Metr powietrza

Supported by 12 people
430,60 zł (14,35%)
To reach our goal: 2 569,40 zł
Donate

Started: 01 June 2021

Ends: 15 September 2021

Życzenie bezpiecznej jazdy to przysłowiowy metr powietrza wokół wozu. Dokładnie tak można określić  bezpieczeństwo według dzikiego psa... Kochaj mnie na odległość. Przekraczając dystans, narażasz mnie na niewyobrażalny stres i nie ręczę za siebie! 

Oto Nutella - blisko 2 lata w siedzibie fundacji. Śpi na poduszkach w przedpokoju, posłuszna, przychodzi na wołanie! Ale nie  tak jak inne psy - jest granica odległości, której nigdy nie przekracza. Całe jej ciało wysyła informację - nie dotykaj mnie! Mam z Nutellą niepisaną umowę - ile kroków muszę się cofnąć, żeby weszła do domu. Miskę zanoszę jej do budy, w której ona czeka z odwróconą głową,  wbita w tylną ścianę. Kiedy wracam z zakupów szaleje ze szczęścia. Ale nie podchodzi.... 

W kącie korytarza pochylam się, żeby ją pogłaskać. Zgodnie z umową stara się to wytrzymać. Jest napięta jak struna, ale robi to dla mnie... O założeniu obroży nie ma mowy. Szczepienie na pętli. Nutella musi jechać do hotelu z resocjalizacją, ale ZAWSZE jest coś pilniejszego, więc czeka... czeka... czeka. 

Wydatki na dzikie psy, które są obecnie w hotelach ze szkoleniem to 2000 zł miesięcznie.  Nie stać nas na więcej. W kolejce, prócz Nutelli czeka Kiwi, Kufel i Tundra. Dwa ostatnie to kolejne 600 zł, które pozwala im wyłącznie utrwalać przyzwyczajenia. Gdyby ta zbiórka uzbierała zaplanowaną kwotę - jeden z oczekujących mógłby wyjechać. Miejsca są. Pieniędzy nie ma. 

Kufelek miał dzisiaj kastrację. Pakowany na pętli chciał zagryźć wszystkich dookoła w oszalałym strachu. Kolejne miesiące spędzi w miejscu, gdzie nikt nie potrafi go oswoić. Wypracuje sobie relację na odległość. Szanse na dom dla Kufelka wynoszą zero. 

Dla Kiwi też czas się zatrzymał. Dostaje jeść, biega z innymi psami, żyje na podwórku, zachowując dystans. Nikt jej w takim stanie nie zabierze do domu. Dom tymczasowy w mieszkaniu w Warszawie zakończył się zdemolowaniem żaluzji, stołów, kanapy. Stres był potworny, nasz nie mniejszy... Porażka. Wróciła na podwórko i tam została. Nie mamy środków, by to zmienić. Więc czeka, a czas płynie... 

Śliczna Tundra wygrała los na loterii, przynajmniej w jej pojęciu. Mieszka w domu, robi, co chce, wypracowała sobie takie relacje z opiekunami, które jej nie stresują. Gdyby nie fakt, że dom to hotel a opiekun to ktoś, kto honoruje jej zachowanie i  zgadza się na ograniczenia - Tundra z pewnością zareagowałaby straszliwym stresem na próby bliskiej poufałości i kłapała ząbkami. Tundra funkcjonuje identycznie jak Nutella i Kiwi. Jest zadowolona z życia i trzyma człowieka na dystans. Ale nie jest ogłoszona do adopcji, bo NIKT takiego psa nie przygarnie. 

Tak więc trwamy w nadziei, że znajdzie się sponsor, albo któraś zbiórka nareszcie przyniesie efekt i chociaż jeden pies z grupy niekwalifikujących się do adopcji - wyjedzie i po kilku miesiącach będzie mógł zostać ogłoszony jako "grzeczny, przyjacielski, chodzi na smyczy, przychodzi na wołanie". Póki co taki opis pozostaje w sferze marzeń. 

Zabraliśmy te psiaki nie po to, żeby miesiącami trwały w nieufności. Ta nieufność zaczyna być stanem normalnym. Trzeba przekroczyć nieszczęsny  metr powietrza. Gdzieś głęboko w sercu one przecież marzą o tym, by je ktoś przytulił! By były tak odważne, jak inne psy i mogły podawać łapę,  wchodzić nam na kolana i na głowę...  Tylko tak strasznie się boją spróbować... 

Bardzo prosimy o dobry wynik zbiórki, żeby choć jeden z nich mógł wyjechać! 

Supporters

Loading...

Supported by 12 people
430,60 zł (14,35%)
To reach our goal: 2 569,40 zł
Donate