Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Odbierając paczki z paczkomatu zauważyłyśmy, że idzie w naszą stronę jeden z mieszkających niedaleko psów. Taki okoliczny psi "szeryf", którego wszyscy znają. On chyba też nas zna, bo podszedł prosto do nas przyprowadzając ze sobą drugiego psa, który zdecydowanie nie wyglądał na tak pewnego siebie, jak szeryf.
Przestraszony, przemoczony młodzieniaszek szedł z podkulonym ogonem za swoim przewodnikiem. Szeryf przyprowadził młodego, spojrzał na nas jakby chciał powiedzieć "zajmijcie się młodym" i podreptał w stronę domu.

Spojrzałyśmy na siebie próbując zrozumieć "co tu się właśnie wydarzyło?" a młody usiadł koło nas. I tak właśnie razem z paczkami z paczkomatu przywiozłyśmy... psa. Młody dostał na imię Bobik. Niestety nie jest pierwszym psem, który trafił do nas z tego miejsca.

I cóż nam pozostaje? Musimy go przebadać, odrobaczyć, odpchlić, zaszczepić, zaczipować, wykastrować, zabezpieczyć przeciw kleszczom i poszukać kochającego domu. Takiego na zawsze! Przyda nam się w tym Wasza pomoc. Jeśli możesz, prosimy, dorzuć złotówkę do skarbonki Bobika.
Ładuję...