Goran - ciąg dalszy

Wsparło 221 osób
9 211,55 zł (61,41%)
Brakuje jeszcze 5 788,45 zł

Rozpoczęcie: 22 Kwietnia 2025

Zakończenie: 1 Grudnia 2026

Godzina: 23:59

Cześć! Dziękuję, że tu zaglądasz. Na początek, konkret: celem tej zbiórki jest uzbieranie kwoty potrzebnej do opłacenia operacji wypadającej rzepki u psa olbrzymiego. Tanio nie jest. Sama operacja, czyli głównie materiały które jadą do nas ze Szwajcarii i praca lekarzy to 8-8,5 tysiąca. Reszta to badania i leki. Mamy wyznaczony termin operacji. 3 czerwiec o godzinie 19:00. A teraz historia Gorana, to wyjątkowy koleś z ogromną siłą i apetytem na życie.

Ten pies trafił do nas jako malutki szczeniak i miał być na chwilę w naszym domu tymczasowym. Szybko rzeczywistość zweryfikowała nasze plany. Okazało się, że Goran ma bardzo poważny uraz łapy z którym funkcjonuje już jakiś czas, zaburzenia rozwoju kości, dysplazję, a do tego prawdopodobnie będzie psem olbrzymim.

Taki był mały. Goran był też koszmarnie zarobaczony (Lamblie, tęgoryjce i kokcydia) - to też oczywiście zostawiło swój ślad i masę ubytków zaburzając jego prawidłowy rozwój. Diagnoza: pies mając rok, albo wcześniej- przestanie się podnosić, trzeba uśpić, a przynajmniej amputować mu jedną łapę, tę źle zrośniętą. My nie mamy problemu z eutanazją. Musimy niestety przeprowadzać ich sporo. Mamy problem z eutanazją kiedy zwierzę bardzo chce żyć, a my jesteśmy w stanie zapewnić mu komfort i życie bez cierpienia. Kiedy to życie może mieć jakość. W końcu trafiliśmy na specjalistę, który uwierzył w możliwości Gorana i nasze. Ale utrzymanie Gorana na 4 łapach to dziesiątki tysięcy złotych, kilka bardzo poważnych operacji, cierpienia, ograniczenia ruchu i dochodzenia do siebie. Pomijam nasz wysiłek w dźwiganiu tego psa i absorbującej opieki nad nim. Rozważań było mnóstwo, ale podjęliśmy ryzyko, amputować, czy uśpić zawsze jeszcze przecież zdążymy. Tym samym Goran w lipcu skończy 3 lata i mimo że jest psem niepełnosprawnym, biega i szaleje na miarę swoich ograniczeń. Podróżuje z nami, kocha morze i plażę, ma mnóstwo psich kumpli, ziomkuje się ze wszystkimi dziećmi z naszego otoczenia, jeździ ze mną czasem do pracy, codziennie łobuzuje i jest wiecznym mentalnym szczeniakiem. Ale nadal to pies niepełnosprawny, nad którym trzeba czuwać i racjonalnie oceniać sytuację. Finalnie, zapadła decyzja, że Goran zostaje u nas na zawsze. Podjeliśmy się gigantycznej pracy i wysiłku dla tego psa, pokochaliśmy nawzajem, zresztą, szanse na adopcje przy takich problemach, takich wydatkach i do tego zaufać komuś, że rzetelnie będzie prowadził jego rehabilitację i operacje- szansa zerowa. Goran zostaje u nas w domu, damy z siebie wszystko.

Teraz trochę suchych faktów, do tej pory wykonaliśmy:

- przeszczep fragmentu kości z tylnej kończyny do przedniej lewej
- wycięcie spojenia łonowego
- artrodezę łokcia w lewej przedniej kończynie
- DPO lewej tylnej kończyny
- artodezę nadgarstka w przedniej lewej łapie
- artroskopię z użyciem implantu stawu ramiennego w lewej łapie.

Tutaj czekamy po operacji aż się porządnie wybudzi, żeby zabrać go do domu. Zawsze jesteśmy z nim jak zasypia i się wybudza.

Po operacji śpię z nim przez jakiś czas na podłodze. Nie wolno mu wtedy wchodzić dla bezpieczeństwa na łóżko. Kiedy jesteśmy razem, pomaga mu to ograniczyć stres i kręcenie się, może też spędzić czas bez kołnierza, bo ja czuwam, żeby nie ruszał opatrunków.

Każda operacja to mnóstwo dźgiwania, wspólnego wysiłku, ograniczenia ruchu i tak dalej.

Na dole zbiórki znajdują się opisy i faktury z klinik, będziemy dorzucać kolejne.

W tym wszystkim jest masa badań, tomografie, dziesiątki kontrolnych RTG, badań krwi, zakupy suplementów, konsultacje, godziny rehabilitajci i bieżni wodnej. Bez Was, pies nie miałby szans już chodzić. A biega i cieszy się życiem. Poniżej wklejam kilka zdjęć z okresów pooperacyjnych i naszej wspólnej walki.

Bieżnia wodna to nie jest ulubione miejsce tego psa. Ale po bieżni jest zoomies i radość, że już po. ;)

Dużo leków, dobierania środków przeciwbólowych i opieka nad ranami.

Wymiana opatrunku i kontrola efektów.

A tu już można trochę na kanapę, odpoczywamy :)

Wietrzymy ranę :)

Takie mocowania ma Goran w sobie, to pochłania tak duże kwoty.


Tutaj bioderko.

Przed nami jeszcze naprawa podwójna rzepek w tylnych kończynach i wydaje się, że to już wreszcie koniec radykalnych zabiegów.

Poza pieniędzmi oczywiście bardzo chętnie przyjmiemy karmę, podkłady, probiotyki czy suplement SYNOQUIN Large Breed, olej Omega 3 których Goran bardzo potrzebuje.

O Gorana można śmiało nas pytać meilowo:
amicus_canis@interia.pl lub FB AMICUS CANIS, czy KOCIE MRUKI

Dysponujemy oczywiście szczegółowym rozliczeniem wpływów i wydatków na Gorana, zatem zapraszamy do kontaktu w razie pytań :)

Gorana kojarzy wiele osób i całe moje otoczenie. Bo ten pies to ogromna część mojego obecnego życia, strasznie go kocham. Dziękuję moim przyjaciołom, wszystkim ziomkom i współpracownikom za wpłaty, a przede wszystkim obcym dla mnie osobom, które wierzą w nas i chcą pomóc. Jesteście wspaniali.

Ściskamy Was i jeszcze raz, dziękujemy! Bez Was nie bylibyśmy w stanie pomagać!

Tutaj też szczególne podziękowania dla Łukasza, który znalazł Gorana kilka lat temu podczas swoich wakacji i zajął się nim, a następnie dołożył starań, żeby mu znaleźć miejsce. Od czasu kiedy Goran jest u nas, Łukasz regularnie i aktywnie uczestniczy w utrzymaniu Gorana, co nam bardzo pomaga, bo podopiecznych fundacji mamy mnóstwo, a Goran nie dość, że kosztowny weterynaryjnie, to przejada takie kwoty, że głowa mała :D Dziękujemy Łukaszu!

A teraz trochę zdjęć z naszego życia, codziennego, bo tak chcemy żeby wyglądała reszta jego dni :)

Ciągle myśli że jest mały i pakuje się na kolana.

Goran ogląda Bieszczady wcześnie rano :)

Kumple, Andrzej z przełykiem olbrzymim i chorobami towarzyszącymi, Balto- niewidomy piesek po skatowaniu łopatą, nasze trio walecznych + cała banda kotów, które Goran bardzo kocha. :)

Relaks najważniejszy ;)

Tutaj z ciocią Eweliną, nowy miot kociąt trafił pod naszą opiekę i nasz rudzielec chorował. Goran jest bardzo opiekuńczy i zawsze nadzoruje to, co się dzieje :)

Tutaj kolejny wyjazd,  ekipa lubi podróżować.

No i morze. Biegał jak szalony, mega szczęście, najlepsza wycieczka w jego życiu.

Nad morzem zdecydowanie czuje się najlepiej. Plaża jest ekstra. Chcemy, żeby jeszcze wiele razy miał szansę ją zobaczyć.

Załączniki

Pomogli

Ładuję...

Organizator
31 aktualnych zbiórek
344 zakończone zbiórki