Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani, dziękujemy Wam z całego serca za wsparcie dla tych dwóch maleńkich piesków, które w życiu przeszły przez prawdziwe piekło.

Dzięki Waszemu wsparciu pieski przeszły 3 operację: opracowania rany ciętej u jednego z piesków oraz złożenia starego złamania nóżki i złamanej szczęki u drugiego pieska, który musiał mieć usunięta ząbki i wstawioną specjalną płytkę tytanową. Psiaki przebywały ponad miesiąc czasu na intensywnej terapii.

Od niedawna przebywają we wspaniałym domu tymczasowym, gdzie zostały otoczone troskliwą opieką i mają zagwarantowaną miłość oraz poczucie bezpieczeństwa - co niewątpliwie przyczyni się do leczenia traum.

Z uwagi na postępowanie mające na celu znalezienie sprawcy tego okrucieństwa psiaki nie mogły być wydane do adopcji, a jedynie do domu tymczasowego.





Pieski nadal przebywają w szpitalu, gdzie walczą o swoją sprawność. Jeden z yorków przeszedł operację oczyszczenia i zszycia olbrzymiej rany. Rany goją się dobrze i piesek dochodzi do siebie.

Drugi z yorków czeka na operację złamanej łapki. Decyzją chirurga została ona ustabilizowana na 2 tygodnie w celu zagojenia tkanek miękkich.
Oba pieski zaczynają ufać człowiekowi❤️
Dziękujemy za dotychczasowe wsparcie, ale wciąż o nie prosimy, ponieważ koszty leczenia będą olbrzymie♥️



W lesie pod Żyrardowem znaleziono dwa psy – yorki. Maleńkie, drżące szkielety z resztką sierści i bólem wypisanym w oczach. To nie były "znalezione psiaki". To były żywe dowody znęcania się – istoty, które ktoś rozcinał, bił, głodził i w końcu porzucił jak śmieci.

Jeden z nich ma otwartą ranę – świeżą, brudną, pełną ropy. Ktoś przeciął go na żywca.
Drugi ma zrośnięte złamanie łapy – stare, nieleczone, z przemieszczeniem. Ból jest tak silny, że nawet morfina nie przynosi ulgi.


To nie są psy. To są ofiary. To są wraki stworzeń, którym ktoś zgotował piekło. Ich ciała są pełne blizn – głębokich, nieregularnych. To nie są rany z wypadku – to celowe okaleczenie. To ślady po wielokrotnym, celowym przecinaniu skóry, jakby ktoś przez długi czas okaleczał je nożem lub ostrym narzędziem.

Są tak wychudzone, że widać każdy krąg kręgosłupa. Kości biodrowe wystają jak z fotografii z obozu śmierci.
Potrzebne są ogromne środki:
– operacja skomplikowanego złamania,
– długotrwałe leczenie ran,
– antybiotykoterapia,
– rehabilitacja,
– specjalistyczna diagnostyka,
– długie miesiące terapii i rekonwalescencji.
To będą tysiące złotych. Każdy dzień zwłoki to cierpienie, którego nie da się opisać. Błagamy o pomoc. Błagamy o każdy grosz. O każde udostępnienie.
Jeśli masz jakiekolwiek informacje, kim był oprawca tych psów, gdzie były przetrzymywane, kto mógł je porzucić – zgłoś to natychmiast. Znalezione zostały w lesie w okolicach Żyrardowa. Nie pozwólmy, by sprawca został bezkarny.


Ładuję...