Odcinali mu głowę, powoli, przez wiele miesięcy

Zbiórka zakończona
Wsparło 849 osób
10 037,13 zł (111,52%)

Rozpoczęcie: 28 Lipca 2018

Zakończenie: 16 Sierpnia 2018

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Jeśli to czytasz - musisz mu pomóc - nie bądź tylko gapiem. My już naprawdę nie mamy siły. Ile można? Jak tak można? Ten pies jest zaledwie 11-miesięcznym szczeniakiem, a nie zna życia bez przeszywającego bólu.

Nie wie, czym jest beztroska zabawa, do której prawo ma każdy szczeniak. Jack wie tylko, czym jest ból. Nie ma nawet pojęcia, że można żyć bez niego :(


Zamknijcie oczy i wyobraźcie to sobie proszę:

Gdy jesteście mali, ktoś zabiera Was od mamy. Nie wiecie co się dzieje, boicie się, jesteście przerażeni. Trafiacie w obce miejsce. Ktoś zakłada Wam na szyję powróz i przywiązuje Was do budy. Jesteście sami. Wołacie mamę, ale na próżno. Nigdzie jej nie ma :( Skuleni płaczecie przez wiele nocy. Każdy dzień jest taki sam i ciągnie się w nieskończoność.

Ale nagle coś się zmienia. Czujecie, że coś zaczyna Was dusić. Z każdym dniem ucisk na szyi staje się coraz silniejszy. Ucisk, który nie ustępuje. Nie możecie złapać tchu. Nie możecie jeść, pić. Chcąc się uwolnić, bo się dusicie, zaczynacie się szarpać. Chcecie uciec, chcecie móc złapać oddech... ale to nic nie pomaga.

Nagle przeszyta Was ostry ból. Wasza skóra pękła a powróz wbija się w żywą ranę. Ból odbiera Wam zmysły. Każdy kolejny dzień przynosi tylko cierpienie. Niewyobrażalne cierpienie.

Nikogo nie obchodzą Wasze łzy. Nikt nie chce Wam pomóc. Powróz wrasta w Waszą szyję, każdego dnia wbijając się głębiej.


Gdy zobaczyłyśmy Jack'a nie mogłyśmy uwierzyć w poziom okrucieństwa. Wiecie czego bała się właścicielka? Że gdy do dotknie, to czymś się zarazi.

A szkoda, że nie działa to właśnie w taki sposób, że to co czynisz - dzieje się też Tobie. Powiedziała: "uśpić z tego psa i tak już nic nie będzie". Naprawdę brak nam słów, brak siły, by opisać co czujemy.


Zabrałyśmy Jack'a. Natychmiast zawiozłyśmy go do Śląskiego Centrum Weterynarii, gdzie lekarze również mieli łzy w oczach widząc cierpienie tego psa. Jeszcze psiego dziecka. Jack przebywa od blisko tygodnia na oddziale intensywnej terapii. Pozostanie na nim jeszcze kilka dni.

W trybie bardzo pilnym zbieramy środki na:
1. Jego całościowe leczenie;
2. Pobyt w szpitalu;
3. Zabezpieczenie min. 3 miesięcy pobytu w hotelu, do którego trafi po wyjściu z kliniki.

Niestety, my mamy u siebie już 46 psów (z których nie wszystkie się akceptują) i nie możemy, mimo chęci, wprowadzić Jack'a do nas. Nasze psy, by go zagryzły. Pilnie szukamy domu tymczasowego! Proszę - ulituj się nad tym szczeniakiem i otwórz swoje serce dla niego. Kochani - błagamy na kolanach - liczy się każdy grosz!

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 849 osób
10 037,13 zł (111,52%)