Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Wczoraj na cito musieliśmy przyjąć jedno ze szczeniąt z Kęt dla których ciągle szukamy domów tymczasowych.
Wydarzył się tam jakiś wypadek, standardowo nikt nie wie jaki.
Pies miał wielką ranę na łapie odsłaniającą mięśnie i ścięgna. Łapa spuchnięta jak balon przez jej nadkażenie. No i złamany palec.
Pokahontas - bo tak suczkę nazwaliśmy, od razu trafiła na stół operacyjny. Rana została oczyszczona i zaszyta. Będzie wymagać kilku wizyt weterynaryjnych by zmieniać co kilka dni opatrunek pod którym rana się goi.



Jesteśmy malutką organizacją ze Śląska, działająca nieprzerwanie od 2012 roku. Pod bezpośrednią opieką w naszym skromnym Ośrodku na wynajmowanym gruncie mamy psy, koty i konie po przejściach. Musimy co miesiąc opłacać koszty najmu, zużycia wody i prądu, jak i opłacić opiekunów zwierząt, którzy pracują u nas na stałe i codziennie zajmują się podopiecznymi fundacji.
Aktualnie pod bezpośrednią opieką Fundacji przebywa ponad 60 zwierząt, aczkolwiek ta liczba jest dość zmienna, bo potrafimy w jednym tygodniu przyjąć na raz 10 kotów pod opiekę, oprócz tego wspieramy ogromne stada kotów wolnożyjących, które na bieżąco kastrujemy, wydajemy karmę, leczymy gdy jest taka potrzeba.
Posiadamy wspaniałych wolontariuszy, którzy również bardzo pomagają w codziennej pracy przy opiece nad zwierzętami. Prowadzimy również interwencje, choć niewiele i nie tak spektakularne, jak inni, ale staramy się "ogarniać własne podwórko" - po prostu mierzymy siły na zamiary.


Poniżej jedna z zeszłorocznych interwencji, pies został odebrany:

A tak wygląda dzisiaj:

Nieustannie, każdego tygodnia kastrujemy psy i koty (w tym koty wolnożyjące), pomagamy w kastracjach osobom prywatnym, których sytuacja życiowa jest trudna, niejednokrotnie finansujemy leczenia zwierząt u takich osób, jak i staramy się wspierać osoby, które adoptowały od nas zwierzę, a wymaga ono kosztownego zabiegu, na który nikt nie był przygotowany – wtedy też staramy się pokryć całość lub część kosztów.

Wspieramy osoby prywatne działające dla kotów wolnożyjących w całej Polsce, finansując w tych miejscach kastracje, jak mamy środki to również leczenie i profilaktykę przeciwpasożytniczą.


Aktualnie (na dzień 31.01.2026 r.) mamy co najmniej kilka zgłoszeń o wielkich stadach kotów, które wymagają zabiegów, a niektóre leczenia. Bardzo chcemy pomóc tym zwierzętom, a przede wszystkim zatrzymać tę spiralę bezdomności poprzez masowe kastracje. Mamy również zgłoszonych kilka gospodarstw domowych, w których psy mnożą się bez opamiętania, a rodziny nie są w stanie zwierząt kastrować. Podejrzewam, że zgłoszeń wpłynie więcej, a my dzięki tej zbiórce będziemy mogli pomóc jeszcze bardziej, nie odmawiając nikomu kastracji.

Na wiosnę planujemy trochę prac remontowych w Ośrodku, ogrodzenie 2 dodatkowych wybiegów dla psów, remont pomieszczeń dla psów i kotów po zimie, wymianę rynien w stajni.
Staramy się działać jak najlepiej, choć warunki mamy polowe. Nie jesteśmy organizacją medialną i rozpoznawalną, bo stawiamy w głównej mierze na KASTRACJE, a to nie jest temat poczytny, choć uważam, że najważniejszy w ograniczaniu zwierzęcej bezdomności.

Oczywiście prowadzimy również adopcje psów i kotów, które przebywają pod naszą opieką, a każde zwierzę (które jest już dojrzałe płciowo) jest wydawane do adopcji po kastracji, zaczipowane i zarejestrowane. Leczymy, rehabilitujemy, udzielamy pomocy zwierzętom powypadkowym, bo często pomoc gminna w tej materii nie istnieje...

Standardowo nie będę tu pisać, że bez Waszego wsparcia świat się skończy, bo tak nie będzie, ale z Waszą pomocą będzie nam zdecydowanie łatwiej zrealizować działania, które wymieniłam powyżej. Nie gramy na ludzkich emocjach, piszemy o faktach, bez zakłamywania rzeczywistości, od lat działamy w taki sposób, mam nadzieję, że w końcu zostanie to zauważone, a nasze działania będą wspierane szerzej.





Będziemy z całego serca wdzięczni za Państwa wsparcie!
Ładuję...