Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Farmer goi się wyśmienicie, problem z ranami został opanowany. Przed kocurkiem dalszy etap leczenia, czyli ogarnięcie popsutych zębów. Bardzo dziękujemy za wsparcie na jego leczenie!
Poraniony burasek, kot z jakiegoś gospodarstwa.
Takim kotom pomoc od gminy często się nie należy, bo nie są bezdomne, tylko z gospodarstw. Właściciel gospodarstwa też pomóc im nie musi, no bo to nie jego koty. I mamy pat. Pat pogłębiający problem bezdomnych kotów, ale ułatwiający sen wielu ludziom, którzy zwierzęta mają głęboko gdzieś. Bo kot sobie zawsze poradzi. Właśnie mamy tego przykład...

I tak taki Farmer musi się błąkać po wsi licząc, że trafi na ogarniętego człowieka, który nie będzie mieć serca z kamienia... Ten na szczęście trafił. Tylko szkoda, że wcześniej musiał doświadczyć ogromnego cierpienia.

Burasek ma takiego świerzbowca usznego, że rozdrapał sobie swędzące ucho do krwi. Dziura na szyi nie wiemy jak powstała, ale nie goi się. Niewykluczone, że lekarz zadecyduje o opracowaniu brzegów i zaszyciu rany.
Przecież bakterie mogą wnikać bezpośrednio do wnętrza kota. Kocurek oczywiście jest zabezpieczony antybiotykami, innymi lekami i suplementami. Dopiero zrobimy mu badania krwi, bo to była szybka akcja wieczorem, przed długim weekendem. Apetyt jest doskonały, ale z niepokojem obserwujemy jak kocurek wypija pełne miski wody i zapełnia kuwetę dużą ilością moczu.


W następnej kolejności zęby, a właściwie dziąsła do uporządkowania z resztek zębów, które w nich pozostały.
Ładuję...