Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Berek trafił pod opiekę Fundacji Przytul Kota w maju ubiegłego roku 🐾
Był wtedy dzikim, wycofanym kocurkiem w bardzo ciężkim stanie. Szybko okazało się, że walczymy nie tylko o jego zdrowie, ale przede wszystkim o życie. Diagnoza była druzgocąca – FIP, czyli zakaźne zapalenie otrzewnej 😔 Jeszcze kilka lat temu choroba ta oznaczała dla kota wyrok śmierci bez żadnej nadziei. Dziś istnieje możliwość leczenia, ale jest ono niezwykle kosztowne i wymaga sprowadzania specjalnego leku spoza Polski.

Rozpoczęliśmy wtedy długą, trwającą trzy miesiące terapię. Każdego dnia Berek otrzymywał bolesne zastrzyki. Mimo że był kotem dzikim i nie ufał ludziom, przy leczeniu nigdy z nami nie walczył. Jakby wiedział, że próbujemy mu pomóc.
Berek zareagował na leczenie bardzo dobrze. Powoli odzyskiwał siły, apetyt i chęć do życia. W trakcie terapii dowiedzieliśmy się również, że jest kotkiem białaczkowym – nosicielem FeLV. Mimo kolejnych trudności nie poddaliśmy się. Po zakończeniu leczenia rozpoczął się trzymiesięczny okres obserwacji, a my zaczęliśmy pracę nad jego oswajaniem ❤️.
I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego.
Dziki, przerażony kocurek zaczął się zmieniać 🐱. Berek nauczył się ufać osobom, które znał. Zaczął wychodzić na nasze powitanie, domagać się miziania, pozwalał dotykać swojego miękkiego futerka. Powoli stawał się kotem gotowym na własny dom. Wiedzieliśmy, że znalezienie go nie będzie łatwe – FeLV, konieczność bycia jedynakiem i wciąż delikatna natura sprawiały, że przed Berkiem nadal była długa droga. Ale wierzyliśmy, że po wszystkim, co przeszedł, zasłużył na szczęśliwe życie ✨
Niestety kilka tygodni temu wszystko ponownie się zatrzymało.

Stan Berka zaczął się pogarszać. Po kolejnych badaniach usłyszeliśmy diagnozę, której tak bardzo się baliśmy – Berek ponownie zachorował na FIP 💔.
Tym razem nie jest to jednak wznowa choroby, lecz nowa mutacja wirusa. To bardzo rzadka sytuacja, ale niestety możliwa. W Fundacji Przytul Kota nigdy wcześniej nie mieliśmy przypadku kota, który po zakończonej terapii zachorował ponownie w wyniku nowej mutacji koronawirusa.

U Berka rozwinęła się sucha postać FIP. Choroba zaatakowała jego organizm w podstępny sposób – pojawiły się powiększone węzły chłonne i śledziona. Rozpoznanie zajęło trochę czasu, bo sucha postać FIP bywa trudniejsza do uchwycenia i często daje mniej charakterystyczne objawy 😞
Rozpoczęliśmy leczenie po raz drugi. Dziś Berek jest już po kilku pierwszych tygodniach terapii. Przed nim wciąż długa droga…

Tym razem jest jednak trudniej. Po poprzednich miesiącach codziennych zastrzyków jego skóra ma miejscami zrosty, przez co podawanie leków jest bardziej bolesne. Berek pamięta też wcześniejsze leczenie. Wie, co oznaczają przygotowania do zastrzyku, stresuje się, przeżywa to psychicznie dużo mocniej niż za pierwszym razem. Jeśli tylko będzie to możliwe, chcemy w dalszym etapie terapii przejść na tabletki, by choć trochę zmniejszyć jego cierpienie.
Nie zamierzamy jednak się poddać.
Włożyliśmy ogrom pracy, serca i środków w uratowanie Berka. Patrzyliśmy, jak z chorego, dzikiego kota powoli staje się istotą, która zaczęła ufać człowiekowi i cieszyć się życiem. Nie potrafimy teraz powiedzieć mu, że to koniec walki. Koszt ponownej terapii to blisko 10 tysięcy złotych. Kwota ta obejmuje lek, badania kontrolne i dalszą diagnostykę. Dlatego z całego serca prosimy Was o wsparcie dla Berka. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo pomagają nam dalej walczyć o jego życie 🙏.
Berek już raz pokonał FIP. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by udało mu się również tym razem ❤️
Ładuję...