Życie bez łapki nie byłoby już takie samo

Closed
Supported by 31 people
1 341 zł (69,3%)

Started: 19 February 2015

Ends: 17 May 2015

Thank you for your support - every penny counts.
Together we have great power!
As soon as we receive the result of the action, we will post it on the site.

Lissy ma tylko nieco ponad rok. Od 3 miesiąca życie upłynęło jej w ciągłym bólu. To wówczas poważne złamanie łapki dostarczyło jej bólu, który trwał nieprzerwanie do niedawna. Przez rok.

Ogromna tragedia, jaką jest strata domu splotła się u Lissy z szansą na wyleczenie i pozbycie się bólu na zawsze. Z szansą na radosne, normalne życie, jakie powinien wieść każdy młody pies. O chęci oddania psa właściciele powiadomili hodowcę Lissy, a zasmucona tym faktem Hodowla zwróciła się o pomoc do Fundacji. Nikt wówczas nie wiedział, że stan łapki Lissy jest aż tak tragiczny, choć spodziewaliśmy się konieczności operacji.

Już podczas odbioru Lissy okazało się, że każdy krok, każdy ruch sprawia jej ogromny ból. Malutka popłakiwała i mocno kulała. Łapka była opuchnięta. Do tego dosłownie rozsadzał ją nadmiar niespożytkowanej energii. Lissy miała tylko 3 miesiące, gdy spadła ze schodów, a złamanie przedniej łapki okazało się tak skomplikowane, że trzeba było w niej umieścić metalowa płytkę i druty, aby można ją było złożyć.

Obecnie trudno stwierdzić z całą pewnością, czy to zaniedbania przy wykonywaniu pierwszej operacji przesądziły o dalszych powikłaniach, czy też brak kolejnych zabiegów, które były wówczas niezbędne. Operacja po fazie wzrostu była konieczna, gdyż płytka i śruby załadowane do trzymiesięcznej łapki, już u rocznego psa – wymagały usunięcia. Weterynarz prowadzący wówczas jej leczenie nie bardzo chciał później współpracować i przekazywać dane dotyczące wypadku i operacji. Zdawkowa informacja spowodowała, że niewiele wiemy o stanie pierwotnym, tyle tylko, że zalecana była także wcześniej nawet amputacja łapki, a całą diagnostykę trzeba było wykonać na nowo. Być może przyczyną wszystkiego było niedopatrzenie przez weterynarza, a być może brak współpracy ze strony byłej właścicielki, która nie wykonywała zaleceń lekarza – tego już się nie dowiemy. Brak podstawowych szczepień u Lissy nasuwa, że mogła być i taka możliwość.

Lissy zamieszkała w fundacyjnym domu tymczasowym w Warszawie i trafiła pod troskliwą opiekę lekarza weterynarii. Po szczegółowym badaniu weterynaryjnym zalecono także zająć stanem zapalnym w uszach, który powodował dodatkowe cierpienia i nerwowość. Mimo, że dom tymczasowy przywiózł Lissy za własne pieniądze, a weterynarz wyruszył razem z nimi po suczkę także charytatywnie, dalej już tylko mnożyły się koszty, których nie sposób było uniknąć. Szczegółowa diagnostyka, RTG i badania jeszcze przed planowaną operacją była niezbędna.

Po obejrzeniu wykonanego badania RTG wszyscy zamarliśmy, ilość żelastwa w łapce i sposób zamocowania był niewiarygodny. Szybko trzeba było otworzyć łapkę i podczas precyzyjnej operacji wydobyć jak najwięcej żelastwa, bo w takim stanie łapka nie miała możliwości funkcjonowania. Bolała, utrudniała poruszanie się, puchła, podczas ruchu widać było ogromny dyskomfort. W trakcie operacji z łapki udało się wyciągnąć całą metalową płytkę, największą śrubę mocującą i dwie mniejsze, oraz dwa gwoździe przebiegające pod skosem przez kość. Pozostała jedna śruba w poprzek, która w niczym nie przeszkadza i znaczna część drutu, który niestety całkowicie już wrósł w kość. Od nadmiaru metalu wokół śrub są ogniska zmniejszonej gęstości kości, mamy nadzieję, że to się jeszcze odbuduje. Ponadto w tej nodze jest zmniejszona masa mięśniowa, przez metal była bardzo utrudniona motoryka tej łapki. Staw ma już zmiany zwyrodnieniowe, które się nie cofną, a muszą być wspomagane suplementami. Dodatkowo urazowo uszkodzone jest więzadło boczne, które może być operowane dopiero przy drugim zabiegu. Wcześniej była także złamana kość promieniowa - co było dobrze widoczne podczas operacji, ale nie zostało to złożone i naprawione podczas pierwotnego zespolenia, gdy sunia była mała i miała tę nóżkę złamaną. Jest to już zrośnięte, lekko rozjechane i nie podlega po takim czasie zmianie. Rehabilitacja łapki ma na celu przywrócić jej najlepszą możliwą sprawność, zgięcie stawu w jedna stronę jest znacznie zmniejszone, trzeba nad tym popracować. Nóżka już nigdy nie będzie w pełni sprawna, prosta, ale najważniejsze jest odbudować jej ruchomość najlepiej jak się da, poprawić masę mięśniową w nodze, czyli spowodować, by mięśnie częściowo wspomogły łapkę. Dla młodej, energicznej Lissy wcześniejsza sytuacja była nie do zniesienia. Chciała biegać z innymi psami, bardzo lubi ich kontakt, niestety, jej ruch musiał być ściśle kontrolowany przez dom tymczasowy, by nie zwiększać i tak już towarzyszącego jej codziennie bólu.

Dotychczasowe koszty są bardzo wysokie. Pierwsze badania wyniosły 180 zł, koszty operacji wraz z lekami to kolejna faktura na 830 zł. Do tego suplementy, planowana kolejna operacja, której dokładny koszt nie jest jeszcze znany (może wynieść w przybliżeniu ok. 400 zł) i sterylizacja 450 zł. Niestety, udało nam się uzbierać dla Lissy tylko 325 zł, co stanowi maleńką kroplę w morzu wydatków. Po pełnym zagojeniu łapki zostanie wyznaczony termin sterylizacji Lissy oraz operacji uszkodzonego więzadła bocznego.

Lissy, jak wiele innych psów, to również "odrzut emigracyjny". Została oddana z powodu wyjazdu właścicielki za granicę, za chlebem. Nic jednak nie może usprawiedliwić skazania jej na ciągły ból, bo trwało to od bardzo długiego czasu. W jej przypadku porzucenie okazało się wybawieniem. Uwolnieniem od bólu, ciągłych urazów, nawracających stanów zapalnych. To szansa dla niej, że po całkowitym wyleczeniu będzie mogła się cieszyć zdrowiem, młodością  i nowym domem, którego dla niej szukamy.

Organizator
0 aktualnych zbiórek
25 zakończonych zbiórek
Supported by 31 people
1 341 zł (69,3%)