Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Niestety, wieści nie są najlepsze...
Wyniki nerkowe - słabe. Ale źle też wygląda jego pyszczek - po ostrożnym odmoczeniu strupów wyłoniła sie okropna martwica
Na razie się nie poddajemy - walczymy, bo wciąż jest nadzieja, że organizm tego młodego jeszcze kota sobie poradzi. Tym bardziej, że parametry nerkowe idą w dół.
Chłopak jest w lecznicy nadal i koszty jego leczenia niestety rosną:(
Odłowienie Szarusia wydawało się mission impossible, pomimo fatalnego stanu, kocur unikał spotkania z człowiekiem, co utrudniało próby odłowienia go. Po długim wystawaniu w mrozie udało się - kot wszedł do klatki łapki i jest już zabezpieczony.

Dzisiejszą noc zamiast przy kratce wentylacyjnej - jedym źródle ciepła, spędzi w ciepłym, bezpiecznym miejscu, na miękkim kocyku. Dostał już jedzenie z antybiotykiem (bo tak jakby wydaje się to oczywiste, że go potrzebuje), ale leczenie go bez badania to z pewnością za mało. Jutro trafi do lecznicy na kilka dni, gdzie zostanie zbadany i ustabilizowany.

Wygląda fatalnie - oczy i nos są zaklejone gęstą, już przyschniętą ropą - jednego oka ogóle nie widać, otworów nosowych również. Mamy nadzieję, że przynajmniej jedno oko uda się mu uratować.
Kot jest wychudzony i wyniszczony, ale skoro próbuje jeść, znaczy, że ma wolę walki. Dzisiejszej nocy odpocznie i ma chwilę, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości - trzymajcie kciuki i wspomóżcie go wpłatami, bo już wiemy, że to nie będzie tania "impreza".
Ładuję...