Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Najwspanialsi Ludzie <3 Wasze wsparcie dla naszych podopiecznych ogromnie nas zaskoczyło i jesteśmy Wam niewypowiedzianie wdzięczni <3 <3 <3
Opieka nad zwierzętami gospodarskimi jest ciężką pracą, ciężko jest też pozyskać na ich utrzymanie środków, ale co się otrzymuje w zamian? Np. widok krów (jałówka i cielak- byczek), które pierwszy raz w życiu, trafiając z gospodarstwa do Azylu, wychodzą na dwór. Popatrzcie tylko na nich:
ta radość z po prostu bycia jest wręcz zaraźliwa.
Niestety prowadzenie Azylu w którym mieszka 38 koni, 7 kucy, 7 osłów, 10 owiec i 27 krów to ciągłe koszty, szczególnie, że znaczna część zwierząt jest przewlekle chora.
Miesięcznie koszty utrzymania Azylu: siana, pasz, weterynarii, fizjoterapii sięgają 80 tys zł. Naszym marzeniem jest zabezpieczenie finansowe na kolejne tygodnie, dlatego ostatni raz zwiększamy kwotę zbiórki, mając ogromną nadzieje, że uda się osiągnąć cel. Tym bardziej, że każdy dzień jest dla nas zaskoczeniem, czasem zwykła kontrola stanu zwierząt, może okazać się ogromnym zaskoczeniem, ciągnącym za sobą ogromne koszty. Tak było i wczoraj, kiedy poszliśmy sprawdzić jak mają się nasze konie na łąkach.....
Bala jest u nas od 22 listopada 2025 roku, wykupiliśmy ją od hodowcy, któremu "dała" 17 źrebiąt.
Bala nigdy nie powinna rodzić, Bali powinno się udzielić pomocy jeszcze jak była źrebakiem z wadami postawy... nie stało się tak. Została klaczą hodowlaną a jej źrebieta trafiały na rzeź... poza jednym, którego wykupiliśmy już 8 lat temu i nadal jest u nas.
Od momentu kiedy trafiła do nas, robimy wszystko aby jej pomóc. Podaliśmy jej lek o nazwie tildren, 3 miesiące spędziła w klinice gdzie wykonano jej artroskopię kolana ale cały czas mieliśmy z tyłu głowy jeszcze jeden problem... słupek rogowy w kopycie. Mieliśmy nadzieję, że uda się bez operacji kolejnej, niestety jeden dzień zmienił wszystko.

kopyto Bali po prostu się rozpadło.
Jej operacja jest planowana na 17.07.2026. Koszt? 3-5 tys zł :-( ale nie mamy wyboru, jeśli chcemy ratować jej życie, a bardzo chcemy bo Bala jest wybitna. Dobra, mądra, cierpliwa i bardzo bardzo łagodna. Przez całe swoje życie tylko cierpiała.
W ostatnich tygodniach zdażył się dla nas cud, czy możemy liczyć, że zdarzy się kolejny?
Kłaniamy się każdemu z Was nisko i dziękujemy, że chcecie pomagać tym zwierzętom <3
Kochani, dzięki Wam prawie dotrwaliśmy do drugiej połowy lipca, kiedy Urzędy Skarbowe wypłacają środki przekazane na organizację z tytułu 1,5 %.
Niestety ostatnie nawałnice zniszczyły nam ostatnie bele siana...

Od dawna planowaliśmy postawienie wiaty na siano, niestety cały czas mamy pilniejsze wydatki...
Siano zostało zniszczone, mamy na chwilę obecną 2 nieopłacone faktury za siano, a musimy pilnie zamówić kolejną dostawę, siano jest podstawą diety naszych 38 koni, 27 krów, 7 kucy, 7 osłów i 9 owiec.
Do zapłacenia mamy 14323,02 zł, dostawa siania to koszt około 6500 zł.


Marzymy o postawieniu wiaty na siano, jeśli uda się nam zebrać (jako cel szczegółowy) na to, nasze marzenie się spełni a sytuacja z nawałnicą się nie powtórzy.
Będziemy bardzo wdzięczni za pomoc.
Kochani w piątek po tygodniu pobytu w Centrum zdrowia Konia Gina wróciła do Azylu.
Niestety badania nie wskazały jednoznacznie co może być powodem jej okresowych krwawień, Przed wyjazdem pobrano jej krew na dodatkowe badania hormonalne i musimy czekać.
Koszt pobytu, dojazdu i powrotu wyniósł 6000 zł. Załączamy fv za pobyt oraz za dojazd do kliniki. Faktura za powrót będzie już za chwilę (będzie na identyczną kwotę, za transport płaci się od kilometra)


Kochani, niestety sytuacja zmusza nas do przedłużenia zbiórki i zwiększenia kwoty. Jedna z naszych podopiecznych, klacz ina w trybie pilnym trafiła do kliniki. Jest w trakcie diagnostyki i ustalania przyczyny krwawienia.

Gasnące światło w azylu. Jeśli nie pomożesz, do połowy lipca blisko 200 zwierząt zostanie bez dachu nad głową.
Sytuacja jest krytyczna. Pisząc te słowa, czujemy ogromny, ściskający gardło strach. Od 15 lat nasza fundacja jest bezpieczną przystanią dla tych, o których świat wolał zapomnieć. Przez te półtorej dekady nie odmawialiśmy pomocy.
Przemierzaliśmy setki kilometrów, wchodziliśmy w miejsca, gdzie zwierzęta konały w brudzie i zapomnieniu. Ratowaliśmy psy wyciągnięte z łańcuchów, porzucone koty, konie, które miały jechać do rzeźni, a także krowy, owce, a nawet poturbowane przez los szopy pracze.


Dzisiaj to my musimy błagać o ratunek. Stanęliśmy pod ścianą. Jeśli nie wydarzy się cud, nie dotrwamy do połowy lipca. Nasi podopieczni stracą dom.
Aktualnie pod naszą opieką znajduje się blisko 200 zwierząt. Każde z nich ma swoje imię, swoją tragiczną historię i potworne rany – te na ciele i te na psychice. Codziennie patrzą na nas setki oczu, które pytają, czy dzisiaj też dostaną jeść. Każdego dnia musimy zapewnić im tony karmy, specjalistyczne leki, opłacić faktury u weterynarzy i zabezpieczyć dach nad głową. Koszty nas zmiażdżyły. Inflacja, ceny leczenia i utrzymania tak ogromnego stada sprawiły, że nasze konto jest puste. Dosłownie puste.

Przed nami najtrudniejszy, krytyczny miesiąc. Wiemy, że w połowie lipca na nasze konto wpłyną środki z 1,5% podatku. Mamy nadzięję, że dzięki Wam to będzie moment, w którym głęboko odetchniemy i zyskamy stabilizację na kolejne miesiące. Ale do połowy lipca musimy w ogóle przeżyć. Bez Waszej natychmiastowej pomocy nie przetrwamy najbliższych tygodni. Nie kupimy paszy dla koni i krów, nie opłacimy operacji chorych psów, zabraknie na jedzenie.

Błagamy, nie pozwólcie, aby 15 lat naszej ciężkiej pracy, walki o każde istnienie i nieprzespanych nocy poszło na marne. Te zwierzęta nie mają nikogo poza nami. A my nie mamy nikogo poza Wami. Nie prosimy o luksusy – prosimy o przetrwanie tych kilkunastu dni. Każda, nawet najmniejsza wpłata, to jeden dzień życia dla naszych podopiecznych. Pomóżcie nam doczekać do połowy lipca. Pomóżcie ocalić te 200 istnień, które raz już uwierzyły, że człowiek może przynieść ratunek, a nie tylko ból. Pokażmy im, że się nie pomyliły.
Wesprzyj zbiórkę na przetrwanie Zwierzęcej Polany. Dziękujemy!
Ładuję...