Wyrwali mi pazurki i mnie wyrzucili

Wsparło 241 osób
5 354 zł (107,08%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 10 Listopada 2019

Zakończenie: 10 Stycznia 2020

Na parkingu siedział mały kotek. Samochody przejeżdżały, zatrzymywały się, ludzie z nich wysiadali i szli na zakupy. Wielki parking, wiele samochodów, tłumy ludzi a nikt nie zwracał uwagi na maleńkiego, zostawionego, okaleczonego kotka. 

Wśród tylu ludzi znalazła się jedna osoba lubiąca koty i zadzwoniła do nas zgłaszając tę parkingową bidę. "Ten kot ma chyba złamaną łapkę, zajmiecie się nim?" - zapytała kobieta. Jesteśmy na południe od Warszawy jedną z największych organizacji, która pomaga sponiewieranym i wyrzucanym kotom. Ratujemy rocznie 150 - 200 kotów. Czy mogliśmy odmówić? Nie! Jesteśmy po to, by je ratować.

Miłka trafiła prosto do chirurga. Okazało się, że łapka jest cała tylko ktoś powyrywał pazurki tej maleńkiej kotce. "Łapka u kotki nie jest złamana, ma powyrywane pazurki! Jest zakażenie, rany ropieją, to okropny ból! Kot cierpi!" - lekarz weterynarii nie ma wątpliwości, że koteczka jest w poważnym stanie. Szybki zabieg czyszczenia ran, antybiotykoterapia, środki przeciwbólowe i kroplówki.

Miłka jest słodką, malutką kruszynką. Jest grzeczna, miła i cichutka. Siedzi w kąciku i czeka, aż łapka będzie zdrowa. Jaką ma przeszłość? Kto Miłce zrobił krzywdę i ją wyrzucił? Nie wiemy, ale to bardzo skrzywdzone kocię.

Prosimy o pomoc, mamy na pokładzie kolejnego skrzywdzonego kota. Jest ich ponad setka. Pomóż nam, ratować kotki, pomóż... Bardzo prosi Miłka i jej  podobnych setka sierot, których nikt nie chce.  

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 241 osób
5 354 zł (107,08%)
Wesprzyj