Okrutny los skazał Colę na łańcuch

Zbiórka zakończona
Wsparły 43 osoby
1 505 zł (30,1%)

Rozpoczęcie: 5 Kwietnia 2019

Zakończenie: 31 Lipca 2019

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Maleńka, mięciutka, psia kuleczka znalazła się w pseudohodowli. Piekło stało się tam jej udziałem - była maszynką do rodzenia i zarabiania pieniędzy dla swojego oprawcy.

Udało się ją uratować z miejsca kaźni. Odebraliśmy Colę w złym stanie. Smutną, zaniedbaną i wyeksploatowaną rottweilerkę.

Zadbaliśmy o nią.

Odkarmiliśmy, wysterylizowaliśmy i pokazaliśmy, że od ludzi można spodziewać się dobra. Że wyciągnięta ręka nie oznacza przemocy, nie trzeba się cofać, kulić i uciekać. Cola powoli uczyła się ufać ludziom, otwierała się, a my znaleźliśmy jej dom. Wydawało się, że jest na prostej drodze do szczęścia.

Otrzymywaliśmy informacje z nowego domu, Cola dobrze aklimatyzowała się i przyzwyczajała do nowych warunków.

I nagle..

Cola zniknęła. Uciekła, zgubiła się. Otwarta furtka, chwila nieuwagi spowodowała, że Cola zaginęła. Dom, w którym otoczona troską i miłością miała spędzić resztę swojego życia, nie dopilnował Coli.

Nalegaliśmy na aktywne jej poszukiwanie, pojawiły się ogłoszenia, obietnice nagrody. Nadzieja gasła z każdym kolejnym tygodniem i miesiącem, w którym nie odnaleziono Coli. Jak kamień w wodę…

Ponad rok później, tylko 20 km od miejsca, w którym zaginęła Cola, odnaleziono błąkającą się rottweilerkę. Wychudzoną, wystraszoną, zaniedbaną…

Ludzie, którzy ją znaleźli, skontaktowali się z nami, udzielili jej tymczasowego schronienia, a na naszą prośbę pojechali z nią do weterynarza, gdzie wykonano badania z krwi, USG i odczytano czip.

Sunia wymagała odkarmienia, a z powodu wycieńczenia i wygłodzenia, też powtórzenia badań.

Po sprawdzeniu czipa nie mieliśmy wątpliwości - to jest Cola!

Co się działo z nią przez ponad rok? Nie wiadomo… Może ktoś ją przygarnął, a potem wyrzucił?

Może chciał ją wykorzystać do rozmnażania, a gdy okazała się wysterylizowana, stała się zbędna? Czy błąkałaby się niezauważona przez nikogo przez ponad rok?

Na pewno błąkała się przez pewien czas, na co wskazywało jej wycieńczenie i wychudzenie w chwili znalezienia.

Zadzwoniliśmy do jej domu, przekazując nowinę, że Cola się odnalazła!

Początkowo jej pan nie mógł w to uwierzyć… Ale gdy usłyszeliśmy po pierwszym szoku drżący ze wzruszenia głos, wiedzieliśmy, że cieszy się tak samo, jak my. Nalegał na szybki odbiór suni, a my przygotowaliśmy na to ludzi, którzy ją znaleźli i planowali, że Cola u nich zostanie. Wszystko dograliśmy, pan pojechał po Colę. Pojechał i nie odezwał się przez cały weekend. Zniecierpliwieni, zaskoczeni dowiedzieliśmy się, że nie zabrał swojego psa. Nie mogliśmy tego zrozumieć, gdy oświadczył nam, że to nie Cola.

Że to nie jest jego pies.

Nie mogło być mowy o pomyłce, zgadzało się wszystko: wygląd, wiek, miejsce znalezienia bliskie jej zaginięciu, a przede wszystkim podstawowy i niepodważalny dowód - numer czip.

Ale pojechał i wrócił bez psa, nie informując nas o tym.

Rozmowy od tej pory stały się nieskładne, niezrozumiałe. A my po czasie dowiedzieliśmy się, że pan „dogadał się” za naszymi plecami z ludźmi, którzy psa znaleźli i chcieli, by u nich został. Pojechaliśmy zatem sprawdzić warunki, w jakich Cola miałaby zostać na stałe. Zastaliśmy Colę… uwiązaną na łańcuchu!

Ludzie tłumaczyli, że to moment, chwilowe i w krótkim czasie zbudują kojec.

Jednak tak się nie stało, a my nie mogliśmy się zgodzić na taki los dla Coli.

Szybko zorganizowaliśmy domowy tymczasowy dla Coli, aby odpiąć ją z łańcucha, zapewnić dalsze leczenie i konsultacje, bo zaplanowane badania nie zostały wykonane.

Cola trafiła do naszych wolontariuszy, którzy wielokrotnie pomagali rottweilerom. Niewiarygodna historia Coli wstrząsnęła nimi tak bardzo, że poproszeni - nie odmówili pomocy.

Po jej zabraniu upewniliśmy się, że to była właściwa i jedyna możliwa decyzja. Zdarte do macierzy pazury do teraz nie mogą odrosnąć. Cola, drąc pazurami ścianę, próbowała dostać się do ludzi, do domu.

Niestety, drzwi dla niej pozostawały zamknięte.

(za Colą widać zdartą ścianę przy drzwiach)

Wykonaliśmy jej pierwszy komplet badań, konieczna była specjalistyczna karma. Była także zarobaczona.

Jej ciężkie przeżycia nie pozostały bez wpływu na jej stan zdrowia. Ujawniły się także problemy neurologiczne, Cola jest pod opieką specjalistów.

Zdarzają jej się napady drgawek, których źródło trudno jest na obecna chwilę zdiagnozować.

Do jej problemów doszła także nawracająca kulawizna przedniej łapki, która będzie dalej diagnozowana. Mamy pewność, że teraz wszystko będzie już dobrze. Dom tymczasowy otoczył Colę opieką i wspólnie staramy się doprowadzić Colę do dobrej formy, nadrobić ten smutny czas.

Obecne koszty leczenia i diagnostyki Coli przekroczyły już nasze możliwości, a kolejne badania tylko je zwiększą. Bardzo prosimy o pomoc dla Coli.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
2 aktualne zbiórki
17 zakończonych zbiórek
Wsparły 43 osoby
1 505 zł (30,1%)