Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Drodzy,
Dziękujemy najserdeczniej jak umiemy za Państwa wsparcie dla psów.

Dzięki Wam zakupiliśmy karmę, której dziennie potrzeba ok 40 puszek 800 gr. Ta pomoc od Państwa jest dla nas nieoceniona.


Pomóżcie nam zebrać całą kwotę, aby móc spojrzeć w przyszłość. Móc spojrzeć psom w oczy. One tak bardzo nam ufają .Tak wiele jeszcze możemy dla nich zrobić.

Dzieki wpłatom od Państwa uatowaliśmy życie najmniejszego i zarazem najstarszego 16 letniego Tofika. . To malutka psia pchełeczka o wadze ok 3kg.

Tofik dostał goraczki i ataku padaczki. Okazało się, że rozlał mu się pęcherzyk żółciowy i rozwija się posocznica. Na szczęście dzięki szykbkiej realcji i wdrożonemu leczeniu Tofik powolutku wraca do zdrowia.


Moglismy również uratować Cezara, którego życie wisiało na włosku. Koszty weterynarzy były duże i tylko dzięki środkom ze zbiórki uregulowaliśmy fakturę, Bardzo dziekujemy!!!

Po badaniach okazało się, że żołądek Cezara i część jelita cienkiego są poszerzone, a stan zapalny obejmuje również trzustkę. W jelicie cienkim znajdowało się ciało obce.


Te urocze brzuszki bardzo Was proszą o pomoc dla siebie oraz Cioć by mogły nas dalej tak kochać i się nami opiekować.

Kochane Zwierzoluby , dzieki Wam moglismy nakarmić psy i móc uratować ich zycia.
Piszemy list otwarty do ludzi dobrej woli. Bardzo boimy się o naszą przyszłość, bo widzimy, że nasze Ciocie się martwią. Nie jesteśmy medialni i mało kto o nas wie.
Mówią, że będziemy musieli zamknąć Przytulisko, ponieważ nie stać ich na nasze utrzymanie. Błagamy Was o ratunek! Nasz świat właśnie się wali, nie wiemy, gdzie możemy trafić, jeśli nie uzbieramy pieniędzy na nasze utrzymanie.




Jesteśmy stadem 40 wygnańców, urodziliśmy się nikomu niepotrzebni, jako niechciane istoty. Część z nas ma choroby przewlekłe, część ma psychikę złamaną przez człowieka. Boimy się świata!
Niektórzy z nas pochodzą z Sobolewa, (tak wyglądałem, gdy mnie uratowali z Sobolewa, ważę ponad 60 kg, traktowano mnie jak mordercę, pokazywałem ze strachu zęby).

Inni uciekli przed bombardowaniem, kolejni mieli być pozbawieni życia, bo schroniska nie radziły sobie z naszą agresją. Jeden z naszych przyjaciół był rażony prądem, żeby wyrósł na uległego i posłusznego psa.

Choć nie wyróżniamy się szlachetnym pochodzeniem, nasze opiekunki uratowały nas i nasze poranione serca.
Tu poniżej to ja Sułtan, ciocie uratowały mnie przed eutanazją z powodu dużej agresji. Teraz jestem zrównoważonym, rozsądnym psem i nie zamierzam nikogo gryźć.

Ciocie dały dom, jedzenie, wyleczyły i co najważniejsze, otoczyły ogromną miłością i dały poczucie bezpieczeństwa. Nasze Przytulisko pomaga właśnie takim psom jak my: trudnym, agresywnym, wymagającym, dużych rozmiarów, takim, których naprawdę nikt nie chce.

A nasze Ciocie właśnie takie psy kochają i pragną dawać im szczęście.
Ciocie są behawiorystkami i wiedzą, jak z nami postępować, by otworzyć na nowo nasze serca. Prawda jest taka, że jesteśmy cudownymi psami zamkniętymi w swojej skorupie o łagodnej naturze, uwielbiającymi kontakt z ludźmi, tylko trzeba nam w tym pomóc i pokazać na nowo świat.

Pragniemy miłości i akceptacji. Nasze stado bardzo, bardzo się boi, że stanie się coś najgorszego i będziemy musieli po kolei opuszczać nasze Przytulisko. Wtedy nasze serca i serca naszych cioć rozprysną się na kawałki. My jako psy ze "złą przeszłością "nie dostaniemy drugiej szansy na życie.



Prosimy o wsparcie finansowe na nasze utrzymanie, leczenie oraz renowację bud, ponieważ żyjemy w bardzo skromnych warunkach.
AMI Fundacja Pomocy Zwierzętom istnieje od ponad 16 lat i pomogła setkom z nas. Nie pozwólcie nam zginąć, nikt nas nie zechce przygarnąć i skończymy życie. Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony na FB lub osobiste spotkanie, aby przekonać się, jakimi cudownymi istotami staliśmy się.
Ładuję...