❗️Czy to już koniec pomagania bezdomnym kotom? Dług nas zalał, tylko Ty możesz pomóc❗️

PILNE!
1 dzień do końca
Wsparło 389 osób
14 709 zł (91,93%)
Brakuje jeszcze 1 290 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 11 Listopada 2019

Zakończenie: 8 Grudnia 2019

04 Grudnia 2019, 11:58
Pękła szczęśliwa 13- nastka na zbiórce - podziękowania

Kochani, dziękujemy za okazane wsparcie i miłe, podbudowujące słowa w komentarzach, to naprawdę wiele dla nas znaczy ❤️ Można na Was zawsze liczyć. Zostało tylko kilka % do osiągnięcia celu i to dzięki Wam kochani Darczyńcy. To cudowne, że los kociaków z naszego terenu nie jest Wam obojętny. 

To jest dla nas ciężki czas, kocięta pod naszą opieką strasznie chorowały i chorują nadal, musiałyśmy się mocno ograniczyć, co jest niezwykle trudne w zwierzęcym temacie...

Mamy jeszcze do zrobienia kilka kocich miejsc do końca roku (kastracja, leczenie etc.), które musiałyśmy odłożyć na później z powodu braku środków. Mamy nadzieję, że z Waszą pomocą zbierzemy większą kwotę ❤️

Walka z wiatrakami to codzienność, którą jesteśmy zmuszone zakończyć. Od ostatniej zbiórki wołającej o pomoc minęło niewiele czasu, jednak mimo powiększającego się długu - ponownie udzieliłyśmy pomocy potrzebującym kotom, jednak ogromnym dla nas kosztem, bo nie mamy już za co nawet karmić, nie mówiąc o tym, że nie mamy nawet zapasu mokrej karmy na zimę 😭

 Niestety zderzenie z przykrą, obłudną rzeczywistością dało nam mocno w kość... My się nigdy nie poddajemy, jednak względy ekonomiczne tj. brak środków do działania, biorą górę nad nami. Nie mamy takich mocy, aby móc dalej działać, nie ma nic za darmo :( Mamy kupę długów w lecznicach i tylko garstkę ludzi, którzy rozumieją nasze działania (zwłaszcza ich długofalowość i cel), którym dziękujemy, że są z nami, bo dawno byśmy wyłysiały. Mimo wszystko wybór pomiędzy zakupem karmy a leczeniem jest dla nas niedopuszczalny, a przed takim wyborem właśnie stajemy i nie chcemy więcej takich sytuacji.

Naszym marzeniem było zapewnienie naszym zwierzęcym podopiecznym (również tym bezdomnym) najlepszej opieki weterynaryjnej i godnych warunków bytowych, a przede wszystkim odpowiedniej dla gatunku diety... Każdy wykastrowany kot ma pod naszymi skrzydłami wszystko czego trzeba, starałyśmy się jak mogłyśmy.

Tylko dwie, same - mama z córką.

Uważamy, że jak się coś robi to trzeba dobrze od początku do końca, nigdy połowicznie... Zawsze łapiemy kocie matki z małymi, a nie tylko kocięta, które prosto złapać, bo są bezbronne i niewinne. Sytuacja jest na tyle krytyczna, że już nie mamy jak prosić.

Stałe wydatki przewyższają wpływy, a nas nie stać na wieczne dokładanie 😭

Koty, które są nieadopcyjne z różnych względów zostają z nami do końca, zagęszczenie jest już za duże, a wszystkim opiekujemy się same, własnymi, spracowanymi rękoma.

Nasze moce przerobowe się już skończyły. Tym sposobem zostajemy same z kocią gromadką w naszych 4 ścianach. Nie na domu tymczasowym, nie na szpitaliku czy hoteliku... Tylko u nas we własnym domu. Kochamy je, ale mamy świadomość, że zostaną z nami na zawsze - bo są chore albo niemiziaste, dzikie lub po prostu po negatywnych przejściach z udziałem człowieka i nie akceptują nikogo kto porusza się na dwóch nogach.

Taka jest smutna prawda. Nie oszukujemy się, nikt nie zechce zwierzaka, nad którym trzeba pracować i nie ma gwarancji efektu... Żyjemy w czasach, w których wyrzuca się coś. co nie spełnia naszych oczekiwań, nie pracuje się nad tym. Podobnie jest ze zwierzakami - są porzucane, poniewierane, z różnych powodów, głównie takich, że się znudziły albo nie robią tego co ktoś by chciał. O tym nie myśli nikt, a my z tym mierzymy się każdego dnia.

Mało tego, każdego dnia w mróz, śnieg czy deszcz jeździmy po naszych miejscach i dokarmiamy bezdomniaki.

Mnóstwo godzin spędzonych na klejeniu domków ze styropianu na kolanach, setki godzin spędzonych na czatowaniu przy klatce czy to w mrozie, czy w pełnym słońcu.

Wstawanie w nocy do karmienia porzuconych kociąt...

Litry łez wylanych w przypadkach, w których przegrałyśmy ze śmiercią i żegnałyśmy istoty, które odeszły z tego świata zbyt wcześnie...

Dziesiątki godzin spędzonych na tłumaczeniu, doradzaniu czy walkach o kocie życia w miejscach dla nich nieprzychylnych, czy niebezpiecznych. Dziesiątki pism składanych w walce o dobro czworonogów.

Toczymy walkę przed Sądem Rejonowym w Białogardzie o sprawiedliwość dla dwóch, zabitych i spalonych psów przez swojego właściciela...

W zakresie naszej codziennej opiece nad kotami w domu zużyłyśmy setki litrów chemii, kilogramy proszku do prania hektolitry wody na pranie, tony żwirku, kilkaset puszek mięsnych miesięcznie (liczyłyśmy mniej więcej to wyszło ponad 700 sztuk po 400 gr, aktualnie kolejne koty na +, więc wyszłoby jeszcze więcej), tysiące tabletek, igieł, strzykawek.

Cieszymy się, że mogłyśmy pomóc tym cudownym istotom, ale poddajemy się, nie mamy już za co pomagać. 

Jesteśmy pod takim minusem, że tak to jeszcze nie było.. Dług jest aktualnie niepoliczalny, bo faktury za wykonane usługi są dopiero w drodze do nas..

Naprawdę pomagając nam zapobiegasz szerzącej się bezdomności, gdyż ten cel przyświecał nam przy zakładaniu fundacji. To jest podstawa podstaw i zawsze będziemy popierać ten cel..

Kilka kociambrów poszukuje jedynych domów, takich na zawsze, które dadzą im czas zaaklimatyzować się i pokochać człowieka. Z kociąt porzuconych w lesie, które ratowałyśmy pozostała z 5 tylko 3, przypłaciłyśmy swoim zdrowiem ich chorobę, walcząc o nie z całych sił. Na dom czekają kocurek Boszi, kotka Pypka i kocurek Nosti.

Razem z nimi, znaleziona w nocy w lesie koteczka Mona, która wyglądała jak ich mama, złapałyśmy w klatkę, natomiast kociaki były porozrzucane w znacznie od nas wyższych, gęstych krzakach... Okropność.

Na dom od 1,5 roku czeka również koteczka Kora, została wyratowana razem z mamą i siostrą spod samochodu, pod którym schowała się ich mama szukając schronienia. Z pobytu w Domu Tymczasowym trafiła do nas w kocie skupisko. Ciężko było jej się odnaleźć, jest koteczką, która lubi bliskość człowieka, ale taką jak położenie się obok, głaskanie, noszenia nie lubi. Ma piękne, mądre spojrzenie i szuka spokojnego domu, który ją pokocha tak jak my.

Kotka Lori początki swojego życia spędziła na dworze, przy śmietniku, przeganiana, wyrzucano jej jedzenie, aż podczas któregoś dnia mroźnej zimy zniknęła... Szukałyśmy jej wszędzie, jednak bezskutecznie. Aż pewnego razu serce nam stanęło, kiedy zobaczyłyśmy identyczną kotkę przebiegająca nam jezdnie w zupełnie innym miejscu, co prawda niezbyt oddalonym, ale w innej części miasta. To była ona - na milion procent ❤️ i jest z nami nadal... L+Kochamy ją, ale nikt o nią nie zapytał na poważnie. Zupełnie nie wiemy, jak to możliwe.

Jest z nami jeszcze rodzeństwo - kotka Kuka i kocurek Lucjan - oni są jak wata cukrowa, do adopcji w dwupaku do najcudowniejszego domu 😍Są sympatyczni, przymilni, z ogromnymi apetytami. Oboje miękcy jak aksamit, wyjątkową mają sierść. Uwielbiamy je, zero agresji, są bardzo zsocjalizowane.

Kotka Lulu z FIV, która do nas trafiła w tragicznym stanie, aktualnie nie jest do adopcji i nie wiemy, czy kiedykolwiek będzie. Zrobiła i tak duży krok do przodu, mimo to niezbyt lubi obecność człowieka. Jest wycofana, ma też problem z higieną, więc jest na starcie przekreślona 😭 My swoje 4 kąty poświęciłyśmy. Jednak wiemy, że nie każdy ma tyle cierpliwości.

Jest z nami ok. 9 tygodniowy kocurek Donat, który trafił do nas po tym, jak zaklinował się pod maską samochodu i gdyby nie jedna z nas - czekałaby go tam okrutna śmierć. Bo osoba, wiedząc o tym, że w środku jest kot - chciała zapalić silnik... Mimo wszystko historia ma happy end - tylko że u nas na podkładzie naszej Arki pojawił się kolejny kociak. Jest już po 15-dniowej kwarantannie i po weekendzie będzie miał zrobione wyniki krwi i testy na FIV/FeLV. Na razie jesteśmy na etapie oswajania tego kociego dziecka, jednak sygnalizujemy, iż poszukuje on odpowiedzialnego, kochającego domu ❤️

Oprócz kociaków, których historie zostały opisane w kilku słowach, jest z nami reszta, które nie nadają się do adopcji mając na uwadze różne ich przypadłości, doświadczenia czy charaktery, więc na dzień dzisiejszy nasz dom jest ich domem 😢

Nasze wydatki to głównej mierze usługi wet., mokra karma dla podopiecznych, leki i suplementy diety wspomagające, art. higieniczne (ręczniki papierowe, mokre chusteczki, podkłady higieniczne, worki na śmieci), chemia (płyny do podłóg, płyny odkażające, chemia niwelująca zwierzęce zapachy, proszki do prania), wydatki związane bezpośrednio z ograniczaniem bezdomności: zakup klatek, kenneli czy innych, niezbędnych rzeczy. 

Z góry dziękujemy każdemu Darczyńcy z osobna za okazane nam wsparcie ❤️

*zbiórka ma na celu zebranie środków na aktualne wydatki (mokra karma etc.) i pokrycie rosnącego długu w lecznicach oraz ratowanie kolejnych kotów.

**kocięta widoczne na zbiórce otrzymały pomoc od Fundacji, ta zbiórka to „być albo nie być” dla kolejnych, bezdomnych kotów, które mogą liczyć na naszą pomoc - oczywiście jeżeli nie będziemy musiały postawić fundacji w stan likwidacji...

Pomogli

Ładuję...

Organizator
18 aktualnych zbiórek
46 zakończonych zbiórek
1 dzień do końca
Wsparło 389 osób
14 709 zł (91,93%)
Brakuje jeszcze 1 290 zł
Wesprzyj