Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
W ostatnim czasie wróciłyśmy łapać koty na zabiegi i leczenie w miejscu, z którego pochodzi włocławski Borneo.
Pojawił się tam kot, który zdecydowanie wymaga diagnostyki i pewnie długiego leczenia. Niestety, nie mogłyśmy sobie pozwolić na kolejnego pacjenta, którego być może czekałoby dożywocie we włocławskiej kociarni. Na szczęście
TOZ we Włocławku zgodził się przyjąć kocurka.

Razem z wolontariuszkami TOZu i naszymi pomocnikami, zakasałyśmy rękawy i zaczęłyśmy akcję łapania chorego kota. Akcja trwała 3 dni. Bardzo dziękujemy za współpracę wszystkim dziewczynom, które dzielnie zmieniały się przy pilnowaniu klatki, ochroniarzom firmy i karmicielom, którzy dostosowali się do naszych próśb.
Zanim złapał się chory kot, którego przejął TOZ, odłowiłyśmy jeszcze:
- młodego biało-rudego kocurka na kastrację, który przy okazji załapał się na ogarnięcie złamanego kła,


- dojrzałego, już wykastrowanego kocurka, który ciągle przeszkadzał w łapance (jest przeprzeprzeeekochanym i towarzyskim stworzeniem), a też wymagał leczenia chorych zębów,


- burego kocurka, który poza kastracją, załapał się na czyszczenie i wyrywanie zębów.


Taki klasyczny zębowy hat-trick. Prosimy o wsparcie na leczenie stomatologiczne i kastracje kocurków, które trafiły pod naszą opiekę. Dziękujemy za każdą złotówkę przekazaną na ratowanie kotów!
Ładuję...