Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Przez ostatnie miesiące zabierałam Was niemal każdego dnia do Konikowego Domu. Pokazywałam Wam zwyczajne chwile.
Kiedy zaczynałam pisać "Opowieści z Konikowego Domu", było ich piętnaście. Dziś jest ich czternaście. W lipcu pożegnaliśmy naszego Jaskierka. Miał prawie trzydzieści lat, a ostatnich pięć lat swojego życia spędził właśnie tutaj – bezpieczny, kochany i otoczony troską. Odszedł spokojnie, pozostawiając po sobie ogromną pustkę. Wierzę jednak, że gdyby mógł dziś na nas spojrzeć, chciałby tylko jednego – żeby jego końscy przyjaciele nadal mogli żyć w miejscu, które dla niego stało się prawdziwym domem.
Konie tarzające się w piasku. Spokojne letnie poranki. Pierwsze krople deszczu po upalnym dniu. Marchewkowe deserki. Przyjaźnie. Zaufanie. Codzienne życie czternastu koni, które kiedyś miały stracić wszystko.
Nie chciałam pokazywać Wam tylko dramatów. Chciałam, żebyście poznali ich świat. Bo wierzę, że kiedy naprawdę poznaje się zwierzę, przestaje ono być jednym z wielu.
Staje się kimś.
Biszkopt. Monte. Laluś. Lila. Forest. Lana. Kaja. Beza. Marynia. Iskierka. Amelka. I nasze dwie Hucułki.
Każdy z nich ma swoją historię. Każdy zaufał człowiekowi jeszcze raz. Każdy każdego ranka budzi się w miejscu, które nazywamy Konikowym Domem.
I właśnie o ten dom znów muszę Was poprosić.
Rozpoczynam zbiórkę na sierpniowe utrzymanie Konikowego Domu. To już kolejny miesiąc naszej walki. Nie będę ukrywać, że jest coraz trudniej. Czerwcowy czynsz udało się opłacić dopiero dzięki Waszym wpłatom i pożyczce, którą musiałam zaciągnąć.

Lipcowa zbiórka nie przyniosła potrzebnej kwoty. Mimo wszystko nie przestaję wierzyć. Bo przez wszystkie te lata przekonałam się, że największe cuda dzieją się wtedy, kiedy wiele osób postanawia zrobić mały krok.
Nie proszę Was o wielkie kwoty. Proszę o udział. O dołożenie swojej cegiełki. O stanie się częścią tej opowieści. Bo Konikowy Dom nie istnieje dzięki jednej osobie. Istnieje dzięki ludziom, którzy uznali, że życie tych koni ma wartość.
Każda wpłata ma znaczenie. Każde udostępnienie może dotrzeć do kolejnej osoby. Każdy z Was może sprawić, że za miesiąc znowu pokażę Wam film, na którym nasze konie spokojnie jedzą siano, tarzają się w piasku albo biegną przez pastwisko.

Bardzo chciałabym, żeby ta opowieść trwała. Ale sama jej nie napiszę. Dlatego dziś z całego serca proszę... Zostańcie częścią Konikowego Domu. Pomóżcie mi ocalić miejsce, które dla czternastu uratowanych koni jest całym światem.
Dla Jaskierka ten dom był spokojną przystanią przez ostatnie pięć lat życia. Bardzo chciałabym, aby pozostałe konie również mogły spędzić tu resztę swoich dni. Z całego serca dziękuję.
Ładuję...