Fabryka zwierząt w Gubinie. Trwa akcja ratownicza około 400 psów i kotów!

Zbiórka zakończona
Wsparło 688 osób
19 355 zł (129,03%)

Rozpoczęcie: 10 Listopada 2019

Zakończenie: 20 Listopada 2019

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Pierwsza w Polsce ogromna ferma produkująca wielorasowe psy i koty została odkryta w gminie Gubin tuż przy granicy z Niemcami. Organizacje społeczne połączyły siły z urzędnikami gminy, policją, strażą graniczna i Powiatowym Inspektoratem Weterynaryjnym z celu udzielenia pomocy najbardziej potrzebującym psom i kotom. Skala tej nielegalnej fermy jest ogromna to około 400 zwierząt. Trudny, duży teren z właścicielką potrafiąca upychać zwierzęta wszędzie, łazienki, baraki, przyczepy itp. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy i zapewniamy Was że Wy również. Zastanawialiśmy się: czy mamy do czynienia ze zbieraczką i rozmnażaczką zwierząt? Czy ze sprytną kobietą zarabiającą duże pieniądze na rozmnażaniu zwierząt? Nie słyszeliśmy o czymś takim wcześniej. Zacznijmy od początku:

W małej gminie Gubin niespodziewanie pokazała się kobieta narodowości niemieckiej ze swoimi 400 psami i kotami. Upchane w hangarach, rozmnażające się niekontrolowanie. Niektóre pogryzione i poranione. W dniu 08/11/2019 dostaliśmy przerażające doniesienie o 200 psach z nielegalnego przemytu przebywających na terenie Polski blisko granicy z Niemcami. Zgłoszenie dotyczyło obywatelki Niemiec posiadającej szacowaną liczbę ok 200 psów wielorasowych i kilkudziesięciu kotów, która wraz ze swoimi zwierzętami pojawiła się niespodziewanie na terenie gminy Gubin zajmując teren należący do niemieckiej spółki, której właściciel zapadł się pod ziemie.

Kobieta kilka miesięcy wcześniej odwiedziła gminę twierdząc, iż chce założyć w Polsce schronisko i prosiła o znalezienie terenu. Doniesienie zawierało mrożące krew w żyłach informacje o możliwej kryminalnej przeszłości kobiety oraz jej powiązaniach ze środowiskami zoofilskimi z terenu Niemiec (czego nie udało się na tą chwilę potwierdzić). W dniu 09/11/2019 stawiliśmy się na miejscu wraz z: wójtem gminy, urzędniczką gminną, lekarz weterynarii, panią tłumacz, powiatowym lekarzem weterynarii i zastępcą powiatowego lekarza weterynarii oraz organizacjami: Biuro Ochrony Zwierząt, Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt..

Doniesienie zawierało również informacje, że psy są w 2 hangarach, do których nikt nie jest wpuszczany oraz że kobieta więziła w przeszłości Polkę, która u niej pracowała. Kobieta jest również dobrze znana władzom niemieckiego miasteczka Cottbus https://www.lr-online.de/…/streit-um-haltung-von-hunden-und…

Interwencja trwała do późnych godzin lub raczej wczesnych godzin 10/11/2019. Zabrane zostały psy potrzebujące natychmiastowej pomocy oraz szczeniaki - niestety nie wiemy, czy wszystkie udało nam się odszukać, gdyż  "właścicielka" próbował ukrywać szczeniaki przed nami. W tej chwili po zabezpieczeniu zwierząt, które potrzebowały natychmiastowej pomocy wracamy do miejscowości walczyć o resztę, która tam przebywa. Smród amoniaku i odchodów jest nie do wytrzymania.

Potrzebujemy wsparcia, bo pojechaliśmy za ostatnie pieniądze. Wolontariuszka pożyczyłam nam 300 zł na benzynę, abyśmy mogli wrócić do Warszawy. Teraz zaczną się koszty - lekarze weterynarii, karma, transporty... Pomóżcie nam wyjść w dołka i pomóżcie nam stawać w obronie tych zwierząt. Zostało tam 400 psów i nieznana ilość kotów. One mają tylko nas i Was

Organizator
2 aktualne zbiórki
36 zakończonych zbiórek
Wsparło 688 osób
19 355 zł (129,03%)