Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
W imieniu Leosia dziękujemy za każdy gest wsparcia.
Łapka pięknie się zagoiła, a nasz młody gentleman powoli rozgląda się za nowym domem :)

Otrzymaliśmy wyniki posiewu płynu z rany oraz antybiogram.

Zaczynamy leczenie celowane, które będzie trwać kilka tugodni.

Więcej szczegółów w karcie załączonej do zbiórki.
Czy można traktować zwierzęta jak śmieci? Jak niepotrzebne rzeczy? Nie, nie można, ale niektórzy nigdy tego nie zrozumieją.
Leoś mógł mieć już dawno dom i kochająca rodzinę. Jak jego siostra Zoya. Ale osoba, u której okociła się bezdomna kotka, zdecydowała inaczej. Nie oddala kocurka pod opiekę fundacji, a w ręce prywatnej osoby. Miał to być dobry dom. Miał...
Po pół roku, przez zupełny przypadek, jedna z naszych wolontariuszek dowiedziała się, że Leoś mieszka na podwórku domu, do którego pojechał. Młodzi ludzie, którzy obiecywali mu szczęśliwe życie, zostawili go jak zepsutą zabawkę. Zabrali kocie akcesoria, bo zapewne przygarną kolejnego w swoje "dobre ręce".
Rodzina Leosia kota w domu nie chciała. Została mu zatem tułaczka, żebranie o jedzenie i spanie pod krzakami, często na gołej ziemi.
Kiedy zabieraliśmy go z podwórka, był brudny i chory. Koci katar, spuchnięta łapka z ogromną raną, dawały mu się mocno we znaki.

Niestety, po konsultacji z lekarzami, okazało się, że łapka jest uszkodzona w stawie skokowym. Zatem Leosia czeka długie i mozolne leczenie.
Ale pojawiło się coś jeszcze. Kocurek zaczął gorączkować. Trafił do lecznicy na szerszą diagnostykę, bo raczej nie wiążemy tego z łapką.

Lekarze zdecydowali o kilkudniowej hospitalizacji. W tym czasie rana w łapce została oczyszczona w znieczuleniu, a materiał został wysłany do badań, w tym również na posiew i antybiogram.

Leoś przeszedł już w życiu wiele. Doznał upokorzenia i porzucenia, choć według prawa porzucenie to nie jest, bo został w rodzinie.
Chcemy, żeby wyzdrowiał i był szczęśliwy w nowym, kochającym go domu. Prosimy o pomoc w opłaceniu diagnostyki, zabiegu i długiego leczenia.
Ładuję...