Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Dzień dobry!
Parę dni temu był Dzień Psiej Mamy, chociaż w sumie to obchodziłabym też Koziej, Kociej, Krowiej, Owczej, Końskiej, Gęsiej, Kaczej, Perliczej, długo bym wymieniała. Za parę dni są też moje urodziny i jak zwykle co roku przypominam o tym w dokładnie jednym celu, jakim jest wsparcie z tej okazji moich dzieciaków azylowych!

Życie w azylu to życie pełne wyzwań, niespodzianek, radości i smutku, motywacji i zwątpienia. Emocji jest mnóstwo od tych najlepszych po najgorsze, jakie można sobie wyobrazić!

Na co dzień trzeba mierzyć się z wiloma kryzysami, sytuacjami, które są mocne i zapadają w głowę. Choroby, śmierć i inne sytuacje, które pokazują, jak bardzo życie jest kruche i jak bardzo człowiek zdolny jest do wszystkiego.

Często ludzie mówią mi, że "Ty to się już pewnie uodporniłaś", ale życie pokazuje cos zupełnie innego. Jeśli wykonuje się tę pracę z serca nigdy nie da się "uodpornić". Mam wrażenie, że wręcz odwrotnie - każda kolejna sytuacja rani bardziej i rozbija na milion kawałków.

Życie azylowej Mamy to na przemian pasmo sukcesów i porażek. Chociaż nabiera się doświadczenia, to i tak momenty zwątpienia i kryzysy przychodzą i dopadają w najmniej oczekiwanym momencie.

Azyl od zawsze był miejscem dla zwierząt. Od początku do końca. Każdy, kto tutaj trafi ma gwarancję, że jest zaopiekowany na zawsze. Szukamy oczywiście domów, liczymy na dobre adopcje, ale nikt nigdy nie am określonego czasu na bycie tutaj. Jeśli decyduję się, że ktoś zamieszka w azylu to jest bezpieczny na zawsze, bez względu na to, czy znajdzie dom czy nie, czy zachowuje, czy zdarzy się cokolwiek innego.

Azyl to dom, a dom to nie budynek, ale miejsce, gdzie się kocha.

Zachęcam Was do wsparcia urodzinowej zbiórki na podopiecznych azylu. Każde wsparcie ma dużą wartość. Zachęcam też do wsparcia rzeczowego, mogę podesłać listę potrzeb aktualnych w azylu.

Dzięki, że od lat jesteście ze mną. Z nami.
Wszyscy jesteśmy Masz Nosa