Grubasy rodzą się tylko po to, aby człowiek mógł zakończyć to życie w którejś z rzeźni. Pomóż ocalić Bastiana

PILNE!
2 dni do końca
Wsparło 130 osób
4 455 zł (48,42%)
Brakuje jeszcze 4 745 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 12 Czerwca 2019

Zakończenie: 26 Czerwca 2019

"Skąd się biorą konie w fundacjach?" to pytanie, które pojawia się na naszej skrzynce mailowej częściej niż inne maile. Tak naprawdę każdy z koni przynosi inną historię i inne wydarzenia miały wpływ na to, że znalazł się w punkcie bez wyjścia. Teraz, zdany na łaskę i niełaskę człowieka, czeka na decyzję, czy zobaczy jutro wschodzące słońce - słaba to nadzieja...

Wiadomość o Bastianie dotarła do nas nietypowo. Zadzwoniła pewna kobieta. Powiedziała, że wraz z mężem chcieli kupić córeczce konia, którego zobaczyli w Internecie. Wysłali zadatek, szybko opłacili miejsce w hotelu dla koni i zorganizowali przewoźnika. Jednak gdy dojechali na miejsce, Bastian okazał się dalece odbiegać od ich wyobrażeń. Był grubym koniem na krótkich nogach, którego gospodarz trzymał w stodole. Piękne oczy, takie jak na zdjęciu, ale reszta rozczarowała rodziców. "Proszę Pana, to taki koń, co idą na rzeź, taki typowy grubas, w stajni by nas wyśmiali!" - tłumaczyła nam zbulwersowana kobieta. "Kupiliśmy już innego konia z dobrej stajni, takiego w sportowym typie, wie Pan, co mam na myśli... Ale córka płacze i płacze za tym grubasem, że przeze mnie i męża ten grubas pójdzie na rzeź i co koleżanki powiedzą. Obiecaliśmy, że Wy go wykupicie, bo od tego jesteście, a nie my przecież".

Mówią na nie różnie. "Zimnioki, ziemniaki, grubasy". Ważą koło tony, czyli drugie tyle, co przeciętny koń. Mówią na nie też "nie w moim typie, typowo rzeźne". Gdy hodowcy fotografują ziemniaki, aby wystawić je na sprzedaż, te często mają pęta z łańcuchem na nogach, zawsze gruby, skórzany kantar, a na zdjęciu zazwyczaj pokazuje się je od tyłu, żeby zapewnić o znacznym gabarycie. Nikt ich nie chce, poza ubojnią. Każdemu żal, ale sam nie ma miejsca w stajni, bo koń, aby był chciany w środowisku jeździeckim, musi jakoś się zgrabnie prezentować. A "ziemniaki" zgrabne nie są i nie trzeba o tym dyskutować. Ich atutem jest ich waga - im więcej ważą, tym stają się cenniejsze, bo ubojnia płaci za każdy kilogram ziemniakowej wagi.

Bastianowi prawie się udało oszukać przeznaczenie. Ale rozczarował ludzi, bo jest typowym koniem rzeźnym, czyli właśnie grubasem. Waży około 900 kilogramów. 900 kilogramów do kochania albo do rzeźni. Bastian stoi dostojnie i spokojnie, spogląda w obiektyw z obojętnością. Te dwie rzeczy umie najlepiej, z niemocy życie stało mu się obojętne. Ma prawie 10 lat. Jest przepięknym, siwym grubasem, który po chwili już wtula nam się w dłonie i szpera po kieszeniach za łakociami, a przynajmniej chętnie sami tak to interpretujemy. Na podmuch wiatru jednak gwałtownie odskakuje i przerażony ucieka za stodołę. Nie dziwne, od roku nie był na zewnątrz, jak twierdzi gospodarz. Grubasów się nie wypuszcza. Rodzą się tylko po to, aby człowiek mógł zakończyć to życie w którejś z rzeźni - w Polsce, Włoszech lub Francji, w zasadzie bez znaczenia.

Możemy ocalić Bastiana, potrzeba 9200 zł. Czas na zapłatę za jego życie mija z dniem 25 czerwca. Prosimy pomóż go uratować.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
17 aktualnych zbiórek
119 zakończonych zbiórek
2 dni do końca
Wsparło 130 osób
4 455 zł (48,42%)
Brakuje jeszcze 4 745 zł
Wesprzyj