Żyją, dopóki jeszcze ktoś je karmi. Tragedia psów zamkniętych w ruinie

Supported by 194 people
6 044 zł (75,55%)
To reach our goal: 1 956 zł
Donate

Started: 09 February 2020

Ends: 01 January 2021

Zabraliśmy już osiem psów, cztery suczki wciąż czekają na ratunek.

Zabija je paniczny strach przed człowiekiem. Dotyk ludzkiej ręki paraliżuje je. Nie znamy ich dokładnej historii, wiemy tylko, że zostały same po śmierci gospodarza, który w tym miejscu mieszkał razem z nimi.

Podobno psy podrzucali mu inni, gmina nie reagowała, a psy mnożyły się w najlepsze. Gospodarz mimo fatalnych warunków, w jakich żył, nie wyrzucał ich, dzielił się tym, co miał. W ludzkiej podłości i okrucieństwie, jakie spotkały te psy, tylko jeden człowiek okazał im opiekę. Może byle jaką, na pewno dzieliły z nim biedę, jednak przeżyły u jego boku. Po jego śmierci siedzą zamknięte w ruinie, z dostępem do błota, w pomieszczeniu na podłodze woda, sypie się z sufitu, sypie się ze ścian. Wszędzie brud. Okna usmarowane tak, że ledwo je widać.

Tulą się do siebie lub chowają w słomie, która ktoś im dał, by mogły przeżyć aż znajdzie się dla nich ratunek.

Zabraliśmy już osiem psów. Trzy dorosłe suki, pięć szczeniąt. Zostały cztery suki. Wszystkie przerażone, boją się nas. Wyłapanie ich zajmujemy sporo czasu, na razie oswajamy je, one próbują nam zaufać.

Jedna uratowana suczka, nie chce opuszczać klatki, je tylko, kiedy wychodzimy  pomieszczenia. Po domu porusza się, kiedy śpimy. To ogromna tragedia, więc błagamy o pomoc!

Supporters

Loading...

Supported by 194 people
6 044 zł (75,55%)
To reach our goal: 1 956 zł
Donate