SOS. Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Wsparło 670 osób
34 375 zł (49,1%)
Brakuje jeszcze 35 625 zł
Adopcje

Rozpoczęcie: 14 Maja 2026

Zakończenie: 14 Sierpnia 2026

Godzina: 07:00

04 Lipca 2026, 17:50
Kochani.. BŁAGAM WAS

Kochani... błagamy Was o ratunek.

Nie wiemy już, ile razy życie wystawiło nas na próbę. Każdego dnia budzimy się z myślą, jak zdobyć pieniądze na leczenie, jedzenie i utrzymanie naszych zwierząt. Każdego dnia towarzyszy nam strach, że nie damy rady.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Dzięki Wam udało się opłacić zaległy prąd i dzierżawę. To Wy sprawiliście, że mogliśmy zrobić kolejny krok i nie dopuścić do jeszcze większej tragedii. Z całego serca dziękujemy.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Ale prawda jest bardzo bolesna...

Fundacja tonie w ogromnych długach. To nie są już pojedyncze rachunki – to zobowiązania, które narastały miesiącami. Rachunki za leczenie koni w klinice są ogromne. Konie od wielu miesięcy walczą o zdrowie, a koszty ich pobytu i leczenia rosną z każdym kolejnym dniem. Do tego dochodzą faktury za siano i pasze, bez których nasze zwierzęta po prostu nie przeżyją.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Los znów nas doświadczył. Nasza ukochana Sanna, która kiedyś cudem wróciła do życia po złamaniu nogi, ponownie cierpi. Naderwała więzadło. Każdego dnia musi przyjeżdżać weterynarz, aby założyć jej usztywnienie. Nikt inny nie jest w stanie tego zrobić – Sanna z bólu i strachu nie pozwala się dotknąć. Każda taka wizyta to kolejne wydatki, ale nie możemy zostawić jej bez pomocy.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Najbardziej przeraża nas jednak to, że dostaliśmy już ostrzeżenie od dostawcy siana. Jeśli nie spłacimy zadłużenia, sprawa zostanie skierowana do sądu, a później do komornika. Serce pęka na samą myśl, że fundacja, którą budowaliśmy dla ratowania zwierząt, może zostać pogrążona przez długi.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Pisaliśmy, prosiliśmy i błagaliśmy o pomoc instytucje państwowe. Bez skutku. Zostaliśmy sami z ogromnym ciężarem odpowiedzialności za życie tych, które nie mają nikogo poza nami.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Kochani pamietajcie, że Nasza fundacja jest miejscem otwartym. Miejscem które zawsze możecie odwiedzić i poznać jej mieszkańców. Proszę pomóżcie uratować ich dom ❤️

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Kochani… Piszę ten post ze łzami w oczach i ogromnym strachem, którego nigdy wcześniej nie czułam.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Nasz azyl stoi dziś nad przepaścią. Jeśli nie wydarzy się cud — możemy go stracić. Możemy stracić wszystko, o co walczyliśmy przez lata razem z Wami.

Długi rosną lawinowo. Każdego dnia budzę się z myślą, komu jeszcze nie zapłaciłam i który telefon przyniesie kolejne wezwanie do zapłaty albo informację o przekazaniu długu do firmy windykacyjnej. Nie mam już siły walczyć sama…

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

W klinice są obecnie 4 konie. Johny czeka na operację wstawienia stenta do tchawicy. Andrzej na podcięcie ścięgien. Dwa kolejne konie zostały odebrane interwencyjnie i walczą o życie.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

A przecież w azylu czekają następne zwierzęta, które każdego dnia muszą jeść, mieć wodę, siano, paszę i opiekę. Konie, kozy, owce, świnki, psy i koty — wszystkie patrzą na mnie z bezgraniczną ufnością. Przytulają się, szukają bliskości, kochają bezwarunkowo… Nie wiedzą, że każdego dnia walczę o to, żeby miały co jeść następnego ranka.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Miesięczne utrzymanie całego stada to około 17 tysięcy złotych. Państwo nas nie wspiera. Nie mamy żadnych ogromnych dotacji, sponsorów ani ludzi zatrudnionych do pracy. Wszystko robimy sami, z serca, z miłości do tych istnień. Ale samo serce już nie wystarcza, kiedy rachunki rosną szybciej niż jesteśmy w stanie je opłacić.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Zbiórki stoją w miejscu. Długi za siano, paszę, dzierżawę i weterynarzy rosną z dnia na dzień. Dodatkowo dostaliśmy nakaz z gminy zmiany przyłącza wody do końca czerwca. Jeśli tego nie wykonamy — grozi nam odcięcie wody. A bez wody ten azyl nie ma prawa istnieć…

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Ja naprawdę nie wiem już, jak mam dalej walczyć. Jestem zmęczona psychicznie i fizycznie. Ale nie mogę się poddać, bo za mną stoją te wszystkie uratowane życia. Zwierzęta, które już raz zostały skrzywdzone przez człowieka i którym obiecałam bezpieczeństwo.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Kochani, błagam Was o pomoc.

O każdą wpłatę.
O każde udostępnienie.

O każde dobre słowo.

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Bo jeśli teraz przegramy tę walkę z długami… azyl może zostać zamknięty i zlikwidowany. A ja nie potrafię nawet wyobrazić sobie, co stanie się wtedy z nimi wszystkimi. Ratowaliśmy je razem przez tyle lat. Dziś błagam — pomóżcie nam uratować sam azyl. Bez Was nie dam rady…

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

SOS.  Ratunku… sami już nie damy rady uratować tego miejsca

Pomogli

Ładuję...

Organizator
5 aktualnych zbiórek
268 zakończonych zbiórek