Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Błagamy o pomoc dla AMIKA unikalnego psa. Amik całe życie znał strach, ból i samotność. Dla wielu był agresywnym, niebezpiecznym psem… my zobaczyliśmy tylko przerażonego i cierpiącego psa, który dziś bardzo potrzebuje pomocy. Nie płacz, bo to jeszcze nie koniec...




Amik trafił do nas z Wojtyszek po likwidacji schroniska w wyniku ujawnienia dramatycznych warunków bytowych oraz znęcania się nad zwierzętami. Był psem w rozmiarze XXL (ponad 40 kg), którego nikt nie chciał zabrać z boksu podczas wywożenia psów.
Był okrzyknięty agresywnym, bezdotykowym psem. Duży, silny, niebezpieczny, tak go oceniano. Wiemy, że w Wojtyszkach nie miał kontaktu z innymi psami ani z ludźmi, dlatego do Fundacji AMI przyjechał kompletnie „złamany psychicznie”. Nikt z ówczesnych pracowników nie był w stanie podejść do niego. Wobec panicznego strachu użyto chwytaka, aby „wyszarpać” go z budy i przekazać do naszej Fundacji. AMIK przeżył wówczas gehennę.
Nikt jednak nie zadał sobie jednego pytania: dlaczego tak jest? U nas szybko okazało się, że za jego zachowaniem stoi ogromny ból, chore stawy, wyniszczone zęby i silne stany zapalne dziąseł.
Szybko stał się wizytówką AMI. Naszą dumą. Okazał się cudownym, uroczym, łagodnym psem, który jak pokocha to na zabój. Ukrywał również w sobie bardzo wysokie kompetencje społeczne, uwielbia towarzystwo innych psów. Jest grzeczny u weterynarza, wielbi wolontariuszy (z wzajemnością!).

To pies NIEZWYKŁY - nasz przyjaciel. To więcej niż miłość...

W ostatnim czasie bardzo źle się czuł, był osowiały i smutny. Okazało się, że ma guza śledziony oraz przewlekłe zapalenia trzustki. Ostatnie badania wykazały nowotwór komórek tucznych...

Amik jest po bardzo trudnej operacji i potrzebuje dalszego leczenia oraz specjalistycznej opieki. Ze względu na chorą trzustkę każda kolejna procedura i znieczulenie są dla niego dużym ryzykiem. Rokowania co do leczenia są optymistyczne, lecz niezwykle kosztowne. Nie stać nas na dalsze leczenie, nie mówiąc o zaległościach płatniczych za przebytą diagnostykę. Przed AMIKIEM jeszcze długie leczenie.




Amika wspierają w chorobie również jego psi przyjaciele, kładąc się obok, liżąc i czuwając w pobliżu, jakby bały się, aby nie stracić go na zawsze.

Bardzo prosimy o wsparcie dla Amika w tej nierównej walce o zdrowie. Pomóżcie Amikowi, aby mógł nacieszyć się tym życiem, które mu ofiarował los.
Ładuję...