Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Skrajnie zaniedbany, terminalnie chory, porzucony i bezbronny – tak go poznaliśmy. Miał żyć krótko… a jednak jest z nami do dziś.
Od czasu, gdy do nas trafił przeszedł kilkadziesiąt wizyt u weterynarza. Wielokrotne badania krwii, USG, konsultacje specjalistyczne i zachowawcze, tysiące wkłuć, kroplówek i podań insuliny, chemioterapia, a nawet zabiegi chirurgiczne, które wykonywane były w znieczuleniu miejscowym z uwagi na przeciwskazania do pełnego znieczulenia. Choć jego ciało to drobne kości pokryte cienką warstwą skóry, to ogromna siła do walki o przetrwanie, łamie nawet prawa fizyki. Nam kruszą się serca, ale on nawet to potrafi poskładać. Borys, który miał żyć krótko, a jest z nami do dziś.
Choć codzienna terapie Borysa generuje ogromne koszty, to wiemy jedno, jego wola życia jest bezcenna! Dlatego bardzo prosimy Was o wsparcie. Od początku leczenia jego leczenie pochłoneło już dziesiątki tysięcy zł.
Na wiejskiej drodze, wśród pól i zapachu jesieni, pojawił się on – cień psa. Wychudzony do granic możliwości, z zapadniętymi bokami, matową sierścią i pustym spojrzeniem. Szukał czegokolwiek – jedzenia, ciepła, człowieka.
Zatrzymał się pod jednym z domów, jakby chciał powiedzieć: „Nie dam już rady, pomóżcie”.

Ludzie, którzy go znaleźli, nie potrafili przejść obojętnie. Gdy tylko zobaczyli jego stan, skontaktowali się z nami i poprosili o pomoc... Widok skrajnie wychudzonego i zaniedbanego psa łamał nam serca, ale nie było czasu na płacz, trzeba było szybko działać, aby zdiagnozować przyczynę takiego wyglądu.



Pies trafił do specjalistycznego ośrodka medycznego, gdzie przeprowadzono szereg badań. Lekarze podejrzewali choroby metaboliczne, takie jak cukrzyca czy choroba Cuschinga. Jego przewód pokarmowy również był w fatalnym stanie.
Niestety oprócz poważnych problemów zdrowotnych ten pies był po prostu zaniedbany. Przerośnięte pazury, chora, przełysiała skóra, kamień nazębny, zapalenie spojówek i uszu wskazywały że jego właściciel nie przejmował się nim. Pies cierpiał nie tylko z powodu problemów somatycznych, ale także z powodu obojętności i braku troski.


Pierwsze wyniki badań potwierdziły obawy lekarzy- u Borysa zdiagnozowano cukrzycę - chorobę, która wymaga natychmiastowego leczenia, codziennego monitoringu i podawania insuliny. Choć powszechnie wydaje nam się, że jest to częsta i łatwa do opanowania choroba, to jednak jest to bardzo niebezpieczna i wyniszczająca jednostka chorobowa, która bez odpowiedniego leczenia prowadzi do szybkiej śmierci.
Lekarze wdrożyli leczenie – insulina, kroplówki, leki wspomagające, dieta cukrzycowa. Borys walczy dzielnie. Gdy tylko ma trochę siły, merda ogonem do opiekunów. Jakby chciał powiedzieć: „Dziękuję, że mnie nie zostawiliście”. To nie koniec diagnozy. To tylko jedna z rozpoznanych chorób. Według lekarzy jego organizm skrywa jeszcze więcej problemów zdrowotnych, do których musimy dojść i poprowadzić odpowiednie leczenie.
🧡 Teraz wszystko zależy od nas – i od Was 🧡 Borys będzie wymagał długotrwałej terapii: stałego podawania insuliny, badań krwi, specjalistycznej karmy i pielęgnacji skóry.
Czekają go też zabiegi w jamie ustnej, konsultacje, leki i wizyty kontrolne. To ogromne koszty, ale wierzymy, że razem możemy przywrócić Borysowi zdrowie i spokój. Bo ten pies ma jeszcze wiele do przeżycia – wystarczy, że pomożemy mu stanąć na łapy.
Ładuję...