Wlekli mnie po schodach, jak szmacianą lalkę. Teraz jestem kaleką

Zbiórka zakończona
Wsparło 386 osób
8 642,20 zł (108,02%)

Rozpoczęcie: 11 Marca 2019

Zakończenie: 11 Czerwca 2019

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.
28 Marca 2019, 12:09
REHABILITACJA! DZIĘKI DARCZYŃCOM!

Pokaż wszystkie aktualizacje

16 Marca 2019, 19:21
Wielkie dzięki. Właśnie Bączek miał operację.

Bączek czuje się dobrze. Dochodzi do siebie. Jesteście wspaniali.

Jestem sparaliżowany, załatwiam się pod siebie. Nie potrafię wstać na tylne łapki. Ciągnę je za sobą. Bardzo mi ciężko, bardzo. Pomóż mi.

Uratuje mnie droga operacja kręgosłupa. Mam głębokie czucie w łapkach, tylko nie potrafię na nie stanąć. Leżę i błagam o operację. Błagam.

Drewniany stary dom i drewniane, zwichrowane schody. Nie zapomnę ich nigdy. Spadłem z nich i nie mogłem wstać o własnych siłach. Nie czułem łapek. Byłem połamany. A oni ciągali mnie po tych schodach, jak szmacianą lalkę. Ratujcie mnie, proszę.

Do Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt telefon interwencyjny dzwoni bez przerwy. Zadzwoniła kobieta, która zgłosiła nam tę tragedię.

"Nie mogę na to patrzeć, ten pies jest sparaliżowany, ma rany na podbrzuszu, bo ta rodzina ciąga go na smyczy. Schodzą po tych schodach, a ten pies na smyczy dynda i szoruje ciałem obijając się o wszystko.  Zostawiają tego psa na podwórku i on tak leży, trochę poczołga się i cały mokry, brudny i w fekaliach. Traktują tego psa jak zabawkę, która nic nie czuje. A ten piesek cierpi. Ratujcie go."

Na miejscu inspektorki potwierdzają, że to prawda. Są drewniane zdezelowane schody i mieszkanie, do którego prowadzą te schody, a w mieszkaniu jest sparaliżowany pies. Opiekunowie psa byli u weterynarza, gdy im spadł ze schodów, ale są biedni i nie stać ich na leczenie, więc weterynarz chciał uśpić psa. Właściciele nie zgodzili się, "jak pies będzie chciał umrzeć to umrze, a on chce żyć, to niech żyje", słyszą inspektorki, myśląc sobie, ale co to za życie?

Zabraliśmy psa, nadając prawny bieg sprawie i ratujemy go. Jest w domu, gdzie zajęła się nim Viola. Zrobiliśmy rezonans magnetyczny, tomografię komputerową i jest szansa, że piesio stanie na łapki, bo jest czucie głębokie. A jego diagnostyką, przygotowaniem do operacji i operacją zajął się dr Jacek Cymbryłowicz, znany ortopeda z Gliwickiej Kliniki Weterynaryjnej. Tylko operacja to koszt 3500 zł, rezonans 900 zł, tomograf 800 zł, jeszcze wizyty i rehabilitacja...

Pomóżcie nam, bardzo prosimy. Liczyć możemy tylko na Was, na Darczyńców, że po maleńkich wpłatach pomożemy sparaliżowanemu pieskowi razem.

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 386 osób
8 642,20 zł (108,02%)