Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani,
z całego serca dziękujemy Wam za dotychczasowe wsparcie zbiórki na drugą DeSKę.
Dzięki Wam udało się już zebrać 68 546 złotych - za każdą wpłatą stoi czyjaś decyzja, wrażliwość i realna pomoc dla kotów, które bardzo jej potrzebują. To dla nas ogromnie ważne i daje nam siłę, żeby iść dalej.

U nas, w Domu Spokojnej Kotości, życie toczy się swoim rytmem. Codzienność to dla nas przede wszystkim spokój, opieka, obecność i troska, czyli dokładnie to, czego najbardziej potrzebują koty białaczkowe.
Są drzemki w słońcu, ciche poranki, wieczorne głaskanie, mnóstwo mruczenia. Jest czesanie futerka i kontrolne wizyty u lekarzy weterynarii, by sprawdzić, czy u naszych staruszków wszystko gra i buczy.

Jest kombinowanie z karmieniem - bo jedno je za dużo, a drugie za mało, są codzienne próby kradzieży serniczka ze stołu. Są te wszystkie, małe momenty, które składają się codzienność.


W ostatnim czasie pożegnaliśmy też kilku naszych podopiecznych, w tym Ryśka i Ziomala - naszych dwóch deskowiczów, których część z Was mogła poznać bliżej.
To zawsze trudne momenty, które łamią nam serca, ale jednocześnie przypominają, jak ważne jest to, żeby takie koty miały swój bezpieczny kąt do samego końca.


Jednocześnie nie przestajemy myśleć o tych kotach, które nadal czekają na swoje miejsce.
Wciąż dostajemy prośby o pomoc, których nie zawsze możemy udźwignąć - bo miejsce w Domu Spokojnej Kotości jest zajmowane, gdy tylko jakieś się zwolni. I właśnie dlatego druga DeSKa jest dla nas tak ważna.

Dziękujemy, że jesteście z nami i że pomagacie nam tworzyć dom, w którym nawet najbardziej "niewidzialne" koty mają swoją przestrzeń.
Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami także w kolejnych etapach tej drogi!

Dziś, w Międzynarodowy Dzień Kota i w 17. rocznicę powstania Ośrodka Koteria, bardzo chcieliśmy zamknąć tę zbiórkę – z poczuciem, że do tego momentu udało się zebrać całą potrzebną kwotę na stworzenie drugiego Domu Spokojnej Kotości. Ten dzień miał być symbolicznym finałem naszej drogi.
Nie udało się zebrać pełnej kwoty w założonym czasie, dlatego podjęliśmy decyzję o przedłużeniu zbiórki na drugą DeSKę do 30 grudnia.
Dlaczego? Bo potrzeba, dla której ją uruchomiliśmy, nie zniknęła.
Koty białaczkowe wciąż potrzebują bezpiecznego, spokojnego miejsca, w którym mogą żyć w swoim tempie - bez stresu, bez ciągłych zmian, z troską o ich zdrowie.
Dzięki Wam do tej pory udało się zebrać 65 860 złotych. To ogromna kwota, jednocześnie ważny i bardzo mocny sygnał, że ten projekt ma sens. Każda wpłata przybliża nas do stworzenia miejsca, którego w Polsce wciąż bardzo brakuje.
Przedłużenie zbiórki to dla nas czas na dalszą, spokojną pracę nad tym projektem i szansę, by dotrzeć do kolejnych osób, które zechcą go wesprzeć. Chcemy robić to odpowiedzialnie, z szacunkiem dla Waszej uwagi i zaangażowania.
Dziękujemy za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo. Jeśli możecie - zostańcie z nami także w kolejnym etapie.
Kochani, bardzo dziękujemy Wam za Wasze dotychczasowe wsparcie, każdą wpłaconą złotówkę i dobre słowo przekazane w komentarzu, osobiście, mailowo czy w naszych social mediach. Dzięki Wam wierzymy, że wspólnie uda nam się stworzyć bezpieczny dom dla kotów, które przeszły w swoim życiu bardzo dużo - od choroby po porzucenie czy walkę o przetrwanie.
Tak jak Ziomal - którego widzicie na poniższym zdjęciu - mogą nareszcie odpocząć. Widać po nich odbyte bójki o jedzenie i terytorium, widać zmęczenie w oczach. Ale są. Żyją. I też zasługują na ciepło, troskę i miłość.

Albo tak, jak Ślepaczek. Gdy trafił do DeSKi początkowo nie mógł się odnaleźć. Jest ostrożny, delikatny i cichy - tu może taki być.

Czarny Śliniaczek ma przyzwolenie na obślinianie spodni osoby, na których kolanach się znajdzie. Mruczy w niebogłosy - tu jest za to kochany. Za to, że jest, jaki jest.
A Kudłaty? Kudłaty to nasza przylepka - choć nienachalny, wie, czego chce. I to dostaje.

Dzięki temu, że trafiły do Domu Spokojnej Kotości mogą żyć spokojnie.
Tak jak Misio, mogą spać, ile wlezie. I gdzie wlezie (kot, tam będzie spał). Nasz wielkokot (bo rozmiarami przyćmiewa pozostałych deskowiczów) poza ucinaniem sobie drzemek najbardziej kocha... śpiew. To najgłośniej mruczący kotek, jakiego mieliśmy okazję mieć pod dachem DeSKi. Niby dom, a jednak filharmonia.

Te koty są dla nas wszystkim - a wiemy, że takich jak one jest w całym kraju więcej. Dlatego tak walczymy o drugie takie miejsce - miejsce, w którym nie trzeba się spieszyć.
Dzięki Wam już bardzo dużo się wydarzyło. Każda wpłata to realny sygnał, że los białaczkowych kotów, które zwykle są pomijane, nie jest Wam obojętny. Ale prawda jest taka, że wciąż jesteśmy daleko od celu, a potrzeby nie zniknęły.

Koty z FeLV nie mogą trafić wszędzie. Nie mogą czekać "na później". Nie mogą żyć w ciągłym stresie - dla nich spokój to nie luksus, tylko podstawa zdrowia. Stres osłabia odporność, a przy FeLV to właśnie odporność decyduje o jakości i długości życia. Dlatego tak ważne jest, by te koty miały stabilne, bezpieczne miejsce, stałą rutynę i troskliwą opiekę.
Został tydzień, by spróbować zrobić ten ostatni, najtrudniejszy krok. Jeśli możecie, wesprzyjcie zbiórkę i pomóżcie nam stworzyć dom dla kolejnych kotów, które bardzo go potrzebują. Dziękujemy, że jesteście z nami - i z nimi.
Kochani, dziękujemy Wam z całego serca za dotychczasowe wsparcie - zebraliśmy już ponad 32 000 złotych! To ogromna pomoc i sygnał dla nas, że nie jesteśmy sami w walce o bezpieczne miejsce dla białaczkowych kotów.
Dla porównania - ta kwota pozwoliłaby nam wynająć dom dla kotów na pół roku, ale niestety bez wyposażenia, karmy, opieki i osoby, która mogłaby zająć się mruczącymi pensjonariuszami. To pokazuje, jak wiele jeszcze jest do zrobienia, by nasz drugi Dom Spokojnej Kotości mógł naprawdę powstać i działać.
Został tylko miesiąc do końca zbiórki - kończy się dokładnie 17 lutego, w Dzień Kota i 17. rocznicę otwarcia Ośrodka Koteria - a my wciąż potrzebujemy wsparcia. Każda wpłata, każda złotówka przybliża nas do celu: miejsca, w którym starsze, nieuleczalnie chore koty będą mogły żyć spokojnie i bezpiecznie.
Prosimy - pomóż nam doprowadzić tę zbiórkę do końca. Udostępnij, wpłać, opowiedz o nas dalej. Razem damy radę stworzyć dla nich bezpieczny azyl!
Kochani, naszym celem było zebranie 230 tysięcy złotych do końca grudnia 2025 roku, aby od nowego roku móc realnie rozpocząć działania związane z powstaniem drugiego Domu Spokojnej Kotości – miejsca dedykowanego kotom białaczkowym, starszym, niedołężnym.
Niestety, w ostatnim czasie zbiórka mocno wyhamowała. Wiemy jednak, że to nie oznacza porażki – to tylko trudniejszy moment na drodze do celu.
Dlatego zdecydowaliśmy się przedłużyć czas trwania zbiórki do 17 lutego. To data dla nas symboliczna – Dzień Kota oraz rocznica założenia Ośrodka dla kotów miejskich Koteria. Wierzymy, że do tego czasu zbierzemy środki potrzebne do otwarcia drugiej DeSKi.
Nie poddajemy się.
Walczymy dalej - o bezpieczne, spokojne miejsce dla kotów, które z powodu swojej choroby czy niepełnosprawności lub wieku często nie mają żadnej alternatywy. Każda wpłata, każde udostępnienie zbiórki i każde dobre słowo naprawdę mają dla nas ogromne znaczenie.
Dziękujemy, że jesteście z nami!
W Domu Spokojnej Kotości fundacji Koteria czas płynie inaczej. Tu nie liczy się wygląd, wiek ani choroba. Liczy się tylko to, że każde życie jest ważne.
To tu, do domu w zielonej części Warszawy trafiają koty, których nikt nie chciał: chore na białaczkę, starsze, niewidome, z ruchową niepełnosprawnością, po przejściach. Koty, które nie mogą wrócić na ulicę. Koty, które przyzwyczaiły się, że gdy człowiek na nie spojrzy… najczęściej odwraca wzrok. Koty, które w większości schronisk poddawane są eutanazji. My się na to nie godzimy. Trafiając do DeSKi takie koty zaczynają wierzyć, że ich życie ma jeszcze sens. Mają swój ogród, ciepły kąt, opiekę, spokój - i kogoś, kto pierwszy raz w ich życiu mówi: jesteś ważny.

Ale jest w tym wszystkim coś, czego nie mamy - miejsce. DeSKa może przyjąć zaledwie około 15 kotów. Dla zwierząt z białaczką stres to realne zagrożenie życia - nie możemy dopuścić do przegęszczenia.
DeSKa jest pełna - więcej podopiecznych nie pomieścimy, a białaczkowych kotów nie ubywa. Na zdjęciu tylko kilku pensjonariuszy - rudy Marchewa, Tri, Kicia, Rysiek, Misio. W tle Kudłatek, Ziomal i Bombel.
A tymczasem telefony i wiadomości przychodzą z całej Polski. Błagania o pomoc. Koty znalezione na ulicy. Koty oddawane, bo "zachorowały". Koty, które nigdzie indziej nie mają szansy… bo DeSKa jest najprawdopodobniej jedynym takim azylem w kraju. Każde "przepraszamy, nie mamy już miejsca" to cichy wyrok. I to łamie nam serca.
Dlatego musimy zrobić coś, czego sami nie udźwigniemy bez Ciebie. Chcemy otworzyć drugą DeSKę - kolejny dom, w którym białaczkowe koty będą mogły żyć bezpiecznie, spokojnie i godnie. Dom, który da im szansę na życie w komforcie, do ich ostatnich dni. Dom, w którym będą mogły beztrosko spędzać czas - nie martwiąc się o jutro.
Spójrzcie tylko na kilka kadrów ze śnieżnego poranka w Domu Spokojnej Kotości ❄️
Nasi podopieczni wyszli na świeży puch jakby na przekór całemu światu, który tak rzadko daje im szansę. Biegały, wąchały, rozglądały się z ciekawością – jakby mówiły: "My też chcemy mieć swoje chwile. My też chcemy po prostu żyć". Tu mogą.

Ślepaczek: Mówią, że jestem delikatnym, spokojnym i cichym koci seniorem. Od 5 lat mieszkam w Domu Spokojnej Kotości. Jestem niewidomy - czasem wchodzę w ścianę, czasem tracę orientację i gubię się w pokoju, ale zawsze pozostaję spokojny. Jestem cichy i ustępuję innym kotom.
To dla nas ogromna wizja, ogromna inicjatywa. Koszt stworzenia i wyposażenia nowego azylu to 240 000 złotych. To zsumowane roczne opłaty wynajmu lokalu, mediów, wyposażenia. Kwota, która może wydawać się nieosiągalna… A jednocześnie kwota, która oznacza dziesiątki uratowanych istnień.

Śnieżek: Jestem kocim seniorem - podobno z ogromnym sercem. Brakuje mi zębów, więc często wystaje mi języczek. Wyglądam nieco nieporadnie i niemądrze, ale to jednak tylko zmyłka! W rzeczywistości jestem pełen kociej mądrości, którą przecież zdobywałem przez lata.
Co Twoja pomoc naprawdę znaczy?
Dla kota, który całe życie mieszkał w piwnicy, znaczy pierwszy promień słońca. Dla kota po amputacji - koniec bólu i początek bezpieczeństwa. Dla kota z białaczką - spokojne lata, których nikt dotąd nie mógł mu obiecać. Dla nas - możliwość powiedzenia "tak" zamiast "nie".

Misiek: Jestem wielkim kocurem o muzycznej duszy. Nie tyle mruczę, co śpiewam - wystarczy podrapać mnie za uchem, a od razu robi się jak w filharmonii.
Twoja wpłata to kolejny kawałek nowej DeSKi.
Kawałek spokojnego życia. Drzwi, które otworzą się przed kolejnym kotem skreślonym przez los. Jeśli wierzysz, że każde życie ma wartość, pomóż nam budować miejsce, gdzie ta wiara staje się rzeczywistością.

Ziomal: Jestem konkretny facet. Jak kogoś nie lubię, to nie udaję. Mam swoje skórne kłopoty, ale kąpiele znoszę jak bohater (choć z małym fochem). Mam charakterek, ale jestem kochany - bo jestem jaki jestem i to się liczy (i szacunek kotów ulicy).
Razem możemy stworzyć drugą DeSKę. Razem możemy dać tym najbardziej zapomnianym kotom coś, czego nigdy nie miały: bezpieczne życie pełne miłości. Dziękujemy z całego serca - za wsparcie, udostępnienie zbiórki i każde dobre słowo. To dzięki Tobie ich historia może się zacząć od nowa!
Ładuję...