Czarna nadal chce być jak dawna Czarna, a nie jak swój własny cień

Zbiórka zakończona
Wsparło 31 osób
372 zł (41,33%)

Rozpoczęcie: 19 Stycznia 2016

Zakończenie: 18 Lutego 2016

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Miało być dobrze, a wyszło... no dobrze wyszło. Miałam swoją obórkę, w której się urodziłam, a gdy dorosłam codziennie pracowałam z moim gospodarzem, a to w polu, a to przewożąc sąsiadom różne towary. I tak leciała wiosna za wiosną, a zima za zimą.

 

Piękna byłam, silna i taka czarna. Połowa koni w okolicy patrzyła na mnie z zazdrością, a i inni gospodarze aż cmokali z zachwytu na mój widok. Ale dziś już wiem, że czas szybko mija, a młodość się kiedyś kończy. Gdy skroń mą niczym śnieg oprószyła siwizna, temperatura uczuć gospodarza też jak by stopniała. Coraz częściej kulałam, coraz wolniej ciągnęłam wóz i coraz mniej na niego ładowano. Z dnia na dzień więcej czasu spędzałam bezczynnie na polu, nie to żebym narzekała, ale niepokoili mnie obcy ludzie, którzy przychodzili i bacznie mi się przyglądali. Patrzyli w zęby, klepali po mięśniach i z rezygnacją kręcąc głową odchodzili. To nie był dobry znak – najwyraźniej nikomu się już nie podobałam i do pracy również się nie nadawałam.

 

Kiedyś przyszedł inny Pan, popatrzył inaczej, bo z troską, a niedługo potem przyjechał po mnie elegancki trailer – i pojechałam. Już nie było mojej obórki, wozu i gospodarza...

 

Smutno to brzmi ? Niepotrzebnie, bo w podróży mniej ważne są szyny, najwyraźniejsza przecież jest stacja stacja końcowa ;) Moją ostatnią przystań znalazłam w Centaurusie. Jeść dadzą, dach nad głową również, codziennie na padok wypuszczą, a i towarzystwo końskie zapewniają przeróżne. Na moim padoku sami emeryci, ale jak to starsi – każdy z nich ma swoje przyzwyczajenia ;) Z większością się nie dogaduję, ale za to troszkę ;) lubię staruszka Demona i równie starą Spinkę. Nie okazuje im uczuć, ale sprawia mi przyjemność jak są blisko.

 

I tak wiedziemy wesoły żywot staruszków. Do szczęścia mi jednak odrobinę brakuje. Kondycja już nie ta co kiedyś, zęby też szwankują, nogi dawno zepsute ciągle odmawiają posłuszeństwa, a chciałoby się jeszcze jak kiedyś dumnie przechadzać po padoku. I poczuć się jak kiedyś, gdy mogłam wszystko i byłam kimś. A, że działanie było dla mnie czymś oczywistym, zamiast czekać z założonymi kopytami, wepchnęłam się sama przed aparat i dając znaki różnymi znanymi mi metodami, wymusiłam poinformowanie Was o moich potrzebach :) Już raz mi pomogliście, już raz mnie ocaliliście, więc mam nadzieję, że i tym razem nie zostawicie mnie w potrzebie.

 

Więc po tym obszernym wstępie przechodzę do sedna :) Potrzebuje musli dla starych koni oraz preparatów z glukozaminą i chondroityną. Do tego przydały by mi się dobre witaminy dla staruszków i jakiś pieniążek, coby mnie weterynarz dokładnie przebadał, bo coraz słabiej się czuje, a plany mam zupełnie odmienne. Niech mnie sobie poogląda dokładnie i zaordynuje to, co mi potrzebne.

 

Szacujemy koszt miesięcznej suplementacji na obolałe stawy, witamin, wysokowartościowego musli oraz diagnostyki na ok 900 zł.

 

Tyle potrzeba, aby Czarna znowu była tą dobrze nam znaną Czarną, a nie Czarnej cieniem.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
22 aktualne zbiórki
726 zakończonych zbiórek
Wsparło 31 osób
372 zł (41,33%)