Dramat człowieka i kotki. Czy będziemy w stanie pomóc?

Wsparły 22 osoby
899 zł (35,96%)
Brakuje jeszcze 1 601 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 24 Stycznia 2020

Zakończenie: 9 Kwietnia 2020

11 Lutego 2020, 14:11
Katrina cd

Katrina już po badaniach.

Oto ich efekty:

USG: wątroba, trzustka niezmienione, jelita w normie, nieposzerzone, nerki - budowa, struktura w normie, pęcherz moczowy bez złogów

RTG: miednica prawidłowa, bez zmian zwyrodnieniowych i innych wskazujących na jakiekolwiek nieprawidłowości. W RTG klatki piersiowej stwierdzono nieznacznie powiększoną sylwetke serca - do obserwacji i ewentualnie do dalszej diagnostyki.

Wyniki badań krwi poniżej:

Poza drobnymi odstępstwami od normy wygląda na to, że kotka jest zdrowa.

Zatem tak jak przypuszczaliśmy - problem jest behawioralny.

Jeśli chodzi o samopoczucie Catrin to jest dobre. Koty jej nie przeszkadzają, choć jeszcze nie bardzo potrafi się z nimi bawić. Za to człowieka nie znosi. Potrzebuje go tylko do nałożenia jedzenia i wysprzątania kuwety, ewentualnie obsyczenia. I choć zrobiła już spore postępny w relacjach człowiek - kot to jeszcze mnóstwo pracy przed nami.

Na imię ma Catrina-Ena. Pochodzi z legalnej, renomowanej hodowli. Kotka ok. 4-letnia, która miała dobry dom i wspaniałe warunki do funkcjonowania - zabawki, drapaki, legowiska, zabezpieczony balkon i dobrą karmę, a przede wszystkim miłość swoich właścicieli.

Ale w pewnym momencie coś poszło nie tak. Po 2 latach pobytu w domu kotka nagle zaczęła atakować opiekunów. Właścicielka próbowała znaleźć powód jej zachowania, radziła się znajomych, weterynarzy, ale kolejne 2 lata przynosiły raczej porażki niż sukcesy. Kotka momentami była tak agresywna, że brano pod uwagę nawet eutanazję. Ale Pani za bardzo ją kochała, żeby zdecydować się na uśpienie jej. Zaczęła ponownie szukać pomocy i tak trafiła do nas.

Decyzje o przyjęciu takiego kota zawsze są bardzo trudne. Bo doskonale wiemy, z czym to się wiąże. To ciężka praca z kotem, strach, czasami walka z bezradnością. Ale już nie raz mieliśmy pod opieką trudne, agresywne koty i zawsze się udawało. Więc czemu nie spróbować.

Jedna z naszych wolontariuszek pojechała odebrać kicię. Oto jak opisuje swoje odczucia i emocje: "Pojechałam pod wskazany adres po kotkę. Drzwi otworzyła mi filigranowa kobieta, miała rękę na temblaku. Weszłam do środka, poprosiłam o dokumenty jej i kota, żebym mogła spisać oświadczenie zrzeczenia się praw. Kobieta podała mi dokumenty, była bardzo roztrzęsiona. Dziękowała i przepraszała, widać było łzy w jej oczach. Usiadłam przy stole. Na krześle obok siedziała kotka, nie zareagowała na moją obecność. Zbliżyłam do niej delikatnie dłoń. Nie zaatakowała mnie, lecz dokładnie obwąchała. Jej oczy były przepełnione pustką. Wiedziała i czuła, że za chwilę cały jej świat wywróci się do góry nogami. Spisałam dokumenty. Kobieta drżącą dłonią podpisała zrzeczenie. Poprosiłam o jakąś rzecz kotki, kocyk lub zabawkę. Zapytałam co jadła. Kobieta wzięła pudło i zaczęła kolejno wkładać doń kocie rzeczy. Te karmy jadła cały czas, codziennie dawałam jej pastę odkłaczającą i leki zapisane przez weterynarza. Regularnie bywała u groomera, bo nie pozwalała się wyczesać. Nie lubi zabawek, ale tą jedną chce się bawić, lubi też biegać za sznurkiem. To jej ulubione legowisko… I tak cały koci świat zmieścił się w jednym pudle. Cały zrozpaczony, przerażony koci świat… Podeszłam do kotki. Stanowczym, mocnym chwytem złapałam ją za kark. Syknęła, ale nie próbowała się nawet wyrywać. Bez problemu ułożyłam ją w transporterze. Wyszłyśmy. Całą drogę kicia była grzeczna, nie miauczała, nie warczała, po prostu zamarła w bezruchu. Mnie za to chciało się wyć wniebogłosy".

Ten opis najlepiej obrazuje dramat, jaki odczuwała właścicielka i ktoś, kto wie, że w tej właśnie chwili kotu wali się świat. Ale może z tych gruzów uda się zbudować coś na nowo. Kotka dosyć dobrze zniosła pierwsze chwile pobytu w domu tymczasowym fundacji. Choć ulokowała się na wysokościach, to jej reakcja na ludzi jest w miarę pozytywna - o dziwo nie przeszkadzają jej inne koty, choć całe życie była jedynaczką. Damy kotce jeszcze kilka dni na aklimatyzację. Najważniejsze, że je, kuwetuje i normalnie funkcjonuje.

Potem zabierzemy się za szukanie powodów jej agresji. Ponieważ okazało się, że kicia nigdy nie miała wykonywanych kompleksowych badań, zaczniemy od tego. Morfologia z rozmazem, biochemia i jonogram, tarczyca, USG, RTG. Jeśli okaże się, że kotka jest w pełni zdrowa, a problem jest typowo behawioralny, będziemy musieli skorzystać z pomocy behawiorysty. Zrobimy wszystko, żeby znowu mogła być kochanym pieszczochem jak kiedyś, wylegującym się na swoim ulubionym legowisku. Właścicielka oczywiście nie odwróciła się od kici. Będzie partycypować w kosztach, ale my wiemy, że to będą ogromne koszty. Wiemy też, że bez pomocy innych ludzi nie wyłuskamy z pustego konta kwoty potrzebnej na pomoc tej kotce. Dlatego jeśli możesz, to pomóż...

Pomogli

Ładuję...

Organizator
47 aktualnych zbiórek
477 zakończonych zbiórek
Wsparły 22 osoby
899 zł (35,96%)
Brakuje jeszcze 1 601 zł
Wesprzyj