Straciłyśmy dom - jesteśmy chore, nie mamy nic

Zbiórka zakończona
Wsparło 205 osób
7 610 zł (101,46%)

Rozpoczęcie: 3 Lutego 2019

Zakończenie: 3 Maja 2019

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

To niekończąca się opowieść o bólu i cierpieniu, o tęsknocie i żalu, głodzie i strachu dotykająca bez końca, ufające nam, bezbronne małe zwierzęta, które udomowiliśmy...

I zamiast je podziwiać i doceniać ich niezwykłą naturę, stały się one wypełnieniem naszej próżności, naszymi zabawkami i chwilą rozrywki. To żniwo, wciąż okrutnie porzucanych i bezmyślnie pozostawianych bez opieki zwierząt. 

Spójrzcie prosimy na tą grupkę nieszczęścia. Zostały uratowane od śmierci. Ile płaczu i czułości okazano im w chwili, gdy tego potrzebowały, wiedzą jedynie one same i osoby, które udzieliły im schronienia.

Teraz już nie dają rady. Do niedawna w jednym z takich miejsc było 14 kotów. W maleńkim mieszkanku dwie osoby zajęły się tak, jak umiały każdym z tych ciężko chorych kotków. Żyły z nimi wiele lat, najmłodsza ma 2 lata, a najstarsza 12. Są do zabrania jeszcze starsze. Nie mogą zostać bez opieki, bo  umrą. Koci katar trwał od miesięcy. Ich stan od lat. Ogólny stan zapalny organizmu, w buziakach dramat - potworny zapach. Anemia i niedożywienie widoczne gołym okiem.


Przerosły je koszty utrzymania i koszty leczenia. Sami stracili dach nad głową. Musiałyśmy przejąć nad kotami opiekę. Teraz patrzymy same ze strachem, jak sobie z tym poradzimy?

Jest tragedia. Chyba jak nigdy dotąd potrzebujemy wsparcia. Natychmiast podjęto leczenie kotów. 
Są wychudzone, ważą po 1,5, 2, 3 kg. Ich uzębienie świadczy o kompletnym wyniszczeniu organizmu. Testy, diagnostyka, karma, wdrożone leczenie, zabiegi i opieka weterynaryjna, a przede wszystkim pełnowartościowa, specjalistyczna karma to ogrmne koszty. Obecnie wszystkie potrzebują opieki weterynaryjnej i przebywają w szpitaliku. Te, które będą mogły, opuszczą go, by kontynuować leczenie w domach tymczasowych.


Nasza nieoceniona pani doktor, bez której nie ruszyłybyśmy z miejsca, stara się je uratować. Po raz kolejny dziękujemy za walkę o ich zdrowie! Nie znamy jeszcze dokładnie ich stanu zdrowia, to dopiero wierzchołek góry lodowej...

Prosimy o wsparcie. Nie zostawiajcie nas z tym problemem. Nie tracimy nadziei i jesteśmy na tyle zdesperowane, że podjęłyśmy się tego trudnego zadania.


Zdajemy sobie sprawę, że to wielka odpowiedzialność. Inaczej przecież nie można. Nie mogłybyśmy spać spokojnie wiedząc, że te biedy zostały same, bez żadnej opieki. Dla nich potrzebujemy wsparcia finansowego.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
6 zakończonych zbiórek
Wsparło 205 osób
7 610 zł (101,46%)