On przeżył pożar, teraz my walczymy o jego życie

Wsparły 103 osoby
3 052 zł (169,55%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 7 Listopada 2019

Zakończenie: 1 Lutego 2020

Kocur przeszedł tragedię, jego dom spłonął, a on uciekł z pożaru zbyt późno by nie odnieść poważnych obrażeń. 6 kotów i pies nie żyją, pozostałe 20 kotów rozbiegło się po wsi. Starszy, samotny pan, ich właściciel, umarł kilka dni po pożarze (nie z powodu poparzeń, które były u niego niewielkie).

Nasz podopieczny pięć dni po pożarze doczłapał się do gospodarstwa z ropą i madami w łapkach. Gospodyni zadzwoniła do pani Marzeny, która we wsi jest znana z dobrego serca dla zwierząt i zakomunikowała, że pojawił się u niej poparzony kot i że jak chce, to może go sobie wziąć, bo ona i tak go przepędzi. Ot, miłosierdzie. Pani Marzena zabrała kocurka do weterynarza, który nieodpłatnie udzielił pierwszej pomocy.


Kocur mimo cierpienia ma ogromną wolę walki, jest kochany i rozczulający. Pierwsza runda za nim, przed jego organizmem dużo trudniejsze wyzwanie. Walka o powrót do zdrowia. Jeszcze długo nie będziemy wiedzieć, czy się uda, ale walczymy, póki jest nadzieja.

W żaden sposób nie jesteśmy w stanie przekazać Wam w opisie ani na zdjęciach zapachu tego kocurka. Spaleniznę czuć w całej izolatce i ciężko ją zmyć z naszych dłoni. Futerko w całości jest przystrzyżone ogniem, spalone są uszy, końcówka ogonka, wąsy, nosek (poparzenia I i II stopnia). Najcięższe poparzenia III stopnia, obejmujące całą grubość skóry, są na łapkach, wszystkich czterech.

 

Kocurek ma dobre wyniki krwi, ujemne testy FIV/FeLV i zaawansowany świerzbowiec uszny. Jest łagodny, cierpliwy i całkowicie obsługiwalny. Co do poparzeń - zdjęcia mówią same za siebie. Jako komentarz możemy dodać tylko, że dostaje silne środki przeciwbólowe, opioidowe, z tej samej grupy pochodzi morfina.

Do jego codziennej obsługi zużywamy ogromne ilości podkładów higienicznych, środków opatrunkowych - bandaży, plastrów, jałowych kompresów; maści, żeli, odkażalników i kosztownych opatrunków żelowych. Musiałyśmy też zaopatrzyć kotka w kilka drybedów, bo nie jest w stanie chodzić.

Z tego powodu założyliśmy zbiórkę. Usługi weterynaryjne w tym przypadku nie są aż tak kosztowne, jak codzienna obsługa: zużywane w ogromnych ilościach środki higieniczne i opatrunkowe. Koniecznie musimy też kupić kolejne drybedy. Tutaj niestety nie może być oszczędności. Te koszty zaczynają nas przerastać i przerażać. Prosimy o pomoc byśmy mogli jak najlepiej zaopiekować się naszym nowym, najbiedniejszym podopiecznym.

Dziękujemy za każde wsparcie! O dalszych losach kocura będziemy informować na naszym Facebooku.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
2 aktualne zbiórki
24 zakończone zbiórki
Wsparły 103 osoby
3 052 zł (169,55%)
Wesprzyj