Boksery z pseudohodowli rażone prądem

82 919,20 zł
Wsparły 1 724 osoby
Adopcje

Rozpoczęcie: 15 Stycznia 2026

Zakończenie: 31 Marca 2026

Godzina: 22:00

24 Lutego 2026, 14:53
Faktura

Pokaż wszystkie aktualizacje

30 Stycznia 2026, 14:49
Faktura

27 Stycznia 2026, 10:38
Faktura

Czasem naprawdę zastanawiamy się, czy to cierpienie kiedykolwiek się skończy. Czy w którymś momencie przestaniemy otwierać kolejne drzwi i widzieć za nimi to samo piekło, tylko w innej odsłonie.

Ostatnie tygodnie to jazda bez trzymanki. Działamy non stop, na zmęczeniu, na adrenalinie, z poczuciem, że coś w tym świecie bardzo się popsuło. Dziś znów to poczuliśmy, kiedy weszliśmy na teren pseudohodowli bokserów w Kielcach… Już od progu było wiadomo, że stało się coś strasznego. Ten zapach, ta cisza, to napięcie, które momentalnie ściska gardło. Chwilę później zobaczyliśmy pierwsze ciała - trzy. Szczenię i dwa dorosłe psy.

Jedenaście kolejnych psów jeszcze żyło. Trudno powiedzieć "żyje", bo to cienie psów. Siedem szczeniąt i cztery dorosłe psy to skóra i kości, drżące, zgaszone, jakby już dawno pogodziły się z tym, że nikt po nie nie przyjdzie. Rzucają się na jedzenie tak, jakby to była ich ostatnia szansa. Ten człowiek ma już niebieską kartę i już trzykrotnie pojawiły się zgłoszenia budzące ogromne wątpliwości. Niestety, trzy razy wszystko było w porządku, choć dzisiaj ciężko nam w to uwierzyć. Psy mają porwane uszy. Na ich ciałach widać ślady rażenia paralizatorem. Wszyscy dookoła musieli słyszeć ich wrzaski.

Staliśmy tam, patrzyliśmy na te psy i naprawdę trudno zrozumieć, jak to możliwe, że musiało dojść do śmierci trzech z nich, żeby ktoś w końcu zareagował. Jak to możliwe, że tyle sygnałów zostało zignorowanych? Jak to możliwe, że one cierpiały dzień po dniu, kawałek po kawałku, a świat udawał, że nie widzi…

Dla trzech psów nie zdążyliśmy i to będzie nas bolało długo. Dla jedenastu będziemy walczyć nie tylko o nie, ale też o cholerną sprawiedliwość.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
18 aktualnych zbiórek
914 zakończonych zbiórek