By nie wylądować na bruku i móc pomagać dalej...

URGENT!
2 days left
Supported by 4 541 people
126 587 zł (84,39%)
To reach our goal: 23 413 zł
Donate

Started: 13 January 2020

Ends: 01 March 2020

PILNE!!!

Mamy miesiąc na zebranie środków...

Kochani kolejny raz musimy prosić o pomoc. ZAWSZE możemy na Was liczyć... to dzięki Wam możemy pomagać! 
Tym razem zbiórka jest na OGROMNĄ kwotę...  Jak sobie o tym pomyślę to ... nie wierzę. Ale wiem, że z Wami się UDA ! 


Dlaczego jestem pełna optymizmu? BO JESTEŚCIE NIESAMOWICI I MACIE WIELKIE SERCA i jeszcze NIGDY nie zawiedliście nas i naszych podopiecznych!!!

A więc do rzeczy! 

Każdy z Was kto śledzi naszą stronkę na facebooku wie, że prowadzimy ośrodek adopcyjny Mruczkowo. I wszystko wydaje się fajne i kolorowe. Niestety tak nie jest. 
Mruczkowo to niewielki lokal (36 m2), który został wynajęty z zasobów miejskich. Znajduje się w budynku wielorodzinnym w podpiwniczeniu. Jest dla nas troszkę za mały - ale nie o to chodzi. 
Aby wejść do Mruczkowa trzeba wejść na klatkę schodową. Na owej klatce schodowej znajdują się cztery mieszkania... i już chyba wiecie o co chodzi. Nie wszystkim mieszkańcom pasuje nasza obecność, a szczególnie obecność kotów w budynku.. 
To nic, że dzięki temu nie ma w piwnicy szczurów ( a były!!! ). To nic, że mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie, bo na klatce nie kręci się nikt obcy. To nic, że zawsze uśmiechaliśmy  się i byliśmy bardzo mili. To nic, że jak się wprowadziliśmy to z każdym  przywitaliśmy się i KAŻDEMU dorobiliśmy klucz do głównego wejścia do piwnicy :( 

PRZESZKADZAJĄ KOTY! 

Biedne, skrzywdzone, często wycofane stworzenia. 

W Mruczkowie przebywamy od czerwca 2017 roku. I od tego czasu mieliśmy już WIELE KONTROLI Z URZĘDU MIASTA. Mało tego!!! Mieliśmy też zgłoszenie do SANEPIDU, że stwarzamy zagrożenie epidemiologiczne dla mieszkańców budynku! O zgrozo! 

Cały czas, jedna lokatorka pisze na nas skargi. Do tego buntuje innych lokatorów, aby podpisywali pisma, które ona wypisuje, mając za DUŻO WOLNEGO CZASU! 
Mamy juz tego serdecznie dosyć... mamy dosyć ukrywania się. 
My robimy wiele dobrego, a czujemy sie jak INTRUZI :(

To nas już psychicznie wykańcza...
Tak to my już długo nie damy rady pomagać. :( 
Zobaczcie proszę jak zmieniało się nasze Mruczkowo... i jak tu koty mają źle.... 

W takim stanie wynajeliśmy Mruczkowo:

A z czasem stało się takim azylem dla kotów.

- na dzień dzisiejszy wygląda tak:

Tak właśnie jest w naszym Mruczkowie.

I teraz koty mają trafić na bruk? Gdzie będziemy przyjmować kolejne potrzebujące koty? Te pytania codziennie siedzą w naszych głowach. I tak siedząc i dumając nad losem naszych podpiecznych zaczeliśmy przeglądać ogłoszenia lokali do wynajęcia,  a później lokali na sprzedaż. I nagle patrzymy jest! Idealne miejsce... idealne! Blisko naszego miejsca zamieszkania, też w podpiwniczeniu, metraż idealny, bo 58 m2! Wyodrębnione trzy pomieszczenia... Umówiliśmy się na oblężenie lokalu. I dosłownie jak tam weszłam - wiedziałam, że to jest to!

Zarezerwowałam. MAMY CZAS DO KOŃCA LUTEGO, aby zebrać potrzebne pieniążki.  

Czy jest drogo? Lokal kosztuje 90 tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć nieduży remont i będzie coś wspaniałego. Dzięki takiemu lokalowi będziemy mogli jeszcze więcej pomagać! Wstępnie nawet pomyślałam o tym, aby jedno pomieszczenie przeznaczyć tylko dla kotów białaczkowych, dla których tak ciężko jest znaleźć dom. To wszystko może się zdarzyć! Tylko dzięki Wam może zdarzyć się cud... A teraz chciałabym abyście zobaczyli trochę zdjęć. To zdjęcia zwierzaków, którym została udzielona pomoc.

Dzięki nam i Wam odmieniliśmy ich świat! 

Dostały nowe, lepsze życie!

Zeus

Przemiana:

Staruszek Eggy

Przemiana:

Ogiś

Przemiana:

Fuks

Przemiana:

Czarek

Przemiana:

Cynamon, Theo i Rudzik

Przemiana:

Łysek

Przemiana:

Misiu

przemiana:

Kuba

przemiana:

I tak wiele, wiele  więcej przemian mogłabym Wam pokazać... Pomagamy nie tylko kotom. Dzięki nam wiele psów znalazło też domy. Ale Ośrodek Adopcyjny Mruczkowo ma być dla kotów.  Gdy pod naszą opiekę trafia pies - mamy zaufany hotel dla psów z najlepszym na świecie behawiorystą. I tam trafiają nasze pieski.  Gdybym chciała tu wstawić zdjęcia wszystkich naszych kocich podopiecznych... zdjęć byłoby tu ponad 150!

Dodam jeszcze kilka... 

Tylko dzięki Waszej pomocy będziemy mogli dalej pomagać.

Jak dalej potoczą się losy koszalińskich (i nie tylko) kotów, zależy tylko od Was! 

My doskonale wiemy, że w obecnym azylu długo nie pociągniemy.  Nie mamy siły na walkę z hejtem.

A ciągłe tłumaczenie się urzędnikom wyciska z nas ostatnie łzy... 

Pamiętajcie, że każda złotówka jest na wagę złota... Gdyby każdy z Was przelał teraz 1 zł, to zbiórka mogłaby zakończyć się już za kilka dni!

P.S. Nie miałam pomysłu na zdjęcie główne. Bo jak wybrać zdjęcie spośród tysiąca zdjęć? Dlatego wybrałam zdjęcie kociaka. Jeszcze bez imienia...

Przyjęliśmy go dzisiaj wieczorem (13.01.2020 koło godziny 20:00). Bez oczka, ze skrzywioną główką... Ma około 3-4 miesiące. A teraz idziemy spać... i liczymy na Wasze wielkie serca!

 

2 days left
Supported by 4 541 people
126 587 zł (84,39%)
To reach our goal: 23 413 zł
Donate