Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Niestety, ciężkie życie na wsi odcisnęło piętno na bulisiowym zdrowiu. Kocurek ma nawracający ropny katar, choć trzeba przyznać, że z coraz mniejszym nasileniem. Włączamy mu różne alternatywne metody - między innymi podnoszenie odporności drogimi preparatami. Niestety, seria zastrzyków to koszt 300zł, co mocno podnosi koszty jego leczenia. Zatem nadal prosimy o pomoc!

Miał przyjechać tylko na leczenie kociego kataru, ale.. skoro już padło „ale”, to wiadomo, że na na katarze się nie skończyło.

Jeden antybiotyk, drugi z trzecim, i tak minął nam 4 tydzień leczenia, a Buli jak kaszlał, tak kaszle dalej, a z nosa nadal cieknie ropa (choć mniej niż na początku).
Pani Doktor wykonała mu RTG klatki piersiowej no i niestety.. mamy jakieś koszmarne, lekooporne zapalenie płuc. Zdrowe płuca na zdjęciu powinny być całkiem czarne.

W dodatku sam Katar też się źle leczy - koty w zatokach zalegają gigantyczne ilości wydzieliny, przy próbach ewakuacji jej na zewnątrz pojawia się spore krwawienie..

Gdyby to był tylko zwykły katar, to byśmy Wam nawet głowy zbiórką nie zawracali, ale wygląda na to, że musimy bo leczenie się przeciąga, potrzeba rozszerzenia diagnostyki ciągnie za sobą wydatki. A kot jest cudowny, kochany, fantastyczny i naprawdę z klasą znosi to co przy nim wyczyniamy (leki do pyszczka, inhalacje, wizyty u weterynarzy, USG, RTG, nie wiem czy nie skończy się posiewami i rinoskopia).

Bez Was zwyczajnie tego nie udźwigniemy...
Ładuję...