Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Bez Was nie ma nas. A bez nas – one zostają same. Dziś bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia.
Przed nami kolejne zgłoszenia dotyczące pseudohodowli i następne psy, które czekają na pomoc. Żeby móc po nie pojechać i dać im szansę na nowe życie, musimy zabezpieczyć środki na leczenie, diagnostykę i opiekę nad tymi, które już są pod naszą opieką. Jeśli w najbliższym czasie nie uda nam się zebrać przynajmniej połowy kwoty z ustalonej zbiórki, nie będziemy w stanie przyjąć kolejnych istnień, które na nas czekają.
Patrzymy na te psy i serce pęka na kawałki. Psy spod Wieliczki są potwornie wystraszone. Nie możemy nazwać tego nieśmiałością ani chwilowym stresem po zmianie miejsca. Jest w nich paraliżujący lęk, który widać w każdym ruchu, w każdej próbie dotyku, w każdym cofnięciu się pod ścianę, kiedy tylko ktoś przechodzi obok.
One nie znają normalnego świata. Nie wiedzą, że człowiek może głaskać, a nie tylko sięgać po nie gwałtownie. Nie rozumieją, że miska może być pełna codziennie, a drzwi otwierają się nie po to, żeby było źle. Wiele z nich zamiera, wciska się w kąty, drży całym ciałem, patrzy w podłogę, jakby chciały zniknąć. Inne krążą w kółko, nie potrafią się położyć, nie potrafią zasnąć spokojnie. Są w stanie ciągłego napięcia.
To są psy, które przez miesiące, a może lata, żyły w stanie permanentnego stresu. Ich psychika jest w rozsypce. Każdy nagły dźwięk to dla nich sygnał alarmowy. Właśnie to jest chyba najbardziej przerażające – że dla nich strach stał się normą.
Przed nami ogrom pracy. Socjalizacja, nauka dotyku, spokojne budowanie relacji, czasami wsparcie farmakologiczne i miesiące cierpliwego tłumaczenia im, że świat nie musi być koszmarem. Tego nie da się zrobić szybko. To proces, który kosztuje nie tylko pieniądze, ale też ogrom emocji i setki godzin pracy ludzi, którzy codziennie czekają, aż któryś pies odważy się zrobić krok w stronę człowieka.
Dlatego prosimy Was – zostańcie z nami. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde 1,5% podatku realnie decyduje o tym, czy będziemy mogli pomóc kolejnym psom z pseudohodowli. One dopiero uczą się, że są bezpieczne, a my zrobimy wszystko, żeby ta nauka naprawdę się udała.
FABRYKA PSÓW BLISKO WIELICZKI!
W Raciborsku, w okolicach Wieliczki, znów odbyła się interwencja w kolejnej z największych i najbardziej dramatycznych pseudohodowli, jakie widzieliśmy. Fabryka psów, bo tak została okrzyknięta, trwała w najlepsze, choć na miejscu wcześniej były już inne organizacje. To nie powstrzymało tych chorych handlarzy.


Na tej interwencji nie zostaliśmy sami. Nasza fundacja połączyła siły ze Schroniskiem w Borku i Fundacją La Fauna. Dziękujemy z całego serca Joannie Krupie, która była przy nas w tych najtrudniejszych momentach formalnych i logistycznych, bez niej ta pomoc nie wyglądałaby tak, jak wyglądała. Dziękujemy również policji, Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii oraz Burmistrzowi Miasta i Gminy Wieliczka za obecność na miejscu interwencji i wsparcie działań ratunkowych.


Teraz zwierzęta są już bezpieczne. Jesteśmy już w drodze do nas, przed nami jeszcze długie godziny jazdy. Za nami ponad 350 kilometrów w jedną stronę. Przed nami dni pełne pracy, ale mamy wrażliwość na krzyk czworonogów i determinację, żeby zabierać je stamtąd, gdzie przez lata nikt nie reagował.
Dopiero jutro będziemy mogli podzielić się z Wami szczegółami. Wszystkimi zdjęciami, historiami konkretnych zwierząt, ich stanami zdrowia, potrzebami i pierwszymi krokami ku lepszemu życiu.


Na dziś chcieliśmy Wam przede wszystkim podziękować i pokazać, że kiedy inni krytykują i odwracają wzrok, my jedziemy tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna. Dziękujemy Wam za to, że jesteście z nami. Jutro opiszemy Wam więcej. Dziś prosimy tylko, bądźcie z nami w tej ważnej chwili.
Ładuję...