Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Wsparły 22 osoby
521 zł (52,1%)
Brakuje jeszcze 479 zł
Adopcje

Rozpoczęcie: 4 Sierpnia 2026

Zakończenie: 9 Września 2026

Godzina: 00:00

07 Sierpnia 2026, 23:32
Dzielne kociaki i pierwsze szczepienie

Dzisiaj nasi mali bohaterowie zjawili się w gabinecie na swoim pierwszym szczepieniu.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Kociaki były bardzo grzeczne i ocazrowały panią doktor swoim urokiem. Wszystkie przyjęły pierwszą dawkę szczepionki, a zatem to kolejny krok w stronę ich lepszego jutra.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

I wszystko byłoby super, gdyby nie pasek na zbiórce, który wciąż nie chce się zazielenić... Bo póki co nie mamy za co opłacić nawet tej dzisiejszej wizyty, kociaki są pod kreską...

Dlatego w ich imieniu wciąż bardzo prosimy o wsparcie!

Wiecie co? Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim… Jeszcze trudniej, gdy twoja historia jest podobna do setek innych historii kociaków, o których zapomniał świat.

Jak się przebić przez tyle podobnych próśb? Jak sprawić by niewidzialne zostały zauważone? Nie mamy pojęcia, napiszemy więc po prostu tak, jak było…

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Tym razem miejscem akcji znów jest mała wieś. Wszystko zaczyna się od bezdomnej, dość nieufnej kotki, która kręci się od domu do domu, ale nikt, poza jedną starszą panią, nie zwraca na nią uwagi. Kobieta nie potrafi jednak odmówić serca bezdomnemu kotu. Nie przegania, a wręcz przeciwnie, wyciąga pomocną dłoń zostawiając miseczkę jedzenia. Kobieta i kotka mają ze sobą wiele wspólnego.

Są tak samo samotne i tak samo zapomniane przez wszystkich wokół… I tak kotka zostaje w tym miejscu, a za schronienie wybiera sobie starą szopę… i jeszcze tej samej wiosny na świecie pojawia się trójka małych kociaków… Ale nie, to nie koniec, lecz dopiero początek kociego dramatu.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Starsza samotna kobieta umiera, a koty tracą jedyną na świecie osobę, która interesowała się ich losem… Co dzieje się dalej z bezdomnymi kotami?

Znacie ten fragment wiersza ks. Jana Twardowskiego? „[…]kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno […]”

Dla malutkich kociaków i ich mamy, także Bóg, los, czy jakakolwiek siła wyższa, postanowił jednak „otworzyć okno”. Bo tam, gdzie jedno się kończy, okazało się, że drugie właśnie się zaczyna. W sąsiedztwie zmarłej starszej pani, pewne małżeństwo rozpoczęło budowę swojego nowego, wymarzonego domu. Pewnego popołudnia, doglądając prac budowalnych na nowej posesji, zobaczyli także bezdomną kotkę oraz jej kociaki. Kilka pytań do sąsiadów i chwilę później znali już całą kocią historię. I nie wyobrażali sobie inaczej, wiedzieli, że muszą im jakoś pomóc.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

W urzędzie gminy udało się zdobyć talon na kastrację dorosłej kotki. Kociaki, choć nieco nieufne, były na tyle malutkie, że miały szansę na socjalizację i nowe, lepsze życie. To właśnie w ich sprawie o pomoc zwrócili się do nas.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

W dniu zgłoszenia nie mieliśmy wolnego miejsca w żadnym z naszych tymczasów. Ale wtedy, Ktoś tam na górze otworzył „kolejne okno”. W ciągu zaledwie 3 dni nasza wolontariuszka wydała do adopcji swoje tymczaski, choć przez tygodnie telefon w ich sprawie milczał. Od razu zgodziła się także na przyjęcie kolejnych podopiecznych. I tak trójka kociąt, które dostały imiona Jack, Jim i Blenda, trafiła pod naszą opiekę.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Pierwszy wspólny tydzień nie należał do łatwych. Kociątka po podaniu odrobaczenia podupadły na zdrowiu. Męczyły je biegunki i wymioty. Konieczne było codzienne podawanie leków i wprowadzenie delikatnej diety. Musieliśmy także stoczyć nie mniej zaciętą batalię z pasożytami zewnętrznymi, które bytowały w tych pięknych, mięciutkich futerkach. Na dodatek, pierwsze dni w obcym miejscu były dla kociaków pełne strachu i niepewności, którą każdego dnia staraliśmy się przełamywać.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Ale krok po kroczku, dzień po dniu… było coraz lepiej! Kocie brzuszki przestawały boleć, sytuacja w kuwecie w końcu zaczęła być stabilna, a maluszki coraz odważniejsze. Dziś każdy z nich już wie, że kiedy ludzka ręka delikatnie pogłaszcze, to są to powody do mruczenia. Bawią się i ganiają jak na radosne kocie dzieci przystało.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Jednak przed nami wciąż wiele do zrobienia, nim będą gotowe na podróż do nowych domów. Czekają je profilaktyczne szczepienia oraz kolejne dawki środków odrobaczających. W tym czasie musimy zapewnić im dobre jedzonko i dopilnować by kuwety były czyste. To wszystko może nie jest wielkim wydatkiem, jednak pomnożone razy 3 daje dość sporą sumę.

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

Trudno jest prosić, gdy jest się maleńkim...

I choć ta historia nie jest dramatyczna, może nie porusza serc i nie powoduje wielkiego zrywu wsparcia, to one przecież też zasługują na pomoc. Dlatego w imieniu Jacka, Jima i Blendzi bardzo prosimy o gest wsparcia, by miały w życiu lepszy start!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
15 aktualnych zbiórek
1455 zakończonych zbiórek