Bella i Shila proszą o pomoc - chcą ponownie zaufać...

9 dni do końca
Wsparło 18 osób
585 zł (58,5%)
Brakuje jeszcze 415 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 1 Grudnia 2020

Zakończenie: 31 Stycznia 2021

Pod koniec października dostaliśmy informacje o trzech pieskach, które potrzebują pomocy. Pieski znajdowały się w Kielcach i dobre dusze bardzo starały się im pomóc. Napisały do nas wiadomość, a tu jej część:

"Pieski od lat zaniedbane, niedotykane przez pseudowłaścicielkę, nie leczone, nieodrobaczane/odpchlane, nie szczepione, sunie są pasione tabletkami antykoncepcyjnymi, żyją na misce co wrażliwszych sąsiadów z ulicy. Nie mają dostępu do świeżej wody, żyją bez budy na niezamieszkanej posesji. Nigdy nie były w mieszkaniu, nie znają smyczy, spacerów, choć myślimy, że szybko się nauczą, bo wydają się uległe. Z naszych obserwacji wynika, że nie są agresywne do innych psów, jeśli chodzi o koty, to nie mamy pojęcia.

Myślimy, że najpilniejsza jest czarna, ona potrzebuje domu w pierwszej kolejności". I rozpoczęliśmy poszukiwania domów tymczasowych, by zabezpieczyć psiaki. Dostaliśmy informację, że w końcu właścicielka psów wyrzuciła je za ogrodzenie i groziła, że syn przyjedzie i gdzieś je wywiezie. Trzeba więc było działać szybko. Najmłodsza suczka trafiła do naszego domu tymczasowego u naszej wspaniałej Dominiki i nazwaliśmy ją Shila.

Jej mamusia zamieszkała w tym samym domu tymczasowym, w którym mieszka Lalka i dostała na imię Bella. Samiec został w Kielcach u osób, które szukały dla nich pomocy i podarowały mu w efekcie dom tymczasowy i będą mu tam szukać domu na własną rękę. Bardzo im dziękujemy! Za reakcję, za pomoc, za wszystko, co zrobili do tych psów, także za to, że przywieźli osobiście Shilę i Bellę do Krakowa. W Kielcach do złapania psiaków został wynajęty specjalista, bo nie było to proste - bardzo bały się podejść do człowieka. Właścicielka nie pomogła w łapaniu psów, ponieważ stwierdziła, że się ich brzydzi... Nie będziemy tego nawet komentować.

Suczki przyjechały przerażone, brudne, śmierdzące jakby mieszkały na śmietniku, z kołtunami do ziemi i twardymi jak kamienie... Nie dawały się dotknąć... Po chwili przytulania dały sobie obciąć dredy i założyć szelki. Po czym każda z nich pojechała do swojego domu tymczasowego. Obecnie uczą się, że człowiek nie jest zły, ale jeszcze nie potrafią w to uwierzyć... Pęka nam serce, jak walczą o życie przy próbie pogłaskania. Dajemy im czas... Teraz tego potrzebują.

Ponieważ psiaki nie miały nigdy żadnej profilaktyki, bardzo potrzebujemy funduszy na wszystko - na badania kału, badania krwi, USG, chipy, odrobaczenie, odpchlenie, szczepienia oraz sterylizacje. Te koszty nas niestety przerosną. To, czego najbardziej potrzebują to wsparcie finansowe, bo przed sobą mają mnóstwo wizyt u weterynarza, a zero funduszy w swoich skarpetach. 

Nie mogliśmy odmówić ich przyjęcia. Zwłaszcza że mieliśmy miejsca w domach tymczasowych. Ale wiemy, że bez Waszego wsparcia nie będziemy w stanie zapewnić im tego, czego potrzebują. Z góry wszystkim pięknie dziękujemy w imieniu dziewczynek!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
4 aktualne zbiórki
69 zakończonych zbiórek
9 dni do końca
Wsparło 18 osób
585 zł (58,5%)
Brakuje jeszcze 415 zł
Wesprzyj