Gdy życie trzeba ratować na kredyt - cz.II. Przy ścianie...

Zbiórka zakończona
Wsparły 984 osoby
30 158 zł (100,52%)

Rozpoczęcie: 6 Lutego 2020

Zakończenie: 5 Kwietnia 2020

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Jedni radzą: "wyłącz ten telefon, niech nie dzwoni co pięć minut". Inni raczą filozoficznymi bon motami w stylu: "całego świata nie zbawisz, wszystkich zwierząt i tak nie uratujesz". Jeszcze inni uspokajają swoje sumienie mniej lub bardziej udawanym: "Och, ja bym tak nie mogła, podziwiam cię".

Ratowanie zwierzaków. Niewiele rzeczy tak bardzo nadaje sens życiu. I niewiele rzeczy może stać się podobną drogą przez mękę. Bo dramatów zwierząt jest sto razy więcej, niż my damy radę udźwignać.

Zwierzęta powypadkowe, zwierzęta zaniedbane i odebrane właścicielom, zwierzęta porzucone,  zwierzęta wolno żyjące, które często nie dają rady bez pomocy człowieka. To właśnie one najczęściej trafiają pod opiekę Fundacji Felis, którą prowadzę już 15 lat. 

Diagnostyka, leczenie, pobyty szpitalne, hotele, leki, profilaktyka, zabiegi chirurgiczne, których ceny szybują w górę z roku na rok, to wszystko idzie w dziesiątki tysięcy złotych!  Niestety, z roku na rok jest coraz drożej i drożej, a zwierząt coraz więcej, bo już nikt nie fatyguje się  jak np. jeszcze 10 lat wstecz, aby pomóc samemu, tylko wszyscy odsyłają do fundacji...

Na droższe zabiegi prowadzę osobne zbiórki, ale cała reszta generuje 10 razy większe koszty. Tu trzy szczepienia i trzy tygodnie kwarantanny, tam leczenie trzech katarów i zapalenia oskrzeli. Tutaj znowu testy i leczenie panleukopenii przy użyciu bardzo drogiej surowicy, długie pobyty szpitalne i niekończące się serie leków.  Na bieżąco w kilku lecznicach zajętych mam równolegle po kilka klatek. Każda generuje dzienny koszt 50-60 zł.  Gdybyż było więcej domów tymczasowych... ale nie ma i  muszę sobie radzić inaczej. A to kosztuje.  

Na 6 lutego, pomimo spłacania w miarę przybywania darowizn z pierwszej, zakończonej już części tej zbiórki, dług fundacji opiewa na ok. 28-30 tysięcy. W ciągu tygodnia muszę spłacić w jednej z lecznic, min. 5 tysięcy. Nie mam takiej kwoty do dyspozycji.  

Dlatego otwieram drugą część zbiórki na rzecz spłaty felisowego zadłużenia w lecznicach. W tej, w której leczę większość zwierząt, dług dochodzi do 21 tysięcy. W lecznicy w Lubartowie - ok. 8 tysięcy. W znanej lubelskiej całodobówce zostało jeszcze ponad 2 tysiące.

Nie, fundacja nie dostaje żadnych funduszy z miasta ani  od bogatych sponsorów. Mamy tylko to, co wyprosimy od ludzi.  I 1%, który mozna  nam przekazać w rozliczeniu rocznym.

Z góry serdecznie dziękuję za każdą wpłaconą złotówkę. Na wszystkie pytania, chętnie odpowiem mailowo lub na priv na facebooku. Będę wdzięczna za udostępnianie. Dziękuję!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
2 aktualne zbiórki
45 zakończonych zbiórek
Wsparły 984 osoby
30 158 zł (100,52%)