Cierpienie kota i obojętność właścicielki

Wsparły 52 osoby
1 613 zł (40,32%)
Brakuje jeszcze 2 387 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 29 Lipca 2020

Zakończenie: 29 Października 2020

23 lipca w godzinach wieczornych odebraliśmy dramatyczny telefon od roznoszącej ulotki dziewczyny - na jednej z posesji zobaczyła ona kota w strasznym stanie. Jego łapa była nienaturalnie wykrzywiona z otwartą obrzydliwą raną, kot czołgał się w kierunku schodów, szorując raną o rozgrzany beton. Na progu domu znajdowały się puste miski oraz kawałek suchego chleba. Sytuacja miała miejsce we wsi Wojsławice w woj. świętokrzyskim - przez telefon szybko zdecydowaliśmy, że musimy pomóc temu biednemu zwierzęciu. Zdecydowaliśmy wspólnie z dzwoniącą dziewczyną, że przewiezie ona kota do oddalonej o 50 km lecznicy do Kielc - w godzinach wieczornych tylko tu była możliwa pomoc weterynaryjna.

Najbardziej bulwersującą w tej sprawie rzeczą jest fakt, że dziewczyna, zabierając kota, wcześniej zapukała do domu, przed którym leżał kot - właścicielka powiedziała, że jest to jej kot - potrącił go samochód - ale ona nie ma zamiaru wydawać pieniędzy na jego leczenie. "Bierz go" - powiedziała, rzucając zmaltretowane zwierzę jak worek ziemniaków do kartonowego pudełka, które miała przy sobie ratująca go dziewczyna.

OTOZ Kielce wziął na siebie dalsze ratowanie życia i zdrowia tego umęczonego łagodnego kocurka. W Kielcach natychmiast została udzielona kotu pierwsza pomoc - dostał silne leki przeciwbólowe, wykonano morfologię, biochemię, zdjęcie RTG łapy. 

Wywiad lekarski - potwierdzał nasze obawy - kot z tym urazem łapy chodził tygodniami być może miesiącami! Wystąpił zanik tkanki mięśniowej, silne owrzodzenie z cuchnącą wydzieliną ropną. Kości w łapie były pogruchotane na drobne kawałki.

Amputacja kończyny - była w tym wypadku jedną opcją ratującą życie kota oraz uwalniającą go od niewyobrażalnego bólu. Tylko on jeden wie, ile się nacierpiał pozostawiony na powolną okrutną śmieć przez bezduszną zwyrodniałą właścicielkę.

Aktualnie kot jest po operacji amputacji nogi, dochodzi do siebie u wspaniałych dziewczyn, które dały mu dom tymczasowy. Czeka go powolny powrót do zdrowia i nauka życia na 3 łapach. Kapitan Hak jest pięknym łagodnym ok. 2-letnim kocurkiem - mruczy i obejmuje łapkami ręce ludzkie... Przytula się zupełnie niezrażony tym, że poprzednia Pani była tak okrutnie wobec niego obojętna. My natomiast wobec Pani pseudowłaścicielki nie pozostaliśmy obojetni - zostało wniesione z ramienia OTOZ Animals zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.

Koszty ratowania Kapitana Haka są wysokie - prosimy o pomoc. Nie jesteśmy finansowani przez żadne instytucje państwowe ani prywatne - zrobimy tyle, ile Wy nam na to pozwolicie. Pamiętajcie, lepsza jest mała pomoc niż wielkie współczucie.

Pomogli

Ładuję...

Wsparły 52 osoby
1 613 zł (40,32%)
Brakuje jeszcze 2 387 zł
Wesprzyj