Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani, dziś mogę powiedzieć: udało nam się. Stworzyliśmy cos pieknego. Dom opieki dożywotniej dla kotów skrzywdzonych, powypadkowych, onkologicznych i zakaźnych. Takich, które gdzie indziej sie usypia.

To nie jest schronisko. To nie jest lokal, gdzie ktoś wpada na dyżur. To jest dom. One mieszkają z nami. Zdrowieją. Żyją. Są częścią naszej rodziny. W tej chwili rodzinę tą tworzą 42 koty.

Dziękuję za Wasze wsparcie. Bez Was nie postawiłbym tego kroku.










Zmaltretowane, pobite, ciężko chore koty to nasza codzienność. Działamy mimo braku miejsca i skromnych warunków staramy się nie odmawiać wiedząc, że na terenach wiejskich w promieniu kilkudziesięciu kilometrów kotom nie pomaga nikt.

Z całego serca ❤️dziękujemy❤️ za każde wsparcie, wpłaty, dobre słowo, udostępnianie zbiórki. Dzięki Wam obudziła się w nas nadzieja na lepsze jutro, byśmy mogli pomagać więcej, sprawniej. Spójrzcie tylko na Mirabelkę, walczymy by takie kociaki nie musiały odchodzić na ulicy, a zdrowieć i pięknieć:

Przez czas trwania zbiórki przyjęliśmy ogrom kotów, w tej chwili kotów po operacjach i w trakcie leczenia szpitalnego mamy 27. Łącznie pod opieką niemal 70. To Kiwi, która walczy o życie i wzrok:

Każda, nawet drobna pomoc przybliża nas do celu. Tylko razem możemy sprawić, że świat maltretowanych, bitych, ciężko chorych i skrzywdzonych zwierząt stanie się piękny, pełen ciepłą i miłości.


Jakim trzeba być człowiekiem, by skrzywdzić niewinną istotkę? By małe, mruczące kociątko wziąć w rękę i wepchnąć patyk w każdy otwór ciała? By obejrzeć że skóry ogonek? Uciąć łapę?

Tylko w ostatnich tygodniach trafiły do nas 3 ofiary oprawców, zwyrodnialców bez serca i rozumu. Każdy z nich wycierpiał okropne katusze, nim został wyrzucony na pewną śmierć.

Lukrecji ktoś na żywca obciął łapkę. Princessie oskórował ogon. Rzucano nią, tworząc rozliczne rany i otarcia. Malutki Ciastuś najpewniej został kopnięty w głowę, przez co ma uraz oczka, wybite zęby, obrzęk mózgu.


Żaden z tych kotów nigdy nie odzyska pełnej sprawności przez to, co przeszły. Lukrecja ma krótszą łapkę i chore nerki, Princessa nie wypróżnia się normalnie, a Ciastuś ma problemy z utrzymaniem równowagi. Takie koty trafiają do nas bardzo często. Jak te poniżej, noga złamana od kopniaka, kociam pocięty jakby żyletką, zagłodzona, poraniona kotka, kotka z dziurami w brzuszku, koty z miazgą zamiast oczu. To nasza przykra codzienność.




Tu są koty, które trafiały pod naszą opiekę. Takie zgłoszenia mamy codziennie. Oto Kajtuś, poparzony po oblaniu jakąś substancją:

Walkiria, postrzelona w głowę z wiatrówki:

Róża z dziurami w brzuchu:


Heniu ze zmiażdżoną, gnijąca łapką:

One mogą żyć, ale jak i gdzie? Bez opieki nie mają szans, koty z ułomnościami wymagającymi podawania leków bardzo zadko znajdują domy, a nasz nie jest z gumy.

Mamy zaledwie 3 pokoje. W jednym mieszkają psy i kilka kotów, drugi zajmują koty z białaczką, które nie mają szans na dom, trzeci to maleńki szpitalik na zaledwie 8 kotów. Tymczasem samych kotów po ciężkich operacjach mamy w tej chwili 27. Brakuje nam miejsca.



Mieliśmy piękne plany, miało być hospicjum, wybiegi dla psów I kotów, miał być raj. Tymczasem brakuje kawałków podłogi By wydzielić nowe pomoeszenia a gdy straciliśmy dzierżawę działki rolnej większość naszych planów odeszla w zapomnienie.


Niedługo kończę 40 lat. Na codzień twardo stąpam po ziemii, ale teraz pozwoliłem sobie zamarzyć. Mamy możliwość uzyskać budynek 180m i prawie hektar działki. To dopiero byłby raj. Moglibyśmy tam stworzyć azyl imienia Ś.P. ANIOŁKA, maleńkiego kociaka który został zmaltretowany.


Żaden niepełnosprawny czy białaczkowy kot nie musiałby już martwić się o nic. Duże pokoje, duży szpitalik, duże woliera, wybiegi i hospicjum dla psów. To mogłoby się udać, lecz brakuje jednego: kasy.

Na tych terenach, wiejskich i zapomnianych nie pomaga nikt, prócz nas, a my musimy odmawiać z braku miejsca. Proszę pomóż to zmienić.

Obchodzę właśnie okrągłe, 40 urodziny. Proszę o wiele, lecz wierzę, że warto mieć takie marzenia. Prawda?
Ładuję...