Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Od 2009 roku, odkąd prowadzimy schronisko, niemal każdego dnia towarzyszy nam ten sam lęk – czy damy radę finansowo?
Dziś pod naszą opieką jest prawie 100 psów i 9 kotów. Prawie 100 historii, charakterów, smutków i nadziei. Prawie 100 istnień, za które jesteśmy odpowiedzialni.

Przepiękny ARIEL trafił do nas wychudzony, z zanikami mięśniowymi i licznymi guzami na ciele. Jesteśmy już po konsultacji onkologicznej i przygotowujemy ARIELA do zabiegu ich usunięcia. W międzyczasie przybrał na wadze i dzięki codziennym spacerom, zaczął wzmacniać mięsnie.

Każdy z nich potrzebuje pełnej miski, bezpiecznego miejsca, opieki weterynaryjnej i miłości. I każdego dnia robimy wszystko, co możemy, żeby im to zapewnić. Ale coraz częściej czujemy, że zaczyna nas przerastać nie liczba potrzebujących zwierząt, lecz liczba rachunków, które musimy opłacić.


Wspaniały ZYGMUNCIK trafił do nas bardzo zaniedbany - miał zaniki mięśniowe, problemy z sercem, ogromny stan zapalny jamy ustnej i problemy jelitowe. Przez dwa miesiące ZYGMUNT mieszkał w domu tymczasowym, gdzie dochodził do siebie.

ZYGMUNT już w dowym domu - bezpieczny i kochany.

PUCHATEK - staruszek znaleziony na środku zamarzniętego stawu, ewidentnie został tam porzucony. Z powodu wieku oraz ogromnych zmian zwyrodnieniowych, PUCHATEK ledwo był w stanie się poruszać.

Teraz PUCHATEK mieszka w pokoju dla seniorków, gdzie ma ciszę i spokój. Dzięki lekom oraz suplementom diety, a także odpowiedniej karmie, dzisiaj dziadeczek czuje się dużo lepiej.

Kiedy CZESIO do nas trafił, był wychudzony, bardzo zaniedbany i zrezygnowany. Dodatkowo walczył z babeszjozą i boreliozą równocześnie. Przez dłuższy czas walczył o życie w klinice. Okazało się, że pomimo złego stanu i podeszłego wieku, to mały wojownik, który chce żyć.

Już w schronisku CZESIO przybrał na wadze i zaczął się otwierać. Okazał się wyjątkowym psiakiem, który lgnie do ludzi. Miał ogromne szczęście - ma nowy dom, w którym jest kochany.

Te dwie sunie przyjechały do nas kilka dni temu. Mieszkały razem z kilkoma innymi psami w miejscu, gdzie nikt ich nie chciał. Jedna z suczek jest już ppo sterylizacji, druga właśnie się szykuje. Dziewczyny są na razie lekko wycofane, ale zrobimy wszystko, żeby nam zaufały.

Kiedy POLDZIO do nas przyjechał, jego skóra była wielką, bolesną raną. Kosteczki miał praktycznie na wierzchu, a wielkie oczy patrzyły na nas z prośbą o pomoc.

POLDZIO dziś to piękny pies z puszystym futrem i bystrym spojrzeniem. Jego leczenie to wielotygodniowe podawanie leków, kąpiele co drugi dzień, wcieranie maści i specjalistyczna karma.
Patrzymy, jak środki na koncie topnieją, a na biurku piętrzą się faktury. I wiemy, że za chwilę pojawią się kolejne. Przed nami chłodne miesiące. A wraz z nimi ogromny stres – musimy kupić węgiel i drewno, żeby ogrzać pomieszczenia, w których przebywają nasze psy. Nie możemy pozwolić, żeby zimą było im zimno.

Co najmniej 20 naszych podopiecznych musi przejść kompleksową diagnostykę. Echo serca, USG, badania krwi, usuwanie kamienia nazębnego, zabiegi usunięcia guzów… To nie są wydatki, które możemy odłożyć na później. Za każdym z tych badań stoi konkretny pies, jego zdrowie i jego szansa na dłuższe, lepsze życie.
Szczególnej troski wymagają nasze starsze psiaki. Wielu z nich powinno odwiedzić stomatologa, kardiologa, radiologa i innych specjalistów. Każda konsultacja, każde badanie i każdy pakiet diagnostyczny oznacza kolejne setki złotych.
A to wciąż nie koniec. Natychmiast musimy ocieplić kociarnię. Przebywają w niej koty z białaczką, których odporność jest bardzo mocno obniżona. One szczególnie potrzebują ciepłych i odpowiednich warunków. Nie możemy czekać na lepszy moment, bo dla nich ten moment jest właśnie teraz.

Przed jesienią konserwacji wymagają również budy dużych psów mieszkających w kojcach. Musimy je przygotować na deszcz, wiatr, mróz i wszystko to, co przyniesie zima. I moglibyśmy tak wymieniać długo. Bo kiedy jedna potrzeba zostaje załatwiona, pojawiają się trzy kolejne.
Czarne chmury naprawdę zebrały się nad naszym schroniskiem. I wiecie, co jest dla nas najtrudniejsze? Nie sama praca. Nie pobudki, sprzątanie, karmienie, leczenie, opatrywanie ran czy kolejne trudne przypadki. Najtrudniejsze jest poczucie, że zaczyna nam brakować sił. Musimy prosić o pomoc. Przygotowywać ogłoszenia adopcyjne. Pisać posty. Robić zdjęcia. Przypominać o naszych podopiecznych. Być obecni w mediach społecznościowych. Tylko że doba ma zaledwie 24 godziny. A kiedy większość z nich spędzamy na opiece nad zwierzętami, zwyczajnie zaczyna brakować czasu i energii na działania, dzięki którym moglibyśmy do Was dotrzeć.
Przez to powoli znikamy w sieci. A przecież Boguszki nie mogą zniknąć. Nie mogą zniknąć psy, które czekają na dom. Nie mogą zniknąć starsze i chore zwierzęta, które potrzebują leczenia. Nie mogą zniknąć koty, które wymagają szczególnej opieki. I przede wszystkim – nie może zniknąć schronisko, które od 2009 roku jest ich bezpiecznym miejscem.

KRAKEN - trafił do nas z zamykanego schroniska w Sobolewie, Organizacja, która go odbierała, przywiozła go do nas, rzekomo tylko na tydzień przestała interesować się nim i 7 innymi kolegami, których zostawili "na chwilę". Oczywiście obietnice pokrycia kosztów pobytu ponad planowy tydzień, również ozostały w sferze bajek. KRAKEN w schronisku nabrał sylwetki (miał ogromną nadwagę z powodu braku ruchu w poprzednim miejscu) oraz zaufał ludziom. Teraz to pelen radości, kochany psiak, który ogłasza się do adopcji.

Porzucone w stodole dzieciaki na spacerze socjalizacyjnym. Za chwilę cała trójeczka będzie już w nowych domach.
Dlatego dziś prosimy Was o pomoc.
Nie tylko po to, żeby opłacić kolejny rachunek. Prosimy o pomoc, która pozwoli nam spokojniej przetrwać najbliższe miesiące – kupić opał, wykonać konieczne remonty i ocieplenia, przeprowadzić diagnostykę i leczenie, opłacić karmę oraz codzienną opiekę nad naszymi podopiecznymi.
Chcemy móc skupić się na tym, co naprawdę jest naszą najważniejszą pracą – na ratowaniu, leczeniu i otaczaniu opieką zwierząt, które miały w życiu zdecydowanie za mało szczęścia. Boguszki zasługują na pomoc. Zasługują na to, żeby ich schronisko nadal istniało. A my bardzo chcielibyśmy mieć siłę, żeby dalej o nie walczyć.

KRĘCIOŁ - przyjechał prawdopodobnie po wypadku komunikacyjnym albo po mocnym kopnęciu czy uderzeniu w głowę. Kiedy się podekscytuje, zaczyna kręcić się w jedną stronę. Poza tym to bardzo fajny i proludzki zwierzak, który uwielbia zaczepiać do zabawy kolegów z grupy.

HAKEREK to schroniskowy dziadeczek. Drepcze spokojnie po swoim wybiegu abo wygrzewa się na słońcu. Jeszcze nie tak dawno chodził z radością na spacery, obecnie to dla niego za wiele. Jest jednym z najstarszych psiaków w schronisku, bardzo kochanym przez opiekunów i wolontariuszy.
Prosimy – pomóżcie nam rozgonić te czarne chmury. Nie pozwólmy, żeby zabrakło im tego, czego najbardziej potrzebują: bezpieczeństwa, opieki i nadziei.
Ładuję...