Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani, takie szczęśliwe historie wszyscy lubimy: nasz mały quazi został uratowany, wyleczony i znalazł bardzo dobry dom. Wasza pomoc była tu szczególnie ważna, bo dzięki Wam mogliśmy opłacić koszty jego leczenia i pobytu w lecznicy. mogliśmy zapewnić mu wszystko czego potrzebował, kiedy był na skraju.
Życzymy ci kocie długiego, szczęśliwego życia. Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy!


Idzie zimowe ochłodzenie, wszyscy uciekają szybko do domu, żeby usiąść wygodnie w cieple… A pod schodami jednego z bloków w Tczewie, szukał schronienia kot, który stanął na granicy życia i śmierci.

Pomocy dla niego przez kilka dni szukała prywatna osoba. Nie pomogły instytucje. Zawiodły próby łapania, a sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna: kot prawie nie widział, stracił węch.
Po kota pojechała wolontariuszka PKDT pokonując 70 km w jedną stronę, spędziła cały dzień na mrozie próbując złapać kota, którego nie interesowało już nawet jedzenie, ale przy tym całym swoim nieszczęściu kot był jeszcze bardzo czujny i ostrożny. Trzeba było sposobu, żeby pomoc temu zwierzęciu. Kot zaszył się głęboko pod schodami, w kociej budce. Kilka godzin oczekiwania, aż wreszcie udało się go pochwycić. Nie bronił się bardzo mocno, bo był wycieńczony.


Trafił niezwłocznie do lecznicy weterynaryjnej, w najlepsze ręce. Przyjęła go lecznica Krevetka w Rumi.



Pani Doktor zajęła się kotem natychmiast, pomimo późnej pory - dalej udziela mu pomocy, zostając po godzinach pracy lecznicy. Kot trafił do szpitalika. To młode zwierzę, które może mieć całe życie przed sobą. Ciągle w to wierzymy.
Czekamy na wyniki badań. Zdjęcia są drastyczne, bo sytuacja tego zwierzaka jest dramatyczna. Będziemy informować o jego dalszych losach. Bardzo prosimy o pomoc!
Ładuję...