Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Piesek Evi ma około 14 lat. Trafił do domu dwa lata temu, po tym jak spędził za kratami 9 lat, czyli większość swojego życia w podłym schronisku bez wolontariatu, bez adopcji, gdzie psy tkwiły latami bez dobrej opieki, także weterynaryjnej.

Kiedy przyszedł do domu tymczasowego, z którym współpracuje nasze stowarzyszenie, bał się bardzo zapinania na smycz, którą interpretował jako sztywny chwytak. Natychmiast po założeniu smyczy zaczynał ją gryźć. Została wprowadzona behawiorystyczna korekta tego zachowania- chodził na spacery na specjalnej smyczy przedłużonej o stalową linkę, żeby jej nie przegryzł. Przypinanie tej linki z boku szelek, a nie nad głową psa, też bardzo pomogło i po kilku miesiącach nerwowe chwytanie smyczy ustało.

Evi cieszy się życiem, jest wesołym pieskiem i ma jeszcze dużo energii więc ma też szansę na jeszcze kilka lat dobrego życia. Zapewne jednak fatalne schroniskowe żywienie, stres i niehigieniczne warunki życia nie pomogły w utrzymaniu jego zdrowia, chociaż tragiczny stan zębów może też wynikać z jego predyspozycji genetycznych. Ostatecznie Evi kilka dni temu przeszedł zabieg sanacji zębów, z 42 zostało mu tylko 11, a to i tak tylko dlatego, że lekarka musiała zakończyć zabieg, bo jego ciśnienie krwi robiło się niestabilne i trzeba było dziadka wybudzić.

Eviego czeka więc kiedyś kontynuacja tego leczenia, ale na razie dochodzi do siebie – po wyrwaniu zębów ma założone szwy, więc trochę trudniej mu się teraz funkcjonuje, ale jesteśmy już na dobrej drodze do jego lepszego samopoczucia. Zęby podleczone, krew przebadana, pozostaje profilaktyka przeciw kleszczowa i... rachunki do zapłaty.
Bardzo prosimy o wsparcie dla tego biedaka.








Ładuję...