Fundacja PsoTy i Koty

Fundacja PsoTy i Koty

Reprezentant Hubert Dobrzański

E-mail fundacjapsotyikoty@wp.pl

Telefon 510542954

Lokalizacja Tłuszcz, mazowieckie

Niesienie pomocy potrzebującym zwierzętom mamy w genach. Mama Huberta od zawsze przygarniała porzucone koty, leczyła i dawała im schronienie. Pomagała rozsądnie- już 20 lat temu, kiedy sterylizacja i kastracja nie były powszechne, Ona pakowała koty w koszyk i pociągiem, pokonując długą trasę i wydając fortunę, zawoziła je na zabiegi do Warszawy.

Moja mama już kiedy byłam małą dziewczynką, powtarzała mi, że zwierzę nie jest zabawką. Uczyła mnie szacunku i odpowiedzialności. To dzięki niej wiedziałam, że pies i kot to nie tylko miękkie futerko do przytulania, ale żywa istota, którą trzeba się opiekować do końca jej życia, bez względu na wszystko.

Ciężko określić, kiedy właściwie zaczęliśmy dzialalność. Czy było to po pierwszym podrzuconym nam psie...czy po 10 podrzuconym kocie. Pomaganie tym skrzywdzonym istotom stało się dla nas naturalne i towarzyszyło nam przez całe życie.

W 2015 roku, w splocie wielu dziwnych okoliczności poznaliśmy się z Hubertem. Usłyszałam o tym, że ratuje zwierzęta i chciałam pomóc. Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam posesję przy ulicy Zakrzewie 20 w Tluszczu wiedziałam, że nie rozstanę się z tym miejscem już nigdy.

Było ubogo. Nie wszystkie psiaki mialy obroże, a smycze były 3 na 20 psów. Psiaki na spacery wyprowadzaliśmy turami- wracając z jedną turą zamienialiśmy smycze i obroże, by móc wyjść z kolejną. Na kilkanaście Przytuliskowych kotów mieliśmy tylko jeden transporter, a jedyna klatka kenelowa łatana była w wielu miejscach trytytkami, żeby nie rozpadła się do konca. W Przytulisku brakowało wszystkiego…wszystkiego oprócz miłości.

Pomimo tego, że długi u weterynarza były duże, każdy pies posiadał książeczkę z ważnymi szczepieniami, każde zwierzę było kastrowane, leczone i nakarmione- to zawsze stanowiło priorytet.

Małżeństwem zostaliśmy niemalże natychmiast. Nie mogło stać się inaczej, kiedy w odpowiednim momencie życia spotykają się ludzie, którzy mówią jednym głosem i walczą w tej samej, słusznej sprawie. Połączyła nas miłość do zwierząt.


Od momentu, w którym połączyliśmy siły, wszystko potoczyło się bardzo szybko. W 2016 roku powstała Fundacja i pojawiliście się Wy- Darczyńcy, dzięki którym możemy robić więcej i lepiej. Dzięki Wam nie ma już problemu ze spacerami, bo smycze i obroże zawsze są w zapasie. To Wy pomogliście nam kupić sprzęt, dzięki któremu codziennie ratujemy życie. Lata mijają...a Wy nadal jesteście, a Wasze grono stale się poszerza.

W ciągu 3 lat, od kiedy formalnie jesteśmy Fundacją, wspólnie z Wami uratowaliśmy już ponad 1000 zwierząt. Są to koty wolnożyjące, które pomagacie nam kastrować i wypuszczać na wolnośc lub utrzymywać zasiedlone w Przytulisku oraz stwarzać im miejsca bytowania z karmnikami i ciepłymi budkami na zimę. Są to psy i koty po wypadkach, które pomagacie nam operować i szukać im domów. Zwierzęta w stanie krytycznym z interwencji, odebrane nieodpowiedzialnym właścicielom. To Wy dajecie nam siłę i możliwości, by prawa zwierząt egzekwować na drodze sądowej. Wniosek jest jeden… Razem mamy wielką moc!

W roku 2019 mamy zamiar ukończyć budowę nowego Przytuliska. Stale potrzebujemy Waszej pomocy, gdyż inwestycja pochłania bardzo dużo środków i jak to w życiu- stale napotykają nas mniejsze i większe problemy. Nowe Przytulisko powstaje na ziemi, ktorą ofiarowal nam nasz Tata. Jak na Rodzinę Zwierzolubów przystałlo. podarowal nam ją specjalnie na ten cel. Z pelną świadomością swojej decyzji. Tata pomaga przy budowie i sam nie może się doczekać, kiedy na nowym terenie będzie mógł doglądać naszych bezdomniaków.

Nie zarabiamy na zwierzętach- pracujemy zawodowo. Ja prowadzę salon pielęgnacji psów i kotów, o ktorym poczytać można w zakładce Centrum Zdrowia Zwierząt na naszej stronie WWW, Hubert jest cenionym elektrykiem. Obowiązki zawodowe z opieką nad sforą zwierząt jest bardzo ciężko...ale dzięki Wam, zawsze dajemy radę.

Wspomagajcie nas, odwiedzajcie Przytulisko. Bądzcie z nami!