Smutna historia babci Balbinki

Zbiórka zakończona
Wsparło 47 osób
445 zł (27,81%)

Rozpoczęcie: 17 Listopada 2015

Zakończenie: 31 Grudnia 2015

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Witajcie, mam na imię Balbinka. Ładnie, prawda?

Tak mnie nazwała pani Beata, która mnie znalazła. Siedziałam sobie przy drodze, byłam bardzo zmęczona... Bardzo długo szłam... Nie wiedziałam dokąd mam iść, więc szłam przed siebie. Aż już dalej nie mogłam iść, więc usiadłam. Patrzałam na ludzi, którzy spieszyli w różne strony, mijali mnie obojętnie. Samochody jeździły w tą i z powrotem, ale na mnie nikt nie zwracał uwagi.  Siedziałam przy tej drodze i zastanawiałam się, czy ktoś mi pomoże? Chciałam krzyczeć głośno, ale nie miałam siły... Wzdychałam więc tylko cichutko, czując ogromny ciężar w sercu. Bardzo źle się czułam, w moim ciałku było pełno kleszczy, które przyczepiły sie do mnie, kiedy tak szłam przez pola i łąki. Między kleszczami spacerowały pchły, nie mogłam się ich pozbyć! Gryzły mocno, więc na ciele miałam mnóstwo malutkich ran.


Kiedy tak siedziałam, było mi źle, chciałam już tylko umrzeć... I właśnie wtedy, stanęła obok mnie pani Beata. Zupełnie nie wiem, skąd się wzięła, nie zauważyłam. Spojrzałyśmy sobie w oczy. Nie wiem, co pani Beata zobaczyła w moich oczach, ale ja w Jej oczach zobaczyłam łzy... I od tej chwili zmienił się dla mnie cały świat.


Kiedy byłam zupełnie malutka, mama opowiadała mi bajki o Dobrych Wróżkach. I wiecie co? Jestem pewna, że pani Beata jest taką Dobrą Wróżką, która przyszła mnie uratować. Zabrała mnie do lekarza. Byłam trochę przestraszona, bo nie wiedziałam, co ze mną zrobią... Ale zupełnie niepotrzebnie się bałam. Wszyscy byli dla mnie bardzo mili i delikatni, dostałam jakiś zastrzyk, wsadzili mi w łapkę takie coś, przez co wlewały mi się do ciałka siły. Naprawdę! Potem się dowiedziałam, że to się nazywało kroplówka. Poszliśmy jeszcze do lekarza na drugi dzień, ale mało pamiętam, bo zasnęłam... Kiedy się obudziłam, troszkę bolał mnie brzuszek, spojrzałam i zobaczyłam takie śmieszne nitki. Ale nie ruszałam, żeby moja Dobra Wróżka się nie pogniewała.


Teraz już czuję się dobrze, brzuszek mnie nie boli. Kiedy byliśmy u lekarza, słyszałam jak moja Wróżka rozmawia z panem Doktorem. Pan Doktor mówił, że mam chore serduszko i muszę jeść lekarstwa. To chyba dlatego tam, przy drodze było mi tak ciężko na sercu, to z powodu, że jest chore. Mam jeszcze coś takiego co się nazywa tarczyca. A na niej jakieś guzy. Pan Doktor powiedział, że jeszcze raz muszę przyjść i znów będę spać. Muszę zresztą odwiedzać pana Doktora częściej, bo tak kazał. Ale ja się cieszę, pan Doktor jest fajny, lubię do Niego chodzić.


Mieszkam teraz u mojej Dobrej Wróżki i wiecie co? Jest mi tam dobrze! Mieszka tam też pies Dobrej Wróżki, zakolegowaliśmy się. Uczę się pilnie, jak mam mówić, że chce mi się siku, i... No wiecie, to drugie. Chyba mi wychodzi coraz lepiej, bo moja Wróżka jest zadowolona. Przekonałam się też, że na świecie jest więcej Dobrych Wróżek i Wróżów! Ciekawe, że przez całe życie ich nie spotkałam, dopiero teraz...  I te Wróżki i Wróże działają razem i nazywają się Stowarzyszenie. I mną zaopiekowało się właśnie takie Stowarzyszenie. Najpierw jedno, a teraz drugie.
 


Mam do Was prośbę... Pomożecie trochę mojej Dobrej Wróżce? I temu Stowarzyszeniu? Bo ja jeszcze muszę dużo razy chodzić do pana Doktora, no i muszę jeść lekarstwa na to moje ciężkie serce... Jeżeli zechcecie trochę pomóc, to ja będę Wam bardzo dziękować! Tak najbardziej w świecie, jak umiem.

Wasza Balbinka

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
39 zakończonych zbiórek
Wsparło 47 osób
445 zł (27,81%)