Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Szniuk po zakończeniu leczenia wrócił do swojej opiekunki, pani Luby.
Dziękujemy wszystkim, kto uczestniczył w procesie jego zdrowienia.

Około miesiąca temu na podwórzu starszej pani pojawił się piesek i zadomowił się na dobre. Czasami jednak próbował czmychnąć, dlatego jego opiekunka przezornie zamykała furtkę, by jej ukochany zwierzak się nie oddalił od nowego miejsca zamieszkania.
Niestety, któregoś wieczoru psiak wymknął się z domu niepostrzeżenie i zrobił podkop pod bramą... Szniuk wybiegł na ulicę i został potrącony przez samochód, którego kierowca nawet się nie zatrzymał, by udzielić pierwszej pomocy. Nikt nie widział samego zdarzenia, ale wcześnie rano jeden z mieszkańców wsi zapukał do pani Luby, by powiadomić, że jej przyjaciel uległ wypadkowi.
Staruszka przez kilka dni próbowała leczyć psiaczka jak umiała najlepiej domowymi sposobami, zmieniała mu opatrunki. Kobieta nie ma środków, by utrzymać siebie samą, dzieli się z pupilem ostatnim okruchem chleba. Jest zdana sama na siebie, nie ma żadnych krewnych... Na szczęście o historii tej dowiedział się jeden z naszych wolontariuszy, a raczej jego babcia, do której pani Luba zwróciła się o poradę, jak jeszcze można opatrzeć rany, dzięki czemu możemy teraz pomóc parze zżytych przyjaciół.

Szniuk został natychmiast przewieziony do lecznicy Best, gdzie został zbadany przez naszych zaprzyjaźnionych lekarzy.

Nasz podopieczny ma rozerwaną jamę brzuszną, sieć większa wypada mu na zewnątrz. Szniuk ma rozerwane tkanki miękkie, rana jest poważna. Piesek został zaopiekowany, opatrzono mu rany, podano mu kroplówkę. Jego stan trochę się ustabilizował i gdy pod wieczór przyszły wyniki badań, brzuszek Szniuka został zaszyty.

Piesek zostanie jeszcze trochę w lecznicy na obserwacji, pod okiem czujnych specjalistów. Jeśli nic złego nie będzie się działo, wkrótce zostanie wypisany do domu, do jego ukochanej opiekunki.
Kochani, nie mogliśmy przejść obojętnie obok tej tragedii. Mamy nadzieję, że możemy liczyć na Wasze wsparcie, bez którego nie pomożemy tej wspaniałej przyjaźni...!
Ładuję...