Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
O mały włos, a zapomnielibyśmy Wam pokazać tego wyjątkowego zdjęcia!
To już trochę „historyczny moment” – uchwycony zaraz po operacji oczka Albana, kiedy wracał z kliniki.

Wiecie, co było najpiękniejsze? Gdy tylko wybudził się z narkozy i zobaczył Sylwię, cały aż drżał z radości! Nie odstępuje jej na krok, patrzy z ufnością i rozdaje buziaki – najlepiej co kilka minut, a nawet częściej!
To zdjęcie jest pełne emocji, które towarzyszyły tamtej chwili: radości, ulgi i wdzięczności. W takich momentach naprawdę widać, ile znaczy opieka, troska i obecność człowieka. I pomysleć, że naprawdę razem uratowaliśmy go od niechybnej śmierci!
Ale uwaga! Niedługo pokażemy Wam coś jeszcze bardziej wyjątkowego – oczko Albana już wygojone, z rozpuszczonymi szwami! Dopiero będzie na co patrzeć!
Nie ma nic piękniejszego niż takie chwile! Alban pokazuje, jak ogromne jest jego serce, a miłość i wdzięczność, jakie okazuje, potrafią roztopić każdego.
Dokładnie dzisiaj mija MIESIĄC od momentu, gdy nasz transport dotarł do Czarnogóry, a od spotkania Sylwii z Albanem dzielił już tylko jeden dzień!
Czas leci, a my wciąż przeżywamy te emocje!
I sprawilimy to RAZEM! To właśnie Ty, dokładając cegiełkę do tej akacji ratunkowej jesteś współautorką/wspóautorem tych cudownych chwil!
Uwaga, kochani! Wiadomość dnia!
Mamy to – suche, otwarte oko!
Stan zapalny powoli ustępuje, a ślimaczenie się zatrzymało. Oko jest jeszcze czerwone, ale jest tam i walczy razem z Albanem!

Co dalej?
Na pewno skonsultujemy jego stan z najlepszymi okulistami w Polsce, aby upewnić się, że robimy wszystko, co w naszej mocy, zanim podejmiemy decyzję o kolejnej operacji.
Ale teraz najważniejsze – pierwszy sukces nie byłby możliwy bez operacji w Niemczech, której koszt wyniósł 854,68 € (prawie 4000 zł, nie licząc wcześniejszych wizyt i późniejszej opieki). Dzięki niej udało się uratować to, co wydawało się niemożliwe – zachowanie gałki ocznej.
A drugie oko Albana widzi i nic mu już nie grozi! Stan wzroku będziemy oceniać u okulisty
Dziękujemy za wsparcie – każda złotówka to kolejny krok na drodze Albana do zdrowia.
Dziękujemy za wszystko, CUDA SAME SIĘ NIE ROBIĄ, robimy je my, RAZEM!
Jak przebiega rehabilitacja Albana?
Można powiedzieć, że... w królewskim stylu! Nasz pacjent wyleguje się jak długi w łóżku Sylwii, korzystając z pełni wygód, które – jego zdaniem – są absolutnym minimum w procesie zdrowienia. ❤️
Bo gdzie rehabilitacja mogłaby przebiegać lepiej niż na miękkiej kołdrze, w towarzystwie troskliwej opiekunki? Sylwia czuwa dniem i nocą, a Alban tylko potakuje: "To jest życie, o jakie warto było walczyć!"
Warto było przeznaczyć środki na wyjazd po niego aż do Albanii i powrót, by teraz móc obserwować, jak korzysta z tych wszystkich wygód i wreszcie odpoczywa w bezpiecznym miejscu. ✨

Czy pies może żyć bez oka?
Może. Ale być może to nie będzie Alban.
Alban przeszedł swoją pierwszą operację, decydującą w sprawie jego najbardziej zniszczonego oka. To oko, naznaczone brutalną przeszłością i cierpieniem, którego doświadczył, zostało poddane skomplikowanemu zabiegowi. Lekarze oczyścili gałkę oczną i wycięli zawinięte powieki, blizny i zrosty, które były pamiątką po zadawanych mu razach.

I oto… jest. Gałka oczna, choć czerwona, bolesna, nadal tam jest. Nie usunięto jej! To znak nadziei – że może, choć bardzo ostrożnie, uda się ją uratować. Może to nasz nadmierny optymizm, ale tak bardzo się cieszymy!!!
Gojenie pokaże, czy zachowanie tego oka będzie możliwe, ale już teraz wiemy, że mamy szansę na więcej, niż początkowo sądziliśmy.
Dzięki lekarzom w niemieckiej klinice, ich delikatności i podejściu pełnym zrozumienia, Alban czuje się dobrze w klinice, cieszy się jak widzi swoja panią weterynarz, merda ogonkiem i jest obsługiwalny! On – pies, który widział w ludziach oprawców – teraz z gracją i wdziękiem pozwala się przekupić smaczkami. A Sylwia, jego opiekunka, czuwa przy nim dniem i nocą. To ona jest jego wsparciem w każdej chwili – gdy tylko otworzył oczy po narkozie, Sylwia była tuż obok.

Ale za tę walkę trzeba zapłacić. Pierwsza operacja to koszt 854,68 € – kwota, która dla nas jest ogromnym wyzwaniem, a to dopiero początek. Ta kwota nie obejmuje wcześniejszych wizyt, na to są osobne faktury. Leczenie, dalsze zabiegi i opieka pooperacyjna są konieczne, by dać Albanowi szansę na życie bez bólu. Każda złotówka jest tu na wagę złota, bo nie tylko walczymy o jego wzrok, ale także o jego komfort życia. Dziękujemy Wam, że wsparliście zbiórkę Albana!

Alban już nigdy nie będzie sam. Wspólnie budujemy jego nowe życie – życie, którego ktoś chciał go pozbawić.
Za mało miejsca by napisać tyle słów ile ciśnie się by o powiedzieć te historie szerzej. Postaraliśmy się przybliżyć wam co się tak naprawdę działo, a czego do tej pory nie mieliśmy nawet czasu opisać. Pomału dochodzimy do siebie i stabilizuje my wszystko po tej trudnej wyprawie, zapraszamy was do czytania. Nie wiemy czy możemy tutaj podać link ale nie trudno znaleźć naszą stronę internetową i blog dla niej!
Oto fragment specjalnie dla Was:
Przykuty łańcuchem i skazany na cierpienie
Nie szczekał, kiedy się do niego zbliżyła. Nie warczał, nie bronił się. Stał w tej ciemnej stodole, jakby już dawno pogodził się z tym, że człowiek zawsze oznacza ból.Nie próbował uciekać, bo wiedział, że nie ma dokąd. W jego oczach – prawie zaklejonych gęstą, spływającą ropą, nie było już ani strachu, ani nadziei. Była tylko rezygnacja.
Rottweiler przypięty krótkim łańcuchem, miał na sobie dodatkowy symbol zniewolenia – zamkniętą kłódkę. Jakby ktoś chciał mieć pewność, że nie uwolni się z tej klatki cierpienia.
Jego ciało mówiło wszystko, czego słowa nie są w stanie wyrazić. Blizny i zgrubienia pokrywały skórę, a każda z nich była świadectwem wielokrotnej przemocy. Część ran czas już zdołał zagoić na powierzchni, a każda z tych blizn opowiadała o cierpieniu, jakie zgotował mu człowiek.
Ale najgorsze były oczy. Ropiejące, zaognione, trwale okaleczone – każdy mrugnięcie musiało być dla niego torturą.To w nich kryła się cała jego tragedia. To właśnie oczy Albana pokazały, przez jakie piekło przeszedł. I to właśnie one potrzebują teraz naszej pomocy.
Kochani, na noc zostawiamy Was z tym obrazkiem.
Alban... Jakby spoglądał w przyszłość – z nadzieją, zdziwieniem, a może z mieszanką wszystkich emocji, które dopiero zaczyna czuć.
To, co widzicie, to pies, który nie wierzył, że jeszcze zobaczy świat poza łańcuchem. A jednak… dzięki Wam, nam wszystkim, udało się wyrwać go z piekła!
4 doby non stop w podróży, tysiące kilometrów, litry łez nad tym, co zobaczyliśmy na miejscu. Ból, nieszczęście, cierpienie, które zostanie z nami już na zawsze. Ale jego ocaliliśmy – razem, z Waszą pomocą. Jednak to dopiero początek jego drogi do nowego życia.
Alban nosi na sobie blizny, wgniecenia, ślady STRASZNEGO pobicia, które przypominają o bólu i samotności.
Nie możemy go teraz zostawić. Potrzebuje nas bardziej niż kiedykolwiek – czeka go długie leczenie, rehabilitacja, czas, aby nauczyć się ufać na nowo.
Pomóżmy mu – nadal nas potrzebuje. Ma może ze 2 lata, każdego z tych dni, nie mniej niż ponad 700 dni czuł ból i strach. Niech teraz każdy dzień będzie krokiem ku życiu, na które zasługuje. Prosimy, bądźcie z nami, wspierajcie Albana, byśmy mogli zbudować jego życie od nowa. To wszystko dzieje się dzięki Wam.
Dziękujemy!!!
Sylwia, dziękujemy Tobie i Twojemu towarzyszowi podróży za ten niemożliwy wyczyn, jesteście wielcy i wspaniali! Gratukujemy im odwagi podjęcia się z nami tej szalonej wyprawy . Takich ludzi podziwiamy!

Mamy go! Alban już z nami w aucie!
Po TRZECH DOBACH nieustannej jazdy, stresie, problemach z odbiorem dokumentów – w końcu wracamy! Przed nami jeszcze długa trasa, ale najważniejsze jest jedno:
Alban jest już bezpieczny, wyrwany z piekła, które było jego codziennością.
Na miejscu nasz transport czekał, aż przyjdzie ktoś odpiłować mu łańcuch... Teraz już w obroży.
Emocjonalnie to, co zobaczyliśmy na miejscu nas przeorało . Sylwia niemal płakała z bezmiaru nieszczęścia, które zobaczyła.
Wszystko to było możliwe także dzięki Wam i Waszemu wsparciu – ale to jeszcze nie koniec! Koszty tej akcji są ogromne: zakupy dla Albana, paliwo, winiety, opłaty drogowe, a przed nami jeszcze koszty leczenia, które czekają na niego już po przyjeździe.
Dziękujemy za Waszą pomoc, pragniemy zapewnić mu pełną opiekę i rehabilitację, na które zasługuje po latach cierpienia.
Bądźcie z nami, trzymajcie kciuki za bezpieczny powrót! Będziemy informować Was na bieżąco o stanie Albana i o dalszej podróży. Każda wpłata przybliża nas do celu – życia pełnego miłości i troski dla Albana.

Jedna noc, poranek i 2,5 godziny dzielą Albana od nowego życia.
To ostatnia noc, którą spędza w tej ciemnej, zimnej szopie, samotny .
Już niedługo wszystko się zmieni – ale potrzebujemy Waszej pomocy, by to się udało.
Dziękujemy, że chcecie być częścią tej misji, pomóc nam zakończyć jego cierpienie. Każda złotówka przybliża go do nowego początku, do życia pełnego troski i miłości, jakiego nigdy wcześniej nie zaznał.

Nasz transport wyruszył w drogę do Albanii! W bagażniku 30 kg karmy w prezencie dla uratowanych albańskich psów Vjoli. Woda na trasę, walizka niezbędnych rzeczy, i najważniejsze: akcesoria dla Albana. Po raz pierwszy w życiu jego szyja przestanie być ściskana przez łańcuch, który ranił go każdego dnia.
W końcu założymy mu prawdziwą obrożę i smycz.
Nasze serca są pełne emocji, które trudno opisać – strach, szczęście, ekscytacja i niepewność. Nie śpimy spokojnie. Przed nami długa i trudna droga, a koszty tej misji wciąż przewyższają środki, które udało się zebrać. Mamy na razie fundusze na około połowę trasy, ale nie jesteśmy jeszcze finansowo przygotowani na dalsze leczenie Albana i potencjalne nieprzewidziane wydatki, które mogą się pojawić.
To dzieje się teraz, na naszych oczach. Jesteśmy świadkami tego, jak barbarzyńsko traktowane są psy, i wiemy, że okrucieństwo nie ma granic. I jeśli myślicie, że takie drastyczne przypadki mają miejsce tylko daleko stąd i nas nie dotyczą - musimy Was rozczarować.
Rozejrzyj się wokół i zobacz, czy nie znajdziesz wokół siebie choć jednego psa, który jest katowany, albo nie otrzymuje od swojego właściciela pomocy w chorobie, cierpieniu, nie ma wystarczającej ilości jedzenia czy wody lub kolczatka albo łańcuch wbija mu się w kark - znęcanie się nad zwierzętami niejedno ma imię.
Błagamy Was o wsparcie i dziękujemy za już okazane.
Każda złotówka, każde udostępnienie to realna pomoc, która daje mu szansę na życie pełne miłości, a nie cierpienia. We wszystkich osobach zaangażowanych w tę szaleńczą akcję ratowania psiego życia, emocje aż buzują. Zostańcie z nami i obserwujcie, jak przebiega ta akcja. Wspierajcie nas o trzymajcie kciuki

Alban to rottweiler, który przeszedł przez piekło.
Znaleziony w Albanii, przywiązany łańcuchem w szopie z kłódką na szyi, pozbawiony nadziei, samotny, skazany na powolną śmierć.
Jego oczy były zalane ropą – przez infekcję niemal nie widział i cierpiał w potwornym bólu. Dzięki osobie o wielkim sercu - Żanecie, która nie przeszła obojętnie, mogliśmy dowiedzieć się o losie Albana.
Stan na teraz (koniec pażdziernika 2024):
- udało się przenieśc go w bezpieczne miejsce, zanim go zabierzemy, gdzie nie grozi mu już śmierć w cierpieniu,
- został zabrany do weterynarza, aby opatrzyc oczy i ulżyć w bólu,
- jest zaczipowany i zaszczepiony,
- trwa przygotowanie dokumentacji do wywozu Albana z bałkańskiego piekła.
Niestety, koszty ratowania, transportu, dalszej opieki i leczenia są wysokie – ale od tej pomocy zależy jego życie.

Jaki jest plan i co przed nim?
Transport i całą pomoc organizuje i czuwa nad nim Kasia, szefowa fundacji.
6 listopada, według planu, Alban ruszy w długą podróż. Przed nami wiele przygotowań, by jego transport był bezpieczny i w pełni legalny. Droga będzie wymagająca – planowana jest w dwóch etapach, z dłuższym przystankiem w Niemczech, gdzie otrzyma pierwszą opiekę w domu tymczasowym. Dopiero tam, po konsultacjach weterynaryjnych i opiece Sylwi, tymczasowej opiekunki, postanowimy o dalszych krokach.
Tysiące kilometrów, które musimy pokonać, wiążą się z wysokimi kosztami: paliwo w Albanii jest po 2 euro za litr (!), w calej Europie jest droższe niż w Polsce, winiety, autostrady itp. Potrzebujemy około 700 euro, aby pokryć sam transport. Nie licząc noclegu po drodze dla Sylwii i dodatkowego kierowcy i jeśli wszystko obejdzie się bez niespodzianek.

fot.: tu już po wizycie u weterynarza w Albanii
Transport to dopiero początek…
Po przybyciu do Niemiec, Albana czeka dalsze, kosztowne leczenie. Jego oczy wymagają intensywnej opieki, a sam wymaga szeregu zabiegów: od badań, odrobaczenia po kastrację. Pierwsze koszty leczenia poniesiemy w Niemczech, gdzie opieka weterynaryjna jest droższa niż w Polsce, ale na miejscu zadbamy o niego. Chcemy przygotować go do dalszego życia – wyleczyć, przeprowadzić kastrację i uzupełnić wszystkie niezbędne zabiegi, aby bezpiecznie mógł trafić do stałego domu.
Dlaczego Twoja pomoc jest niezbędna?
Alban to pies, który mimo traumy, bólu i choroby nie stracił wiary w człowieka. Nadal ufa i lgnie do ludzi.
Koszty transportu i leczenia to dla nas ogromne wyzwanie – aby zapewnić mu tę szansę, potrzebujemy Twojego wsparcia. W jego ratowanie jest zaangażowanych wiele osób, ale bez Ciebie to się nie uda.
Każda wpłata to krok bliżej do ratowania życia i zdrowia Albana, a każde udostępnienie zwiększa szansę na pomoc. Dzięki Tobie możemy zapewnić mu życie wolne od bólu, którego doświadczył.
Pomóż nam odmienić los Albana. Niech dowie się, że człowiek może być źródłem dobra, a nie cierpienia. Jeszcze nie jest za późno!
Ładuję...