Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Nie wszystkim się udało. Odebrane z tragicznych warunków, jechały na sygnale po pomoc. Niestety, jeden z buldożków zmarł w drodze do kliniki…

Klusia żyje, ale boryka się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Buldożki są wyjątkowo narażone na choroby genetyczne. W rękach pseudohodowców przekazują z pokolenia na pokolenie coraz większe wady.
Towarzysz Klusi się udusił. Nasza nowa podopieczna cztery lata życia spędziła w zamkniętej komórce, otoczona innymi klatkami, w których żyła reszta psów. Do dyspozycji miała jedynie ciasny kąt. Świeży szew na brzuchu świadczy o tym, że kilka dni temu przeszła cesarskie cięcie. Gdzie są szczeniaki? Najprawdopodobniej nie żyją.



Klusieńka nadal oczyszcza się po porodzie, ma chorą skórę, problemy z tylnymi nogami, ciężko oddycha. Być może potrzebna będzie operacja podniebienia. Pilnie musimy wykonać:
- badanie serduszka,
- RTG kręgosłupa i stawów biodrowych,
- USG wszystkich narządów.
Przed nami długa droga do przywrócenia tej wspaniałej suczce komfortu życia. Koszty będą ogromne. Proszę – pomóżcie nam. Klusia, mimo tak złych doświadczeń, łaknie bliskości człowieka. Nie odstępuje go na krok.


Jak bardzo samotna i nieszczęśliwa musiała być przez wszystkie te lata… Prosimy o Wasze wsparcie!
Ładuję...