Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Widząc zdjęcia Tomka z tamtego miejsca, nie miałam pojęcia, że za chwilę to wszystko spadnie też na nas.
Zgłoszenie dotyczyło posesji w gminie Kosów Lacki. Zagracony teren, starszy pan, który już nie ogarnia życia, trzy suki i jeden pies. Do tego - dużo, dużo szczeniąt. Łapanie trwało godzinami. Udało się zabezpieczyć 8 szczeniąt, dwa już nie żyły. Na miejscu zostały kolejne psy - między innymi dzikie, niezsocjalizowane suki - jednak wszystkie psy, które zostały na miejscu będą wykastrowane. Wydawałoby się, że to koniec historii.
Niestety, nie, bo dzień później zaczęły trafiać do nas. Sześcioro szczeniąt z parwowirozą i babeszjozą - lejące się przez ręce i walczące o każdy oddech. Potem kolejny pies, prawie roczny, też z babeszjozą, a za nim następny szczeniak. Diagnozę chyba już znacie…
To jest właśnie efekt miejsca, gdzie psy po prostu chorowały i umierały bez żadnej pomocy. Parwowiroza to walka dzień po dniu, godzina po godzinie. Babeszjoza też wyniszcza z niewolniejszym tempem.
To będą ogromne koszty leczenia! Bardzo Was prosimy o wsparcie. Jedno zgłoszenie zamieniło się w lawinę, której sami nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Te psy już nie mają nikogo poza nami - będziesz w tym z nami?
---
Post fundacji Trop Warszawa: https://www.facebook.com/share/1CQRrRq1WC/?mibextid=wwXIfr
Ładuję...