4-miesięczne siostry walczą o życie!

Wsparło 21 osób
741 zł (10,58%)
Brakuje jeszcze 6 259 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 19 Stycznia 2021

Zakończenie: 31 Marca 2021

4-miesięczne siostry walczą o życie! Dlaczego tak młode kocięta muszą walczyć o życie?! Dlaczego zachorowały na FIP? Czy muszą umrzeć...? Ogrom pytań, zero odpowiedzi dających pewność, bezpieczeństwo i siłę...

Co to takiego FIP? W skrócie to inaczej zakaźne zapalenie otrzewnej wywołane przez mutację kociego koronawirusa. Wiele kotów (nawet 60% populacji) może być nosicielem tego wirusa, co nie znaczy oczywiście, że wszystkie te koty - nosiciele - będą chorowały na FIP. Mutacja występuje, gdy kot ma osłabioną odporność, jest narażony na stres, przebywa w dużych skupiskach kotów. Nie łatwo go zdiagnozować, trzeba zrobić obszerne badania i połączyć je z objawami zaobserwowanymi przez człowieka.

Do niedawna FIP uważany był za nieuleczalną, śmiertelną chorobę. Po zapadnięciu wyroku koty przeżywały góra 3 tygodnie. Wielu weterynarzy usypia koty chore na FIP. Na szczęście my znamy tych otwartych na innowacje i chcących pomóc. Dziś mamy lek! Co prawda, w fazie badań, wręcz eksperymentalny, ale co najważniejsze - DZIAŁA. Nazywa się GS i w piśmiennictwie weterynaryjnym pojawiają się co raz to nowsze i obszerniejsze artykuły badawcze na temat tego leku.

Ale... Leczenie jest bardzo drogie. Cholernie drogie. Całkowita kwota leczenia zależy od wagi kota, marki podawanego leku oraz jego stężenia substancji czynnej. Wybraliśmy jeden z najtańszych, choć nie zawsze jest dostępny, wtedy musimy ratować się innym, jakimkolwiek. Nie można pominąć podawanej dawki - dziewczynki codziennie o tej samej porze MUSZĄ dostać lek w iniekcji. A zastrzyki są bardzo bolesne - podanie ich wielokrotnie sprawia nam trudność. Dziewczynki są jeszcze małe i drobne, wiec przyjmowana przez nie dawka jest stosunkowo niska. To i tak generuje ogromne koszty.

Kuracja musi trwać minimum 84 dni - tyle potrzeba, aby koronawirus został pokonany. 1 fiolka leku kosztuje 400 złotych, a 1 butelka starcza w tej chwili na 4,5 dawki dla nich obu. Z czasem będzie się zwiększać, ponieważ dziewczynki rosną. Z dniem 1 stycznia rozpoczęliśmy leczenie. Nie mamy już pieniędzy na kontynuację leczenia dziewczynek... Dlatego błagamy o pomoc!

Merida i Beksa mają ogromną wolę życia w sobie. Mimo osłabienia, wymiotów, biegunek, a nawet wstrząsu anafilaktycznego u Beksy - one bardzo chcą żyć. Dziś jedzą chętnie, w końcu się bawią, podchodzą się przytulić... i głaskać... i zasypiają jak dzieci.

A skąd te imiona?

Beksa, ponieważ często wokalizuje bez powodu - woła rodzeństwo, może mamę, albo nas? Nie wiemy kogo. Miauczy charakterystycznie, zawsze wiemy, że to ona.

A Merida? Pierwsze przy niej skojarzenie - bajkowe: Merida Waleczna. Merida początkowo walczyła z nami - pierwsze kilka dni u nas udawała dzikusa. Po 2 tygodniach zamieniła się w grzecznego kociaczka, imię zostało.

Niestety nie jesteśmy w stanie opłacić całej kuracji sami. Prosimy Was z całego serca o wsparcie zbiórki dziewczynek. Pomóżcie nam je uratować. One naprawdę chcą żyć! I zasługują na to!

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 21 osób
741 zł (10,58%)
Brakuje jeszcze 6 259 zł
Wesprzyj